KRAWCY NIE CHCĄ ZARABIAĆ NA XXXL

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2000-02-24 00:00

KRAWCY NIE CHCĄ ZARABIAĆ NA XXXL

Co trzeci Polak jest klientem sklepów z nietypową garderobą

Producenci z branży odzieżowej i obuwniczej nie potrafią zagospodarować niszy rynkowej, jaką stanowi garderoba o nietypowych rozmiarach. Również handlowcy na ogół nie interesują się tym problemem. Ci, którzy zdecydowali się wejść w istniejącą na rynku odzieży lukę, zgodnie twierdzą, że praktycznie nie mają konkurencji.

Sklepy, które oferują odzież dla bardzo wysokich czy puszystych klientów, w całej Polsce można policzyć na palcach jednej ręki. W Warszawie istnieją tylko dwa takie specjalistyczne punkty oraz jeden sklep z butami o ponadnormatywnych rozmiarach. Jedynie rynek garderoby dla puszystych pań jest trochę lepiej rozwinięty.

— Przyjeżdżają do nas osoby z całego kraju. Nawet w tak wielkich ośrodkach jak województwo górnośląskie brakuje punktów, gdzie można dostać obuwie o dużych rozmiarach — twierdzi Maria Habierska z warszawskiego sklepu Buciory.

— Jeszcze kilka lat temu nie można było w kraju kupić żadnych ubrań o nietypowych gabarytach. Kto potrzebował takiej odzieży, ten sprowadzał ją sobie z zagranicy. Mniej zamożni przerabiali typowe wzory lub korzystali z usług krawca. Nasz sklep istnieje od roku i ma już stałych klientów z całej Polski. Z dużymi rozmiarami wchodzi się na rynek bez większego problemu. Nie istnieje tutaj żadna konkurencja — uważa Ewa Pabich ze sklepu Big & Tall.

Dwa metry krawata

Sprzedaż ubrań dla osób o nietypowych wymiarach nie jest jednak łatwa. Większość tego typu wyrobów należy nadal sprowadzać z zagranicy. W kraju brakuje producentów, którzy chcieliby szyć takie ubrania.

— 60 proc. odzieży, którą sprzedajemy, stanowią rzeczy importowane. Najwięcej sprowadzamy ze Stanów Zjednoczonych. Można tam znaleźć znacznie lepsze kolekcje dla osób nietypowych niż w Europie — mówi Ewa Pabich.

— Nasze buty również w większości pochodzą z Zachodu. Producenci krajowi, których staraliśmy się namówić na taką produkcję, podchodzą do niej niechętnie. Brakuje im np. odpowiedniego rozmiaru zelówek. Musieliby również trochę przestawić tok produkcji. Nie więrzą też w duży zbyt — przyznaje Maria Habierska.

Uszycie ubrań dla osoby bardzo wysokiej lub bardzo otyłej nie jest rzeczą prostą.

— Nie wystarczy tutaj dodać po parę centymetrów, by wszystko pasowało. Takie osoby mają inne proporcje ciała. Na przykład ludzie wysocy potrzebują o wiele dłuższych rękawów, niż to by wynikało z powszechnie przyjętych standardów krawieckich — uważa Andrzej Kordasiński, przedstawiciel na Polskę Kenzo i Hugo Boss.

Ubiory dla osób nietypowych muszą być szyte z materiałów bardzo dobrego gatunku. Te wszystkie problemy na ogół zniechęcają krajowych producentów.

— Szycia takich kolekcji należy uczyć się latami. Ale na pewno warto, bo w tym segmencie nadal mamy do czynienia z rynkiem producenta. Według naszego rozeznania, 60 proc. kobiet w naszym kraju ma znaczną nadwagę — opowiada Maria Kubera z firmy Barba-

ra, specjalizującej się w szyciu ubrań dla puszystych pań.

Na rynku brakuje nie tylko ubrań w nietypowych rozmiarach, ale także dodatków do nich.

— Klienci często szukają np. pasków, szelek i długich krawatów. Wysocy mężczyźni noszą krawaty długości nawet 1,6 m. A przecież, by produkować takie dodatki, nie potrzeba zbyt wiele doświadczenia krawieckiego — dodaje Ewa Pabich.

Więksi płacą więcej

Problemy ze znalezieniem garderoby przez osoby o nietypowych wymiarach sprawiają, że muszą one płacić znacznie więcej niż zwyczajni klienci. Nie wiąże się to tylko z większą ilością zużytych materiałów, ale przede wszystkim z krótkimi seriami takich ubrań. Ich ceny są na ogół od 15 do 30 proc. wyższe od typowych.

— Buty powyżej rozmiaru 47 kosztują o 10 proc. więcej — przyznaje Maria Habierska.

— Popyt jest tak duży, że robienie krótkich serii jest pewnym nieporozumieniem. Jednak producenci nie zawsze zdają sobie sprawę, że nietypowi klienci stanowią niewiele mniejszą grupę niż ci typowi. Z naszych badań rynku wynika, że aż 30 proc. osób w Polsce potrzebuje ubrań o niestandardowych rozmiarach — uważa Ewa Pabich.

Handlowcy zajmujący się taką odzieżą uważają, że większe ceny ich towarów nie zawsze znajdują zrozumienie wśród klientów. Jednak jest to rynek, który dopiero się u nas kształtuje. Muszą do niego dojrzeć zarówno producenci, jak i odbiorcy.

KING SIZE: Nasz przeciętny klient ma 140 cm w pasie. Ale udało nam się ubrać osoby o talii 180-centymetrowej, a także mające 215 cm wzrostu — opowiada Ewa Pabich ze sklepu Big & Tall.

WYPRODUKOWAĆ PIĘĆDZIESIĄTKĘ: Musimy cały czas naciskać producentów polskich butów, by zaczęli produkować duże rozmiary. Buty powyżej 50 numeru musimy jednak sprowadzać z zagranicy — mówi Maria Habierska ze sklepu Buciory.