Krajowe byki w szybkim tempie tracą argumenty

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-10-17 00:00

Czwartkowa sesja w Warszawie, zgodnie z prognozami, rozpoczęła się mocnym akcentem zniżkowym. WIG20 szybko stracił na wartości blisko 6 proc. Główny impet podaży koncentrował się na sektorze bankowym. Państwowy PKO BP z łatwością osiągnął wieloletnie minimum i jego kurs osunął się w pobliże 30 zł. Najgorzej jednak w branży finansowej prezentował się BRE, którego kurs momentami tracił ponad 12 proc. Wśród największych spadkowiczów znów znalazł się KGHM. Przy wysokich obrotach dawało się jednak wyczuć, że choć podaż przyciska, to nie ma w niej ogromnej determinacji.

W sukurs bykom przychodziły główne europejskie parkiety, gdzie zniżki były wyraźnie mniejsze niż w Nowym Jorku czy Tokio. Zupełnie przyzwoicie zachowywał się niemiecki DAX, ale klimat w regionie wyraźnie psuły wiadomości nadchodzące z Węgier, które sumą 5 mld euro musiał interwencyjnie wesprzeć Europejski Bank Centralny. W wyniku pomocy ECB forint zmniejszył gwałtowną deprecjację i budapeszteński BUX stopniowo podnosił wartość. To wsparło WIG20, który zaczął się piąć do góry, zmniejszając poranną zniżkę. Byki wspierały informacje docierające zza oceanu. Rosnące kontrakty na Wall Street dodały animuszu naszym bykom i wraz z upływem czasu ich atak stawał się coraz bardziej skuteczny, podnosząc WIG20 do zielonej strefy.

Końcówka sesji na warszawskim parkiecie charakteryzowała się olbrzymią zmiennością indeksów. W kilka minut nawet najcięższe spółki z dużego minusa przechodziły na spory plus. Zwycięzcami czwartkowej walki okazały się jednak niedźwiedzie, a najwięcej zadowolenia z sesji mieli daytraderzy. Ostatecznie WIG20 skończył kolejną zniżką o 3,39 proc. Królem spadków został BRE, a na plusach wśród blue chipów zakończyły tylko deweloper GTC, PGNIG i Cersanit. Należy podkreślić dobrą passę naszego potentata gazowego, którego kurs, obok TP, wyróżniał się względną stabilnością. Nieco lepiej od indeksu największych spółek wypadł segment mniejszych firm. MWig40 spadł blisko 3 proc., a sWIG80 — ponad 2 proc.

Przy dominacji "czynnika strachu" w ostatnich tygodniach uważny inwestor z pewnością dostrzeże firmy, które nie podlegają już przecenie. Nawet na sesjach, gdzie indeksy spadają o kilka lub kilkanaście procent, są spółki, których nie tylko podaż jest ograniczona do minimum, ale też po stronie popytowej regularnie pojawia się kupiec akumulujący akcje. To co prawda nie gwarantuje szybkich zysków, ale zmniejsza prawdopodobieństwo strat w przyszłości.

Od początku września przez światowe giełdy przetacza się swoista "euforia bessy", a byki praktycznie tracą wszystkie argumenty i atuty, poza jednym, i to bardzo ważnym. Szeregi tej grupy inwestorów topnieją w zastraszającym tempie i to może być ich siłą.