Krakowskie Indochiny

Comarch rozpoczął od Malezji ekspansję w Azji Południowo-Wschodniej. Polskich firm w regionie będzie więcej

Po udanym wejściu do Ameryki Południowej krakowski gigant IT wziął na celownik Azję. Najpierw zainwestował w rozbudowę biura w Dubaju, które ma zdobywać klientów na Bliskim Wschodzie. We wtorek wbił drugą flagę na mapie kontynentu, uruchamiając oddział w Kuala Lumpur, stolicy Malezji. Ma to być centrum operacji polskiej firmy w Azji Południowo-Wschodniej i — jeśli zajdzie potrzeba — także w Oceanii.

Comarch, którego prezesem jest prof. Janusz Filipiak, początkowo chciał przejąć spółkę w Wietnamie, ale zrezygnował i otworzył biuro w Kuala Lumpur. To 71. zagraniczna spółka krakowskiej firmy IT, która już ponad połowę przychodów generuje poza Polską.
Zobacz więcej

CZEMPION Z KRAKOWA:

Comarch, którego prezesem jest prof. Janusz Filipiak, początkowo chciał przejąć spółkę w Wietnamie, ale zrezygnował i otworzył biuro w Kuala Lumpur. To 71. zagraniczna spółka krakowskiej firmy IT, która już ponad połowę przychodów generuje poza Polską. ARC

Rozkręcili się

Krakowska firma nie ma zwyczaju uruchamiać oddziałów na całkowicie dziewiczym rynku. Najpierw stara się zdobyć na nim kilku klientów. Tak samo było w przypadku oddziału w Malezji. Do klientów Comarchu w regionie należą m.in. malezyjskie linie lotniczne AirAsia, ich filipiński konkurent Cebu Pacific, wietnamski gigant infrastrukturalny Vingroup oraz tajski TMB Bank.

— Na rynku azjatyckim obserwujemy rosnące zapotrzebowania na zaawansowane rozwiązania IT, dlatego kwestią czasu jest to, kiedy zaczniemy na nim szybko rosnąć — mówi Jarosław Włudyka, szef Comarch Malezja. Comarch działa w Malezji od ubiegłego roku i zatrudnia dziesięć osób, które przede wszystkim specjalizują się w systemach lojalnościowych. Spółka szuka w regionie kolejnych pracowników. Jest zainteresowana wejściem na regionalny rynek rozwiązań IT dla instytucji finansowych i telekomów. Te dwa sektory najwięcej wydają na informatykę i nowoczesne technologie.

Trzeba tu być

— Jeśli Comarch chce coś osiągnąć na takim rynku jak Azja Południowo-Wschodnia, musi mieć na nim przedstawicielstwo. Krakowska spółka pojawiła się tam testowo, odniosła kilka sukcesów i zdecydowała

się na nim zainwestować — mówi Łukasz Kosiarski, analityk DM BZ WBK. Jego zdaniem, szukanie szansy na rynkach IT, które dzieli od Europy czy USA pewien dystans rozwojowy, to dobry pomysł. Jest na nich miejsce dla nowych graczy IT. W podobny sposób działa inny polski gigant IT: Asseco, który na celownik wziął Afrykę i przygląda się także Wietnamowi.

— Sektor IT/ICT to nie jest „twardy” eksport wykazywany w statystyce obrotów towarowych, ale coraz bardziej znaczący. Pomimo wysokiego poziomu rozwoju Malezji nadal jest wiele do zrobienia w zakresie narzędzi elektronicznych w usługach telefonicznych, e-commerce, programach obsługi klienta i lojalnościowych, e-learningu, ochrony danych, usługach finansowych i bankowości, tworzeniu gier komputerowych zwłaszcza na urządzenia mobilne. Te ostatnie segmenty rynku IT penetrowała niedawno np. warszawska firma 11 bit studios — mówi Artur Dąbkowski, radca i kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji (WPHI) w Kuala Lumpur. Podkreśla, że na rynek nie da się tak po prostu wejść z zewnątrz.

— W Malezji największe przedsiębiorstwa i najwięksi zleceniodawcy to firmy powiązane z rządem. Zamówienia publiczne nie są kierowane do firm zagranicznych, nie są nawet ogłaszane, ale jedynie wybrane firmy lokalne otrzymują indywidualne zaproszenia. I dlatego warto utworzyć tutaj spółkę zależną. Ta zasada odnosi się do wszystkich sektorów gospodarki — podkreśla Artur Dąbkowski.

Czwarta potęga

Comarch zainwestował w Malezji w dobrym momencie. — Tworzenie Wspólnoty Gospodarczej AEC od stycznia 2016 r. będzie miało największy wpływ właśnie dla firm ulokowanych na tym obszarze — ocenia Artur Dąbkowski. AEC, który zamieszkuje ponad 600 mln ludzi, ma ambicję stać się do 2020 r. czwartą potęgą gospodarczą świata: po Chinach, USA i UE. Choć w ubiegłym roku z inwestycji w Malezji zrezygnowała firma Pietrucha International, producent m.in. grodzic i geosyntetyków (buduje zakład na Filipinach, gdzie znalazła odpowiedniegopartnera), to radca przewiduje, że za Comarchem przyjdą kolejne firmy.

— Obserwujemy bardzo pozytywną tendencję — zmniejszyła się liczba zapytań z Polski o informacje ogólne, a coraz częściej pojawiają się pytania o konkrety — twierdzi szef WPHI w Kuala Lumpur.

Ukryty i rosnący eksport

Malezja to najważniejszy partner handlowy Polski w regionie ASEAN. Obroty handlowe przez 11 miesięcy 2015 r. wyniosły niemal 1 mld EUR. Eksport urósł o 14 proc., do 145,7 mln EUR, a import zwiększył się o 23,3 proc., do 803,2 mln EUR. Choć obroty z Singapurem są wyższe, to dzieje się tak dlatego, że przez ten kraj przepływa około 30-35 proc. polsko-malezyjskiej wymiany handlowej. Realna wielkość polskiego eksportu do Malezji jest znacznie większa, niż wskazują statystyki, bo wiele towarów trafia tam pod obcą marką handlową. 70 proc. importu z Malezji dotyczy sterowników i podzespołów elektronicznych.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski, Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu