Korekta na giełdzie jest uzasadniona

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 11-06-2007, 00:00

Witający nowy tydzień w szampańskich nastrojach inwestorzy nie przypuszczali, że dobra passa tak szybko się skończy. Jeszcze nie zdążyli dobrze policzyć zysków, a już musieli ratować portfele, bo na światowe rynki zaczęła spływać kaskada niepomyślnych wieści. Po odebranym jako dość jastrzębie przemówieniu Bena Bernanke, szefa Fed oraz posiedzeniu ECB, na którym podniesione stopy procentowe, do świadomości globalnych inwestorów dotarła bolesna prawda, że na spadek ceny pieniądza nie mogą w tym roku liczyć. Gwałtownie wzrosła rentowność amerykańskich obligacji skarbowych. Na domiar złego zdrożała ropa, a koszty pracy w USA okazały się wyższe niż oczekiwano, potęgując lęk przed wzrostem inflacji. Rozgrzane hossą akcje zaczęły parzyć dłonie.

Korekta ma podłoże fundamentalne. Napędza ją obawa przed wzrostem stóp procentowych, co zawsze jest dla rynków akcji poważnym wyzwaniem. Tym razem jej zasięg może okazać się większy niż innych tegorocznych spadków. Warto wspomnieć, że bank Morgan Stanley opublikował rekomendację agresywnej sprzedaży akcji europejskich, oczekując w najbliższych miesiącach ich kilkunastoprocentowej przeceny. Wydaje się, że przyszłe odreagowanie kursów należy uznać za okazję raczej do redukcji zaangażowania w akcje niż jego powiększenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu