Kraft śledził Cadbury w Polsce

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 24-03-2010, 00:00

Zdjęcia satelitarne nie pomogły wypatrzyć nowych instalacji w fabryce przejmowanego rywala w Skarbimierzu.

Amerykanie wykorzystali Google Earth, teraz żałują

Zdjęcia satelitarne nie pomogły wypatrzyć nowych instalacji w fabryce przejmowanego rywala w Skarbimierzu.

Niedawno Kraftowi udało się przejąć brytyjski koncern Cadbury. Teraz okazuje się, że przed transakcją nie obyło się bez wpadek. Menedżerowie amerykańskiego giganta obserwowali poczynania broniącego się przed przejęciem rywala, korzystając z satelitarnych zdjęć Google. Na celowniku — jak donosi dziennik "Birmingham Post" — był polski zakład w Skarbimierzu.

Zmiana planów

Jeszcze przed przejęciem przez Krafta, Cadbury ogłosił plany zamknięcia swoich zakładów w Keynsham koło Bristolu. Jednak we wrześniu 2009 r. przejmujący go gigant zapowiedział, że utrzyma brytyjską fabrykę. Zmienił zdanie, gdy fuzja doszła do skutku.

Kraft oświadczył wówczas, że kontynuowanie produkcji w Keynsham jest nieopłacalne, a zmiana planów Cadbury, "których realizacja jest mocno zaawansowana, byłaby nierealistyczna".

Dlaczego Kraft się rozmyślił? Wszystko wydało się podczas przesłuchania wiceprezesa koncernu w komisji Izby Gmin. Okazało się, że firma wycofała się z obietnicy utrzymania brytyjskiego zakładu produkcyjnego, bo Cadbury po cichu zainstalował w fabryce gumy do żucia w Polsce wyspecjalizowany sprzęt wart 110 mln GBP, służący do produkcji batoników Curly Wurly, które wcześniej powstawały w Keynsham. Kraft to przegapił.

Niedokładne oko Google

Amerykański rywal starał się niespodzianek uniknąć, dlatego obserwował zakłady Cadbury, korzystając z usługi Google Earth.

— Popełniliśmy wielki błąd. Satelitarne zdjęcia miały dostarczyć informacji o tym, do jakich celów jest wykorzystywana fabryka. Ale widać na nich tylko zabudowania z zewnątrz. Dlatego nie wiedzieliśmy, że Cadbury zainstalował sprzęt w środku —tłumaczył się Marc Firestone, wiceprezes Krafta.

Co na to specjaliści?

— Nie dziwi mnie, że Kraft wpadł na taki pomysł. Wykorzystuję tę usługę na potrzeby klientów bardzo często. Na zdjęciach Google można zauważyć np., czy zmienia się zabudowa, czy zakład działa (m.in. na podstawie ruchu samochodowego), ile zajmują powierzchnie biurowe i produkcyjne — twierdzi Piotr Niemczyk, doradca ds. wywiadu konkurencyjnego, prezes spółki Niemczyk i Wspólnicy, w przeszłości wysoki funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa.

Ostrzega, że mapy satelitarne nie są aktualizowane na bieżąco, dlatego łatwo coś przeoczyć.

— Myślę, że w tym przypadku skuteczniejsze byłoby po prostu wykorzystanie obserwatora lub zainstalowanie kamery — dodaje Piotr Niemczyk.

Agnieszka Jabłońska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu