Kosmos i obronność na jednym radarze. Eycore wkroczy na orbitę

Dorota ZawiślińskaDorota Zawiślińska
opublikowano: 2026-02-09 07:00

Kosmiczna spółka wchodzi w przełomowy rok. Zapowiada kilkakrotny wzrost przychodów i skok zatrudnienia. Kluczowe mają być kontrakty dual use i rozmowy z resortami obrony w Europie i poza nią.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak Eycore chce rozwijać technologie SAR
  • kiedy satelita spółki Eycore-1 znajdzie się na niskiej orbicie okołoziemskiej
  • z kim spółka rozmawia o kontraktach
  • czy planuje zadebiutować na GPW
  • jakie ma plany ekspansji zagranicznej
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Eycore, warszawska spółka specjalizująca się w rozwoju i produkcji radarów SAR do satelitów, działa na rynku zaledwie kilka lat. Ten rok będzie dla niej szczególny. Tomasz Kusowski, jej wiceprezes, zapowiada kilkakrotny wzrost przychodów i dwukrotny zatrudnienia. Eycore to siostrzana spółka gdyńskiej firmy Advanced Protection Systems (APS) oferującej systemy wykrywania i neutralizacji dronów. APS będzie kluczowym podwykonawcą systemu antydronowego SAN dla polskiej armii. Kontrakt wart około 15 mld zł zrealizuje konsorcjum złożone z Polskiej Grupy Zbrojeniowej i norweskiego Kongsberga.

Tomasz Kusowski przyznaje, że Eycore bazuje na wiedzy i doświadczeniu założycieli APS — dr. Macieja Klemma i dr. Radosława Piesiewicza. Są oni — wraz z Tomaszem Kusowskim — głównymi udziałowcami warszawskiej spółki.

— Eycore specjalizuje się w rozwijaniu technologii radarowych SAR [synthetic aperture radar, radar z syntetyczną aperturą — red.], które umożliwiają obserwowanie Ziemi w każdych warunkach pogodowych i o każdej porze dnia i nocy — mówi Tomasz Kusowski.

Europa przestaje polegać na wuju Samie w technologiach kosmicznych

Od kilku lat Eycore współpracuje z kosmiczną spółką z GPW Creotech Instruments. Dostarczy liderowi projektu CAMILA sensor radarowy do satelity, która będzie wystrzelona za dwa lata. Natomiast już w kwietniu pierwszy satelita spółki Eycore-1 znajdzie się na niskiej orbicie okołoziemskiej. Wyniesie ją firma Elona Muska SpaceX. Do zbudowania Eycore-1 warszawska spółka wykorzystała platformę satelitarną dostarczoną przez norweskiego Kongsberga. Z tym dostawcą systemów kosmicznych i obronnych Eycore kooperuje na potrzeby sektora dual use.

— Skupiamy się zarówno na rynku cywilnym, jak też wojskowym. W zależności od potrzeb naszych klientów będziemy dostarczać im innowacyjne rozwiązania do obrazowania Ziemi w każdych warunkach pogodowych. Jeszcze do niedawna zdolności Europy w tym zakresie były dość ubogie. Stary Kontynent polegał na wuju Samie. Nareszcie się przebudził zarówno w przemyśle obronnym, jak też kosmicznym. Dlatego pracujemy z partnerami europejskimi nad zdobyciem kolejnych kontraktów — podkreśla Tomasz Kusowski.

Dodaje, że radary SAR rozwijane przez firmę Eycore są kompatybilne z różnymi platformami satelitarnymi.

— Jeżeli dany kraj ma możliwość wyprodukowania platformy satelitarnej u siebie, jesteśmy w stanie dostarczyć zintegrowany z nią radar. Nasze rozwiązania wyróżnia modularność. Dzięki temu możemy dostosować produkt do indywidualnych wymagań klienta w misjach o różnorodnym zastosowaniu i brać udział w różnych przetargach w Europie i na świecie — podkreśla Tomasz Kusowski.

Przyznaje, że firm produkujących satelity SAR na świecie można policzyć na palcach dwóch rąk. Technologię rozwijają głównie USA i Japonia. W Europie liderem tego rynku jest kosmiczna spółka Iceye.

Do 2024 r. spółka nie notowała przychodów. Do tej pory pracowała nad rozwojem technologii SAR. Pierwszym komercyjnym dla niej projektem była CAMILA. Jego celem jest budowa konstelacji minimum trzech satelitów obserwacyjnych do końca 2027 r. Liderem projektu wartego 52 mln EUR jest Creotech Instruments. Połowa tej kwoty ma przypaść dostawcom i podwykonawcom. Jednym z nich jest Eycore. Pierwsze przychody warszawska spółka będzie miała za 2025 r. — wiceprezes szacuje, że zamknie go na poziomie kilku milionów złotych.

W tym roku Eycore planuje zwiększyć zatrudnienie z 40 do 70 osób, z czego ponad 70 proc. będzie stanowić kadra inżynierska.

— Rozwijamy następną generację sensorów dających jeszcze lepsze możliwości satelitarnego obrazowania Ziemi i dostarczania bardziej szczegółowych danych. Tego oczekuje sektor wojskowy. Nie czekamy, aż ktoś nam zleci rozwój danej technologii — robimy to sami z własnych zasobów. Bierzemy udział w przetargach organizowanych przez ministerstwa obrony z Europy, Azji i Bliskiego Wschodu wraz z zagranicznymi firmami z branży obronnej. Niektóre dopiero teraz zainteresowały się technologiami space, bo chcą mieć udział w tak szybko rosnącym kosmicznym torcie — podkreśla wiceprezes Eycore.

Po kwietniowej misji kontrakty powinny przyspieszyć

Trwają też rozmowy spółki z Ministerstwem Obrony Narodowej (MON).

— MON czeka na pomyślną realizację naszej misji, która odbędzie się w kwietniu. Myślę, że wtedy nasze rozmowy zarówno z polskim resortem obrony, jak też partnerami zagranicznymi znacznie przyspieszą — mówi Tomasz Kusowski.

Spółka bacznie też śledzi postępowania przetargowe Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), w których zamierza brać udział. Już wcześniej musiała udowodnić dojrzałość technologiczną swoich rozwiązań przed ESA, kiedy odpowiadała za wybór dostawców konstelacji CAMILA.

Czy wiceprezes ma w planach otwieranie zagranicznych oddziałów spółki?

— Wszystko zależy od szans biznesowych. Rozmawiamy o współpracy z kilkoma partnerami zagranicznymi. Jej model nie jest jeszcze ściśle określony. Możemy jednak wygrać przetargi, które będą realizowane za granicą, np. na Bliskim Wschodzie lub w Azji — mówi Tomasz Kusowski.

Na razie nie planuje debiutu giełdowego, ale nie wyklucza go w przyszłości.

— Finansujemy się z własnych środków, które wspólnie z naszymi inwestorami dostarczyliśmy spółce. Mieliśmy kilka rund finansowania — podkreśla Tomasz Kusowski.

Okiem przedsiębiorcy
Wschodząca gwiazda w obserwacjach satelitarnych Ziemi
dr inż. Krzysztof Kanawka
prezes Blue Dot Solutions, spółki z branży kosmicznej

Z technologiami optycznymi przeznaczonymi do obserwacjami Ziemi jest pewien problem. Działają wtedy, gdy powierzchnia Ziemi lub oceanów nie jest osłonięta chmurami, zamglona czy zadymiona. Optyczne obserwacje mają więc ograniczoną użyteczność, szczególnie w pogodowych warunkach Europy. W przypadku technologii radarowych sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W uproszczeniu przebijają się przez chmury, co oznacza, że można je prowadzić przez cały czas, niezależnie od warunków pogodowych czy oświetleniowych. Dlatego też technologie radarowe są wschodzącą gwiazdą w sektorze obserwacji satelitarnych Ziemi. Tego typu dane są bardzo potrzebne m.in. w branżach rolnej, wojskowej i infrastrukturalnej szczególnie wtedy, kiedy warunki pogodowe przez długi czas są złe.