Korporacja staje frontem do klienta

Eugeniusz Twaróg, Agnieszka Jabłońska
25-11-2010, 00:00

Przepisy pochodzą z połowy lat 90. Prawo się nie zmieniło, ale KUKE zmieniła sposób działania.

KUKE chciała zmienić przepisy o gwarancjach. Resort finansów nie chciał

Przepisy pochodzą z połowy lat 90. Prawo się nie zmieniło, ale KUKE zmieniła sposób działania.

Powiało nowym w Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE). Choć złośliwi nazywali ją "biurokracją ubezpieczeń", bo żeby załatwić formalności, trzeba było mieć sporo cierpliwości, sytuacja powoli się zmienia. KUKE zwraca się frontem do klienta.

Tydzień temu Zygmunt Kostkiewicz, szef korporacji, spotkał się z bankowcami, żeby zapytać ich, co może dla nich zrobić, by udzielali więcej kredytów eksportowych. Na razie nie ma ich dużo. Do 16 listopada KUKE ubezpieczyła kredyty za 465 mln USD. Z tego 390 mln USD przypadło na dwa kontrakty, na dodatek kredytowane przez zagraniczne banki współpracujące z polskimi eksporterami. Rodzime banki udzieliły tylko 56 mln USD kredytów.

— Każdy z banków ma matkę na Zachodzie, która dzięki dużo niższym kosztom finansowania może zaoferować konkurencyjne ceny kredytów eksporterom, i to ona podpisuje umowy z KUKE — wyjaśnia Aleksander Oleś, wicedyrektor departamentu instytucji finansowych BRE Banku.

Działają na nim jeszcze Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i Raiffeisen. Mało. KUKE zaprosiło na spotkanie kilkanaście banków, by je przekonać do wejścia w ten biznes.

— Od czasu kryzysu banki zmieniły stosunek do ryzyka i walczą o klientów. Chcemy, by wróciły także do kredytowania handlu zagranicznego. Tym bardziej, że z gwarancją KUKE waga ryzyka wynosi zero i kapitały banku są praktycznie nieobciążone. Banki zachodnie to rozumieją. Nie wszystko powinien robić BGK, który realizuje program rządowy. Jest także miejsce dla banków komercyjnych — mówi prezes Kostkiewicz.

Chętnych jednak niespecjalnie widać, bo "działka" jest skomplikowana i wymagająca sporo zachodu.

Strategia wydmuszka

Przepisy o działaniu KUKE aż proszą się o nowelizację, bo w większości pochodzą z połowy lat 90. minionego wieku. Do zmiany, zdaniem bankowców, jest m.in. definicja polskiego produktu. Według przepisów, to towar lub usługa, w których udział składników zagranicznych nie przekracza 50 proc.

— Niektóre kraje przeszły z definicji produktu krajowego na tzw. interes narodowy. Wystarczy, że przedsiębiorca jest podatnikiem danego kraju, by mógł skorzystać z gwarancji rządowej agendy — mówi Piotr Winnicki.

U nas badanie, czy eksporter jest polski czy nie, zajmuje sporo czasu i do momentu rozstrzygnięcia całe przedsięwzięcie jest pod znakiem zapytania. Jeszcze gorzej jest, gdy okaże się, że przedsiębiorca mimo deklaracji nie dotrzymał dozwolonych limitów, bo wówczas umowa z punktu widzenia KUKE przestaje być skuteczna. Jeśli w takiej sytuacji kredytobiorca przestanie spłacać kredyt, bank zostaje na lodzie.

— Na Zachodzie w takich sytuacjach bank ma prawo regresu wobec eksportera, który zostaje pociągnięty do odpowiedzialności — mówi Piotr Winnicki.

Z konieczności zmiany przepisów zdaje sobie sprawę także KUKE. Przy okazji pisania strategii, która kilka dni temu została zaakceptowana przez rząd, korporacja zaproponowała Ministerstwu Finansów wiele poprawek w ustawie o gwarancjach państwowych. Nic nie wskórała.

— Z nowej strategii została właściwie wydmuszka. A szkoda, bo było w niej wiele rozwiązań, które mogłyby rozruszać rynek. Wszystkie punkty, które wymagały nowelizacji ustawy, zostały wykreślone jeszcze przed konsultacjami międzyresortowymi — mówi osoba zbliżona do KUKE.

Niestety, nie udało nam się uzyskać komentarza Ministerstwa Finansów.

Ważna promocja

Ponieważ prawo trudno zmienić, zostaje promocja wśród przedsiębiorców. Tu też wiele jest do zrobienia.

— Wiele firm nie wie, że może zaoferować kontrahentowi za granicą mocno odroczony termin spłaty, nie ponosząc samemu ryzyka. Można to osiągnąć dzięki kredytom eksportowym ubezpieczonym w KUKE — mówi Piotr Winnicki.

Na początku tego tygodnia Zygmunt Kostkiewicz spotkał się z przedsiębiorcami, żeby zachęcić ich do korzystania z ubezpieczeń.

— Świadomość wśród firm jest niewielka, a obawy jeszcze większe. Przedsiębiorcy boją się brać kredyt, a tu mamy do czynienia ze złożonym finansowaniem — mówi Jerzy Bujok, zastępca sekretarza generalnego Krajowej Izby Gospodarczej.

Jego zdaniem, stopień komplikacji jest tak duży, że nawet średniej wielkości przedsiębiorca bez pomocy specjalisty sobie nie poradzi.

W promocję włącza się BGK, który obsługuje rządowy program wspierania eksportu wartości 5,7 mld zł, z czego eksporterzy uszczknęli ułamek tej kwoty.

— Odbyło się 20 spotkań, na które stawiło się około 500 firm. Wiele z nich nigdy wcześniej nie słyszało o możliwości skorzystania z takiej formy kredytowania. Pytań jest masa. Przedsiębiorcom zależy na pomocy opiekuna, który przez procedury poprowadzi ich za rękę — mówi Piotr Stalęga, rzecznik BGK.

Ubezpieczenia wracają do formy

Eksport Ubezpieczony Ubezpieczony ubezpieczony w ramach w ramach ogółem ubezpieczeń ubezpieczeń (w mld USD) komercyjnych gwarantowanych przez państwo

2005 2,8 1,5 1,2

2006 3,5 2,1 1,1

2007 3,9 2,5 1,4

2008 4,5 2,7 1,7

2009 4,6 3,9 0,67

2010* 7,4 6,3 1,05

Specjalnie dla Pulsu

Mariusz Chabrowski, dyrektor ds. rynków wschodnich Unibepu

To bardzo dobra oferta

Ubezpieczenie kredytów w KUKE jest bardzo dobrym instrumentem wsparcia eksportu i bez niego trudno byłoby nam działać na rynku rosyjskim. Polega on na tym, że polski bank bezpośrednio kredytuje rosyjskiego inwestora, który u nas zamawia usługi, albo jego rosyjski bank. Wszystko dodatkowo jest ubezpieczone w KUKE.

Unibep oferuje usługi budowlane. Budujemy centra handlowe, hotele, obiekty przemysłowe (np. fabrykę insuliny Boston Wostok pod Moskwą). Jesteśmy atrakcyjni dla rosyjskich inwestorów, którzy wybierają nas na wykonawców, gdyż dzięki nam mogą dostać długoterminowy kredyt. Nawet po doliczeniu ubezpieczenia jest on tańszy niż w rosyjskim banku.

W przypadku eksporterów współpracujących z firmami na Zachodzie, gdzie stawki bankowe porównywalne są z obowiązującymi w Polsce, znaczenie ubezpieczenia KUKE jest mniejsze. Dla inwestorów rosyjskich jest to bardzo atrakcyjna oferta. Z podobnych rozwiązań korzystają firmy z innych krajów: czeskie, tureckie, niemieckie. Mając ten produkt, możemy z nimi konkurować. Jedyny minus to dość długie procedury związane z uzyskaniem finansowania i ubezpieczenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, Agnieszka Jabłońska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Korporacja staje frontem do klienta