KRAJOWE FIRMY WYDAŁY WOJNĘ GRYPIE
Jeden dzień nieobecności kompetentnej osoby kosztuje więcej niż profilaktyka
TRUDNE MIESIĄCE: Szczyt chorobowy następuje między styczniem i marcem. Wtedy osłabiony zimą organizm łatwo poddaje się chorobie — wyjaśnia Beniamin Krasicki, dyrektor warszawskiego oddziału Falck. fot. G. Kawecki
Firmy wypowiedziały wojnę najdolegliwszej z chorób — grypie. W ubiegłym roku sparaliżowała ona pracę wielu biur. Dlatego szefowie firm coraz częściej decydują się zainwestować fundusze i zaszczepić pracowników.
Pierwsza fala grypy dopada firmy już na początku listopada. Zwykle zaczyna się od kilku siąkających nosami osób. Jednak choroba postępuje lawinowo. Efekt: zmożeni gorączką pracownicy zostają w domu. Biuro zaczyna świecić pustkami. Co zrobić, by co roku nie powtarzał się ten sam scenariusz? Są firmy, które wykupują szczepienia dla pracowników.
— Taki zabieg dla jednej osoby kosztuje 30 zł. Podmioty, które wykupiły dla pracowników pakiet opieki medycznej, mają w jego ramach zagwarantowane szczepienia — tłumaczy Beniamin Krasicki dyrektor warszawskiego oddziału Falck.
Szacuje, że w tym roku firma zaszczepi przeszło 10 tys. osób.
— Liczba korzystających z tego typu zabezpieczenia przed grypą co roku się podwaja — wyjaśnia Krzysztof Bobrowski.
Z rodzinami i bez
We wrześniu przez tydzień kłuto pracowników Pricewaterhouse-Coopers. Ze szczepień mogły skorzystać również ich rodziny.
— Zabezpieczenie przeciwko grypie samych pracowników nie wystarczy. Z wirusami mogą się oni zetknąć po powrocie do domu. Dlatego w tym roku postanowiliśmy zadbać również o ich rodziny — mówi Maciej Piela z działu Human Capital PricewaterhouseCoopers.
Twierdzi, że wydatki poniesione przez firmę na „antygrypową operację” stanowią zaledwie ułamek tego, co mogłaby ona stracić w przypadku spowodowanej chorobą absencji pracowników.
— Nie da się tego przeliczyć. Jeden dzień nieobecności kompetentnej osoby jest droższy niż 10 czy nawet 20 szczepionek. Najważniejsze jednak jest to, że dzięki szczepieniom firma może normalnie funkcjonować podczas ataku choroby — tłumaczy Maciej Piela.
Zabezpieczanie się przed grypą stało się tradycją wśród pracowników firmy Top 2000, produkującej materiały szkolne i biurowe. W tym roku byli oni szczepieni już po raz czwarty. Zdaniem Aliny Majcher z działu kadr Top 2000, tego typu działalność profilaktyczna stanowi źródło dużych oszczędności dla przedsiębiorstwa.
— W tym roku około 60-70 proc. zatrudnionych podda się szczepieniom. Początkowo decydowało się na nie niewiele osób. Jednak po kilku latach same interesują się możliwością szczepień i pytają o ich terminy — informuje Alina Majcher z działu kadr Top 2000.
Jej zdaniem, obecnie nikt nie chce opuszczać pracy z powodu niedyspozycji, ponieważ, zgodnie z obowiązującym prawem, zmniejsza to pensję. Rzutuje także na premie i nagrody.
Po raz drugi akcję szczepień zorganizował również Unilever.
— Objęto nią osoby pracujące w biurze i dział sprzedaży — wyjaśnia Izabela Sadowska rzecznik firmy.
Decyduje personalny
Zdaniem Adama Rozwadowskiego, właściciela centrum medycznego Enel-Med, decyzja o szczepieniach pracowników zwykle zapada w gabinecie dyrektora personalnego.
— Wszystko zależy od jego osobistego podejścia. Jeżeli już firma zdecyduje się zabezpieczyć pracowników, to i tak szczepienie jest dobrowolne. Musiało minąć kilka lat zanim ludzie przekonali się do tej formy profilaktyki — tłumaczy Adam Rozwadowski.