Nadzór finansowy chciał, żeby kredyty walutowe były produktem niszowym i takim niebawem będą. Z kredytowania w euro wycofuje się jeden z najważniejszych na tym rynku graczy — Kredyt Bank. Dla klientów zainteresowanych finansowaniem w walutach obcych jest to dotkliwszy nawet cios od zadanego niedawno przez PKO BP, który już wcześniej podjął taką decyzję jak mniejszy konkurent. Mniejszy, ale aktywniejszy na polu pożyczania w euro. PKO BP pożyczał ostatnio miesięcznie po około 70 mln zł w euro. W Kredyt Banku były to kwoty o kilkadziesiąt milionów złotych większe. Dlaczego zatem wycofuje on ze sprzedaży tak dobrze rozchodzący się produkt. Powody są podobne jak w przypadku PKO BP: duża zmienność kursów walutowych i problem z uzyskaniem finansowania w euro. Kredyt Bank może wprawdzie liczyć na pożyczki od spółki matki, ale finansowanie od KBC też kosztuje. — Niestabilność na rynku walutowym sprawia, że nie wiadomo, czego można się spodziewać. Zawirowania trwają od dłuższego czasu. Były momenty, gdy wydawało się, że mają one charakter przejściowy, ale teraz nie mamy takiej pewności — mówi Agnieszka Nachyła, dyrektor departamentu marketingubankowości hipotecznej w Kredyt Banku.
Oferta zmieni się od 2 stycznia przyszłego roku. Do końca 2011 r. bank przyjmuje wnioski na dotychczasowych zasadach. Klient, poza standardowymi warunkami, musi spełnić jeszcze jeden: podpisać umowę kredytową do 31 marca przyszłego roku. Pomimo zmian w ofercie Kredyt Bank chce pozostać istotnym graczem na rynku kredytów hipotecznych.
— Będziemy mocno konkurować kredytami złotowymi — zapewnia Agnieszka Nachyła. Kredyt Bank ma za sobą bardzo udaną końcówkę roku. W przeciwieństwie do całego rynku, który narzeka na spadek sprzedaży, w IV kwartale notuje lepsze wyniki niż kiedykolwiek w tym roku. Wcześniej działał niejako w uśpieniu, zajmując się reorganizacją procesusprzedaży i budową fabryki kredytów mieszkaniowych. Wystartowała ona z pewnym opóźnieniem pod koniec II kwartału, pełną wydajność osiągając właśnie w IV kwartale, kiedy miesięczna sprzedaż osiągnęła poziom 200 mln zł. Jaka będzie w przyszłym roku? Agnieszka Nachyła mówi, że trudno na razie prognozować, bo zachowanie rynku obciążone jest zbyt wieloma niewiadomymi: od nowego roku w całości wchodzi w życie rekomendacja S, która ograniczy dostępność kredytów, a klienci, którzy mają zdolność kredytową, coraz częściej wstrzymują się z kupnem mieszkania na kredyt. — Bankom trudno będzie powtórzyć wynik z tego roku — mówi Agnieszka Nachyła.