Kredytowy gang w SK Banku

14-11-2017, 22:00

Grupa przestępcza wyłudziła z SK Banku ponad 1,6 mld zł — twierdzą śledczy. Kierowali nią Jan B., były prezes banku, i Sławomir D., założyciel Dolcanu

74 osoby zatrzymane i 1050 prokuratorskich zarzutów — te liczby najlepiej opisują skalę największej w historii akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), przeprowadzoną wczoraj rano. Do zatrzymań doszło w Warszawie, kilkunastu podwarszawskich miejscowościach oraz województwach podkarpackim i lubelskim. Są one związane ze śledztwem Prokuratury Regionalnej w Warszawie, dotyczącym wyłudzania kredytów z upadłego Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa (SK Bank) przez spółkę deweloperską Dolcan i powiązaną z nią grupę około 50 firm.

Wyświetl galerię [1/2]

…SYMBIOZA: Sławomir D., założyciel Dolcanu, winę za problemy dewelopera zrzucał na zarząd komisaryczny SK Banku ustanowiony przez KNF. Zapewniał, że deweloper i bank wcale nie działały jak swoista wielka piramida finansowa. Słowa ich obu negatywnie zweryfikowała prokuratura. Fot. MAREK BICZYK — NEWSPIX

— Osób podejrzanych i przygotowanych dla nich zarzutów jest tak dużo, że będziemy je przedstawiać i dziś, i jutro. Równolegle kierując wnioski do sądu o areszty tymczasowe — informowała „PB” wczoraj późnym popołudniem Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Warszawie, na której zlecenie działało CBA.

Gang z dwoma szefami

Prokuratura zarzuca zatrzymanym głównie liczne działania na szkodę SK Banku oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej, popełniającej przestępstwa bankowe oraz niegospodarności na kwotę co najmniej 1,64 mld zł. Grożą im za to kary więzienia do 10 lat oraz grzywny. Wśród zatrzymanych są byli członkowie zarządu wołomińskiego banku, m.in. prezes Jan B. i wiceprezes Elżbieta K., byli szefowie regionalnych oddziałów banku, członkowie komitetu kredytowego i inni pracownicy, biorący udział w udzielaniu kredytów, które nie były spłacane. Największą grupę stanowią jednak członkowie zarządów i inne osoby z firm beneficjentów wyłudzonych pożyczek, a związanych z firmą deweloperską Dolcan z podwarszawskich Ząbek, w tym Sławomir D., założyciel, wieloletni właściciel oraz szef rady nadzorczej dewelopera. To właśnie on oraz Jan B., dla którego śledczy przygotowali aż 71 zarzutów, podejrzewani są o najpoważniejsze przestępstwo, czyli wspólne kierowanie kredytowym gangiem. Mieli „uczynić sobie z popełnienia zarzucanych im przestępstw stałe źródło dochodu”, co będzie miało wpływ na wymiar grożącej im kary. Łącznie wszyscy zatrzymani usłyszą aż 1050 zarzutów związanych z udzieleniem 70 kredytów.

„PB” to przewidział

Obecne ustalenia śledczych korespondują z wynikami śledztwa dziennikarskiego „PB”, którego wyniki przedstawiliśmy w lutym 2016 r. Napisaliśmy wtedy, że SK Bank, największy bank spółdzielczy w kraju, stworzył coś na kształt swoistej piramidy finansowej — największej w historii Polski, i aż połowa kredytów SK Banku — ponad 1,4 mld zł z 2,8 mld zł — trafiła do grupy ponad 50 firm powiązanych z Dolcanem. Bezpośrednio na grupę Dolcan przypadała niewielka część kwoty, jednak odpowiadała ona też za długi zaciągnięte za pośrednictwem spółek powiązanych nieformalnie. Wśród udziałowców i prezesów tych kilkudziesięciu firm byli m.in. członkowie władz Dolcanu, liczni jego pracownicy (dyrektorzy, kierownicy, analitycy itp.), a także członkowie ich rodzin. Dzięki takiemu układowi SK Bank wykazywał, że nie przekracza prawnego limitu, zgodnie z którym nie można pożyczyć jednej grupie podmiotów powiązanych więcej niż równowartość 25 proc. funduszy własnych banku (w przypadku wołomińskiej instytucji było to niecałe 100 mln zł). Ujawniliśmy także, że firmy powiązane z Dolcanem od lat brały tzw. kredyty balonowe (małe spłaty na początku, gigantyczna na końcu), które nie były spłacane, lecz jedynie przedłużane, a najczęściej — zamieniane, nawet kilka razy, na nowe, coraz wyższe. Kolejne pożyczki były ponadto zabezpieczane na nieruchomościach, wycenianych znacznie powyżej wartości rynkowej.

Wynaturzona symbioza

Skala kredytowania nieformalnej grupy firm gwałtownie więc rosła, ale realnej gotówki było w jej ramach coraz mniej, m.in. dlatego, że kredytobiorcy płacili SK Bankowi wysoką prowizję, tzw. wpisowe (6-12 proc. wartości pożyczek). W połączeniu z wysokim oprocentowaniem (ponad 10 proc.) windowało to koszt kredytów na poziom znacznie wyższym niż rynkowy i uniemożliwiało ich realną obsługę, szczególnie że lokale z kolejnych inwestycji Dolcanu, m.in. wskutek znacznych opóźnień, sprzedawane były z dużymi stratami. Wynaturzona symbioza dewelopera i banku miała jeszcze bardziej kuriozalne objawy. Ze sprawozdania Andrzeja Wrzesińskiego, syndyka SK Banku, wynika, że pieniądze wpłacane przez klientów dewelopera wcale nie szły na spłatę kredytów wziętych pod daną inwestycję, lecz na inne cele „grupy”. Nawet w sytuacjach, kiedy takie zobowiązanie wynikało wprost z umowy kredytowej dewelopera z SK Bankiem i mimo że bank był uprawniony do samodzielnego dokonywania stosownych potrąceń. Sprawa „grupy” Dolcan to największy, ale niejedyny wątek śledztwa w sprawie SK Banku, prowadzonego od 2015 r. Już wcześniej zatrzymano ponad 40 osób, podejrzanych o wyłudzanie kredytów nie tylko z wołomińskiej instytucji, ale także Banku Spółdzielczego w Nadarzynie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Kredytowy gang w SK Banku