Gazeta podkreśla, że to pierwsza duża brytyjska firma, która ustanowiła taki cel. KPMG chce go zrealizować do 2030 roku. Firma definiuje pochodzenie z klasy pracującej jako bycie dzieckiem rodziców wykonujących „rutynowe i manualne” prace, jak zawodowy kierowca, elektryk czy hydraulik.

Zobowiązanie KPMG nastąpiło to tym jak szef firmy Bill Michael musiał odejść po fali krytyki wywołanej jego wystąpieniem dotyczącym problemowi zróżnicowania społecznego w miejscu pracy. Wystąpił przeciwko konceptowi nieuświadomionych uprzedzeń w polityce kadrowej. Kazał także skarżącym się pracownikom „przestać jęczeć” i „nie grać ofiar”.
KPMG poinformował, że obecnie 23 proc. partnerów spółki i 2 proc. z jej 1297 dyrektorów wywodzi się z klasy pracującej. Przyznał, że wynagrodzenia pracowników z takim pochodzeniem są przeciętnie o 8,6 proc. niższe niż pracowników pochodzących z wyższych warstw społecznych.