Korekta na EUR/USD i złotym, przecena na GPW

  • Marcin Kiepas
opublikowano: 27-06-2013, 15:49

Wczorajszy nieudany atak podaży na psychologiczną barierę 1,30 na wykresie EUR/USD stał się wygodnym pretekstem do wygenerowania wzrostowego odbicia na tej parze.

Perspektywy eurodolara w dalszym ciągu pozostają jednak nie najlepsze. Jednak dalsze spadki wymagać będą nowych impulsów. Te najwcześniej pojawią się dopiero w przyszłym tygodniu.

Od zeszłotygodniowego posiedzenia FOMC, podczas którego została nakreślona mapa normalizacji polityki monetarnej w USA, dolar umocnił się do wspólnej waluty o ponad 400 pipsów. Kurs EUR/USD spadł z poziomu ponad 1,34 do 1,2985 dolara w dniu wczorajszym. Stronie popytowej udało się jednak obronić psychologiczne wsparcie 1,30 dolara i dzisiejszy dzień upływa pod znakiem wzrostowego odbicia O godzinie 15:30 za euro trzeba było zapłacić 1,3030 dolara.

Rynek walutowy praktycznie nie zareagował na publikowane dziś dane z Europy i USA. Rano eurodolar pozostał nieczuły na serię mieszanych raportów nt. koniunktury gospodarczej w strefie euro. Po południu natomiast podobnie bez emocji zostały przyjęte zgodne z oczekiwaniami tygodniowe dane nt. wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA, majowy raport o wydatkach Amerykanów i lepsze od prognoz dane o dochodach Amerykanów.

W piątek notowania EUR/USD będą reagować na publikację amerykańskich indeksów Chicago PMI (prognoza: 56 pkt.) i Uniwersytetu Michigan (prognoza: 82,7 pkt.). Inwestorzy mogą też być wyczuleni na to, co powiedzą przedstawiciele Rezerwy Federalnej (Stain, Lacker, Pianalto i Williams).

Sytuacja techniczna na wykresie EUR/USD wciąż wskazuje na dominację strony podażowej. Jednak ilość potencjalnych wsparć nagromadzonych poniżej 1,30 sprawia, że potrzebne będą naprawdę silne argumenty, żeby kurs spadł do majowego minimum na 1,2796 dolara. Takie pojawić się mogą najwcześniej w przyszłym tygodniu, gdy zostaną m.in. opublikowane indeksy PMI, raport ADP, miesięczne dane z rynku pracy w USA oraz odbędzie się posiedzenie ECB.

W ślad za eurodolarem ruszył złoty, który dziś zyskuje zarówno do euro, jak i dolara. Kurs EUR/PLN, który wczoraj na zamknięciu testował poziom 4,3403 zł, dziś spadł do 4,3160 zł. Kurs USD/PLN spadł natomiast do 3,31 zł z 3,3336 zł. Podobnie jak w przypadku EUR/USD, obserwowane zmiany należy traktować w kategoriach korekty, a perspektywy oceniane przez pryzmat analizy technicznej pozostają nienajlepsze. Jedyne co w krótki terminie przemawia na korzyść polskiej waluty to ryzyko interwencji na rynku walutowym ze strony Narodowego Banku Polskiego lub Banku Gospodarstwa Krajowego. W średnim terminie takim pozytywnym czynnikiem jest oczekiwane ożywienie gospodarcze w drugiej połowie roku, co będzie wspierać notowania polskiej waluty. Dlatego w naszej opinii w wakacje euro nie zdoła przekroczyć bariery podażowej na poziomie 4,4280 zł (szczyt z 2012 roku), a dolara 3,40 zł.

O ile złoty odrabia dziś straty, to giełda w Warszawie je pogłębia. Katalizatorem spadków stała się przecena akcji PGE o 7% (akcje są najtańsze w historii) po tym, jak premier Donald Tusk zapowiedział, że spółka ta rozbuduje elektrownię w Opolu (sama spółka oceniła, że to projekt nieopłacalny). Mocno na wartości tracą również inne spółki z udziałem Skarbu Państwa. Efektem wyprzedaży jest spadek indeksu WIG20 o prawie 3%. Indeks ten znalazł się dziś na najniższym poziomie od pierwszych dni sierpnia 2012 roku, tracąc od początku roku prawie 16%. Przecena na GPW ma miejsce pomimo trwających wzrostów na zachodnich parkietach i wzrostowego otwarcia na Wall Street. To niepokojący sygnał.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Kiepas Admiral Markets Polska

Polecane