Kowalstwo na miarę XXI wieku

20-07-2016, 22:00

POMYSŁ NA BIZNES: Dzieła polskiego projektanta wykonane są za pomocą supernowoczesnej technologii obróbki stali

Oskar Zięta skończył studia architektoniczne w Szczecinie, a jego pracę dyplomową nagrodził prezydent miasta. Po studiach w Polsce wyjechał na stypendium do Szwajcarskiego Instytutu Technologicznego ETH w Zurychu, gdzie rozpoczął pracę naukowo-badawczą. Zrobił doktorat na dwóch wydziałach. Prowadził badania z zakresu architektury i budowy maszyn, w trakcie których powstała autorska technologia FiDU (Freie Innendruck Umformung, czyli formowanie ciśnieniem wewnętrznym).

Zobacz więcej

UZNANY PROJEKTANT: — My nie kopiujemy, tylko tworzymy coś własnego, unikatowego — i chyba właśnie to ludzie najbardziej cenią. Nas zaś najbardziej cieszy to, że zostaliśmy docenieni za życia — mówi Oskar Zięta, projektant i architekt, twórca technologii FiDU. DAWIN MECKEL

Droga pod wiatr

Po trzech latach badań i współpracy z wieloma ekspertami stworzył maszynę sterowaną numerycznie (precyzyjną i pracującą powtarzalnie) — laser, który bezdotykowo i beznarzędziowo wycina blachę i łączy w konturach, tworząc szczelnie zespawane geometrie, które później przy użyciu ciśnienia wewnętrznego deformuje.

Przedmiot, który wcześniej był kawałkiem blachy, teraz stał się stołkiem, krzesłem czy wieszakiem. Jest niepowtarzalnym produktem, ponieważ blacha nigdy nie wygina się tak samo. Zaletą konstrukcji jest jej lekkość i możliwość dopasowania produkcji do potrzeb klienta.

— Tworzymy tak jakby materace, które pompujemy, czyli deformujemy ciśnieniem aplikowanym do wewnątrz dwóch zespawanych blach. Na początku wszyscy uważali, że nie ma sensu iść w tym kierunku — mówi Oskar Zięta. Pomysłodawca nie dał jednak za wygraną. Zafascynowany efektami swojej pracy ulepszał technologię. Opłaciło się — obecnie FiDU uczą się studenci na całym świecie. Doświadczenie i pasję twórca przekazuje polskim studentom specjalności Industrial Design w School of Form w Poznaniu.

Produkt w muzeum

W 2007 r. Oskar Zięta wraz z ojcem Janem otworzył firmę w Polsce. Dziś pracuje w niej 30 osób i biznes wciąż się rozrasta, choć nigdy nie stanie się masowy. W studiu powstają designerskie przedmioty. Pierwszy jego projekt — stołek Plopp, czyli „polski ludowy obiekt pompowany powietrzem” — wyprodukowała

duńska firma Hay. Oskar Zięta go odkupił — od tej pory przedsiębiorcy tworzyli już pod własną marką Zieta. Przedmioty autorstwa polskiego projektanta, choć są lekkie i z wyglądu przypominają zabawki, to wykonywane są z wycinanej laserowo stali. Mogą być poddane recyklingowi, są wygodne i nadzwyczaj wytrzymałe. Inżynierowie badający stołek Plopp zgodnie mówili, że jest on w stanie unieść 60 kilogramów. Ku zaskoczeniu inżynierów i samych twórców wytrzymał... ponad 2 tony. Plopp przyniósł autorowi rozgłos na całym świecie. Był wielokrotnie nagradzany i trafił do stałej kolekcji Centre Pompidou w Paryżu jako jedno z dwunastu krzeseł, które zmieniły współczesny design.

— Staramy się, by nasze meble łamały definicję mebla, były czymś pomiędzy meblem a sztuką. Mogą być używane, a także służyć jako element dekoracji. Nasza praca to również zabawa technologią. W firmie mamy obecnie 217 wdrożeń różnych produktów i kolekcji — mówi twórca technologii FiDU.

Każda kolekcja stworzona przez firmę Oskara Zięty jest zrobiona za pomocą różnych technologii. Metoda 3+ polega na produkowaniu bardzo lekkich, dopasowanych płyt. Jest również kolekcja Pakiet, w której użyto specjalnych klamer do szybkiego łączenia przedmiotów, a Out of Ordinary to limitowane produkty wykonane z bardzo drogich materiałów — często wyłącznie na zamówienie.

Stół, którego nie ma

— W ofercie mamy również przedmioty, których w zasadzie... nie ma. Jest stół, ale to może być również „obiekt” albo zmieniając skalę — pawilon. Istnieje tylkopomysł i program do wygenerowania obiektu. Dopiero kiedy pojawi się klient, wpisujemy tę bryłę do określonej przestrzeni — tłumaczy Oskar Zięta. Nowoczesna sztuka kosztuje. Na najtańsze produkty klient musi wydać kilkaset złotych. Górna granica? Nie istnieje.

— Wychodzimy z założenia, że jeżeli ludzie kupują mieszkanie, płacąc po kilkanaście tysięcy złotych za metr kwadratowy, to nie chcą oszczędzać na jego wyposażeniu. Taki metr kwadratowy równie wartościowo trzeba zagospodarować — uważa projektant. Studio Zieta produkuje głównie meble i przedmioty codziennego użytku — wieszaki i stojaki na ubrania, podstawki pod naczynia, ławki, drabiny, stołki, krzesła czy lampy. Obecnie pracuje nad ogromnymi rzeźbami, które staną we Wrocławiu (wyspa Daliowa) i Warszawie (Galeria Północna, która będzie budowana).

Promocja i sztuka

Oskar Zięta promował swoje dzieła na wielu wystawach, np. w Mediolanie, Hamburgu czy Wiedniu. Jego prace można oglądać między innymi w Badisches Landmuseum w Karlsruhe, Museum für Gestaltung w Zurychu, monachijskiej Pinakotece i paryskim Centre Pompidou. W 2010 r. przygotował wystawę Underpressure, pokazaną na Lodz Design Festival. Wiele obiektów autorstwa polskiego architekta traktowanych jest jako rzeźby, stąd ich obecność w muzeach. Na wystawie podczas Vienna Design Week 2011 architekt zastosował iluzje optyczne. Wzory ze ścian odbijały się w stalowych przedmiotach i widz tracił rozeznanie, co jest prawdą, a co złudzeniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Zawadka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Kowalstwo na miarę XXI wieku