Notowania w poniedziałek rozpoczęły się od zwyżki indeksów, co jak się okazuje, było fałszywym sygnałem po piątkowych zawirowaniach związanych z wygasaniem kontraktów terminowych. WIG20 zyskał na otwarciu 0,74 proc., WIG 0,44 proc., firmy średnich rozmiarów, mierzone sWIG80 straciły, na wartości około 0,3 proc.
Pozytywna tendencja na największych walorach uległa odwróceniu już w ciągu następnej godziny handlu. Bezpośrednim impulsem był gorszy od spodziewanych odczyt indeksu nastrojów Ifo dla gospodarki niemieckiej (101,3 pkt, wobec prognozowanych 102,3). WIG20 w tej części sesji podążył za tendencją na giełdach w Europie. Ponadto negatywnie na nastroje wpływała także drożejąca ropa naftowa.
Po południu, mimo poprawy sytuacji w Europie oraz zwyżki na otwarciu w USA, krajowe indeksy cały czas oscylowały przy pułapach dziennych minimów, a straty wynosiły ponad 1,3 proc. Jeśli dodać do tego symboliczne obroty, które wyniosły 675 mln zł i obejmowały duże spółki, można wyciągnąć wniosek, że giełda w Warszawie pozostaje poza sferą zainteresowań nie tylko zagranicznego kapitału. Nie bez wpływu jest w tej sytuacji dalsze umacnianie się złotego i zniechęcenie indywidualnych inwestorów po stratach roku bieżącego.
Na WIG20 zaważyły słabe notowania banków: Pekao, PKO BP, BZ WBK oraz spółek paliwowych: PKN i Lotosu. Na zamknięciu WIG20 pogłębił spadek do -1,97 proc. W najbliższych dniach wpływ na notowania będą miały dane o sprzedaży detalicznej w maju, wyniki posiedzenia RPP i prognoza inflacji.
Na GPW w poniedziałek zadebiutowały PDA spółki Sonel, które na otwarciu zyskały 0,4 proc. w stosunku do ceny emisyjnej. Na koniec dnia były o 3,44 proc. tańsze niż akcje w ofercie publicznej. Z pozostałych spółek warto wymienić wzrost ceny Vistuli & Wólczanki po informacji o zakupie jej akcji, dających 5,88 proc. głosów, przez Almę Market.
Robert Kurowski