Korekta rozpoczęta

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-04-17 17:23

Siłę GPW zapewniały dotychczas zakupy OFE i zagranicy. Gdy ich zabrakło, WIG20 ugiął się pod własnym ciężarem i zleciał z hukiem poniżej 1700 pkt.

Kiedy inwestorzy odeszli od świątecznych stołów, coraz mocniej opuszczał ich entuzjazm do kupowania akcji. Od dołka z 18 lutego do Wielkanocy WIG20 zyskał ponad 40 proc. Oparł się jednak barierze 1800 pkt. W całym tygodniu atak na ten psychologiczny poziom również się nie powiódł. Zdobycz giełdowych byków z sześciu tygodni jest jednak imponująca, a korekta po takim ruchu jest po prostu potrzebna.

Główne światowe indeksy też już sporo wzrosły, ale gwałtownej korekty na razie nie było. Kupujący co rusz dostają nową amunicję – na przykład w postaci lepszych, niż prognozowano wyników amerykańskich koncernów (m.in. Jonson&Jonson, General Electric, Citigroup czy JP Morgan). Niedźwiedzie więc spasowały. Tym bardziej, że dane makro nie dały mocnych podstaw do odparcia szarży byków. W Warszawie za siłę rynku odpowiadały fundusze emerytalne, które znalazły się po stronie kupujących. Do czasu.

Już w czwartek krajowi inwestorzy zaczęli powoli realizować zyski. Na piątkowej sesji, kiedy sporo zagranicznych parkietów była na plusie, na GPW zobaczyliśmy zdecydowaną wyprzedaż największych spółek. WIG20 stracił 3,7 proc. Indeksy średniaków i maluchów zniżyły się zaledwie o 0,6-0,7 proc. W rezultacie w całym tygodniu indeks blue chipów stracił 4,9 proc., a indeks szerokiego rynku – o 2,2 proc.

Najchętniej realizowano zyski na akcjach liderów ostatnich wzrostów. Chodzi o banki (WIG-Banki spadł w piątek o 4,5 proc.), spółki z sektora finansowego (IDM stracił 10 proc., a Capital Partners – 7 proc.), spółki paliwowe oraz niektórych deweloperów. Kurs Polnordu zanurkował w piątek o 8,2 proc., a Ganta – o 6,5 proc. Tymczasem obudził się kurs szwedzkiego Reinholda. Od 7 kwietnia jego akcje podrożały już o 259 proc. To efekt bardzo niskiej płynności i być może „zabawy” spekulantów. Wiara w to, że najgorsze już za nami, pozwoliła na skok notowań związanego z motoryzacją ACE (+ 39 proc.). Rozchwiany kurs Vistuli sugeruje, że trwa kolejna runda gry pod zrolowanie olbrzymiego kredytu. Na dobre wyniki za I kw. nie ma co liczyć. Powodów do zadowolenia nie maja właściciele akcji Polic. Prezes spółki przyznał, że do jej przetrwania potrzebuje silnego zastrzyku finansowego. Kurs Polic zanurkował w tydzień o 10,5 proc.

Co dalej? W poniedziałek poznamy indeks wskaźników wyprzedzających zza oceanu, który może mieć duży wpływ na giełdy. Dodatkowo, rozkręca się sezon wyników w USA, a u nas czuć już jego presję. Ogólnie rezultaty spółek z GPW będą złe. Choć oczekiwania nie są wygórowane, to część wskaźników technicznych sygnalizuje rozpoczęcie dłuższej korekty.