Kredyty tanieją, ale nie stają się dostępniejsze

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2013-03-22 00:00

Obniżki cen mieszkań i spadające stopy procentowe to dobre wiadomości dla szykujących się do zakupu mieszkania. Niestety niewielka dostępność kredytów hipotecznych hamuje ich radość.

Na początku marca Rada Polityki Pieniężnej po raz piąty obniżyła stopy procentowe, tym razem o 0,5 punktu procentowego, do poziomu 3,25 proc. To dobry znak dla kredytobiorców, bo obniżka oznacza spadek raty kredytów hipotecznych. Z wyliczeń Expandera wynika, że są o około 230 zł niższe niż 6 miesięcy temu. Cieszyć się mogą także przyszli kredytobiorcy, bo im tańsze są kredyty, tym więcej banki są skłonne pożyczać, gdyż zdolność kredytowa wnioskodawców jest większa. Rezultaty już widać.

— Ze wstępnych danych Home Broker za marzec wynika, że w grudniu 2012 r. trzyosobowa rodzina z dochodem 5 tys. zł netto mogła pożyczyć od banku na 30 lat przeciętnie 365 tys. zł. W styczniu tego roku było to już 382 tys. zł, a dziś prawie 403 tys. zł. — wylicza Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

Stopy w dół, marże w górę

Malejąca stopa referencyjna może skłaniać banki do podnoszenia marż, co niestety już się dzieje. Od sierpnia 2012 r. przeciętna marża wzrosła z 1,23 proc. do 1,5 proc. Mimo to kredyty hipoteczne są oprocentowane najniżej od 6 lat. Z ankiety przeprowadzonej przez Home Broker w bankach wynika, że średnia marża kredytu zaciągniętego na 30 lat i kwotę 300 tys. zł przez 25-proc. wkładzie własnym wynosi niewiele ponad 1,5 proc.

— Uwzględniając notowania stawki WIBOR 3M można szacować, że dziś przeciętny kredyt jest oprocentowany na 5,2 proc. w sakli roku — mówi Bartosz Turek. Według prognoz Jarosława Sadowskiego z Expandera, jest szansa, że niedługo średnie oprocentowanie spadnie poniżej 5 proc.

— Wynika to z obniżek stóp procentowych, które wywołały spadek stawki WIBOR 3M do nienotowanego jeszcze poziomu 3,46 proc. Nie wszystkie banki już uwzględniły to w podanym oprocentowaniu. Z tego właśnie względu w kolejnych miesiącach będziemy obserwowali dalsze obniżki oprocentowania — uważa Sadowski. Na rynku można jednak znaleźć kredyty poniżej tej średniej.

— Przyjmując kryterium najniższej raty na najwyższym stopniu podium znajduje się kredyt hipoteczny Deutsche Banku. Jego rzeczywiste oprocentowanie wynosi 4,77 proc., zaś rata 1549 zł — podaje Jakub Tomaszewski z portalu Comperia.pl. Na drugiej pozycji, według zestawienia Comperia.pl, jest PKO BP i jego oferta pakietowa „Własny Kąt Hipoteczny”. RRSO wynosi 4,88 proc., a rata 1567 zł. Czołówkę zamyka Eurobank z kredytem mieszkaniowym o stopie rzeczywistego rocznego oprocentowania w wysokości 5,53 proc. i miesięcznej racie 1598 zł.

Wkład własny

Niestety, jak zaznacza Agnieszka Pilarek, dyrektor departamentu bankowości hipotecznej w Deutsche Banku, znaczące w porównaniu z poprzednimi latami spadki cen nieruchomości mogą spowodować obniżenie maksymalnej kwoty kredytu oferowanej przez banki. — Może to oznaczać konieczność posiadania wkładu własnego lub wzrost kosztów kredytu — mówi Pilarek.

Większe obawy wielu kredytobiorców wzbudza rekomendacja S, która ma zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku. — Zgodnie z jej postanowieniami od września konieczne będzie wniesienie 10 proc. wkładu własnego, a od września 2014 r. już 20 proc. Chyba że dodatkowo ubezpieczymy 10 proc. kredytu — wyjaśnia Jakub Tomaszewski.

Na razie można jeszcze znaleźć finansowanie w złotych na 100 proc. wartości nieruchomości. Aleksandra Łukasiewicz, doradca zarządu Expander, przypomina jednak, że wkład własny zwiększa wybór banków i pozwala na lepsze warunki kredytowania. Co innego kiedy kredytobiorca decyduje o wielkości kredytu, a co innego, gdy robi to bank.

Zwiększyć wiarygodność

Starając się o kredyt warto zadbać o swoją historię kredytową i obecność w Biurze Informacji Kredytowej (BIK). Wbrew pozorom lepiej figurować w tej bazie, jeśli w terminie reguluje się swoje zobowiązania, niż unikać zapisu w BIK-u. — Korzystna historia w bazie BIK to doskonała karta przetargowa w pertraktacjach z bankiem. Prędzej zechce on rozmawiać z klientem mającym mniejsze dochody, ale mogącym się potwierdzić swoją rzetelność, niż z kimś zamożniejszym, lecz nieistniejącym w bazie lub mającym tam mało pochlebną opinię — zaznacza Tomaszewski. Bank lubi ludzi z dobrą historią kredytową, bo wie, czego można się po nich spodziewać. By w rejestrach biura zachować ślad po swojej skrupulatności i dyscyplinie, należy jednak wyrazić zgodę na przechowywanie danych. Bez takiego oświadczenia pozytywne zapisy zostaną usunięte w momencie wywiązania się z umowy kredytowej.