— Nie wróciłem do biznesu, nie rozwijam nowych firm. Raczej bardzo się skurczyłem i udzielam korepetycji — ucina Jan Kościuszko, twórca Polskiego Jadła (PJ), będącego w upadłości likwidacyjnej, a wcześniej Chłopskiego Jadła (CJ).

Przetarg na majątek po upadłym giełdowym PJ nie został jeszcze rozstrzygnięty. Do kupienia są restauracje, siedziba, magazyny i 11 zastrzeżonych nazw. Krakowski biznesmen nie zniknął jednak całkowicie z krajobrazu polskiej gastronomii. Jego twarz i rekomendacje widnieją przy restauracjach w centrum Krakowa. Lokale należą do Grupy Kościuszko M2B, tworzonej przez Michała Kościuszkę (znanego rajdowca i syna Jana Kościuszki), Leszka Bronikowskiego (kiedyś wiceprezesa PJ i menedżera restauracji CJ) oraz Tomasza Górzyńskiego (byłego członka rady nadzorczej PJ, szefa kuchni i technologa PJ). To Miss Golonka, Zbójcy w pałacu i W starej kuchni.
— Doradzałem przy menu, stworzyłem receptury, więc sobie zastrzegłem, że pojawię się jako jego autor. Powszechną wiedzą jest, że zostałem pozbawiony środków do życia, więc chętnie podejmę się pracy doradcy przy innych projektach gastronomicznych. Kroi się mój udział w obcej grupie kapitałowej, która myśli o budowie sieci restauracji. Potrzebują osoby, która wybierze technologie, oceni biznes i dopracuje wiele rzeczy. Chciałbym więc wykorzystać swoje długoletnie doświadczenie na gastronomicznym rynku — twierdzi Jan Kościuszko.
Grupa Kościuszko M2B na razie nie planuje budowy sieci gastronomicznej. Bo, jak przyznaje, sama wie, jak trudny to biznes.
— Każdy z trzech lokali jest inny, ale ich wspólnym mianownikiem jest polska kuchnia. Doświadczenia naszego zespołu to otwarcie ponad 100 lokali w całej Polsce (pod szyldem m.in. Chłopskiego Jadła, Pit stop baru, Ready & Go, Łowcy Smaków). Żeby prowadzić restaurację na dobrym poziomie, trzeba poświęcić jej dużo czasu, często w niej przebywać i wielu rzeczy dopilnować. Rozsianie lokali po kilku regionach kraju to utrudnia. Rozważamy więc tylko wejście do Warszawy, ale jeszcze nie znaleźliśmy odpowiedniego lokalu — w dobrym miejscu z odpowiadającym nam czynszem — mówi Leszek Bronikowski.
Przyznaje, że obecnie skupia się na produkcyjnej części grupy, czyli zakładzie w Bystrej (okolice Bielska-Białej).
— Moce wykorzystujemy w 30- -40 procentach, a mamy kilka pomysłów na nowe produkty. Dzisiaj naszą specjalnością są mrożone pierogi, niedawno dołożyliśmy do nich dania gotowe i konfiladę — połączenie owoców i czekolady. Dwa ostatnie produkty testowane są obecnie w sieci Lewiatan. We wrześniu okaże się, czy wejdą na stałe do oferty. Pierogi produkujemy dla sieci handlowych, ale też stacji Lotos — trafiają tam do kącików gastronomicznych — opowiada Leszek Bronikowski.
Poprzedni biznes gastronomiczny, Chłopskie Jadło, Jan Kościuszko sprzedał w 2006 r. za ponad 20 mln zł. Drugie podejście nie było tak udane. Polskie Jadło sprzedaje syndyk, a postępowania przetargowe jeszcze się nie zakończyły. Jeszcze wiosną 2012 r. notowana na giełdzie spółka zapowiadała zyski z EURO 2012, nowe restauracje, wejście z pierogami do kolejnych sieci handlowych i na stacje benzynowe, szeroką produkcję konfitur czekoladowych, zwiększenie eksportu i akwizycje. Pod koniec września tego samego roku złożyła jednak wniosek o upadłość. Tłumaczyła go wypowiedzeniem przez bank kredytu. Mniejszościowi akcjonariusze zarzucali wówczas Janowi Kościuszce działanie na szkodę spółki. On mówił o atakach spekulacyjnych na Polskie Jadło dokonywanych „przez fundusze i nie tylko”. Chwilę wcześniej w akcjonariacie pojawił się Krzysztof Moska, znany inwestor giełdowy, z wizją budowy dużej grupy gastronomiczno-producenckiej. Wydawało się, że panowie będą się dobrze dogadywać, jednak ich drogi szybko się rozeszły. Moska buduje dziś taką grupę na bazie dawnego Leśnego Runa i Mr Hamburgera. Polskie Jadło zaś próbowało od 2012 r. nakreślić plan ratunkowy, zmieniało zarząd i radę nadzorczą. Upadłość likwidacyjna uprawomocniła się w marcu zeszłego roku.