Z licznych badań i ankiet wynika, że zatory płatnicze stają się coraz większym ciężarem dla małych i średnich przedsiębiorców. Część firm czeka cierpliwie, jednak coraz większe ich grono decyduje się na zdecydowane ruchy. Jednak koszty egzekucyjne, które w takim wypadku mogą pojawić się zarówno po stronie wierzyciela, jak i dłużnika, tylko ten pierwszy może zaliczyć w poczet kosztów uzyskania przychodów — przypominają eksperci Tax Care.
Do kosztów egzekucyjnych zalicza się w szczególności koszty egzekucji sądowej (np. opłata za wpis sądowy, opłata kancelaryjna, koszty zastępstwa procesowego) i koszty egzekucji komorniczej (administracyjnej), czyli wydatki stanowiące zapłatę komornikowi za przeprowadzenie egzekucji (m.in. opłata manipulacyjna, wydatki egzekucyjne wynikające z działalności komornika w zakresie egzekucji długu). Kosztem egzekucyjnym jest też kwota wynagrodzenia dla firmy windykacyjnej.
Dochodzenie przez wierzyciela zapłaty należności za sprzedane towary lub usługi jest ściśle związane z prowadzoną działalnością i jak najbardziej służy zabezpieczeniu źródła przychodów — piszą analitycy Tax Care. Właśnie dlatego wierzyciel może rozliczyć podatkowo koszty egzekucyjne, i to niezależnie od tego, czy zaległe zobowiązanie zostanie faktycznie odzyskane.
Momentem ujęcia kosztów jest data ich poniesienia. Wierzyciel musi jednak pamiętać, że kiedy dłużnik zgodnie z orzeczonym wyrokiem sądowym zwraca koszty egzekucyjne wierzycielowi, stają się one jego przychodem podatkowym. Katarzyna Miazek i Dominik Mędrzycki z Tax Care wskazują, że dłużnicy nie mogą zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów kosztów egzekucyjnych związanych z niewykonaniem własnych zobowiązań. To zostało wprost wskazane w katalogu wyłączeń.
Chodzi o koszty, jakie dłużnik ponosi np. w związku z rozpatrzeniem sprawy przez sąd o zaleganie ze zobowiązaniami wniesionej przez wierzyciela. Dodatkowo kosztami tymi będą też wydatki bieżące związane z toczeniem się procesu sądowego. Wszystkie wydatki te nie będą kosztami podatkowymi.