Kredyty złotowe drożeją, ale tylko przejściowo

Adrian Boczkowski
opublikowano: 14-05-2009, 00:00

Choć RPP nie zmieniła stóp procentowych od marca, a na horyzoncie są dalsze obniżki, to

Kredytobiorców uspokajamy: dalszy wzrost oprocentowania kredytów jest mało prawdopodobny. Rynek wraca właśnie do równowagi.

Choć RPP nie zmieniła stóp procentowych od marca, a na horyzoncie są dalsze obniżki, to

oprocentowanie pożyczek na rynku międzybankowym wzrasta.

Zwiększają się raty zyskujących ostatnio na popularności kredytów złotowych. 3-miesięczny WIBOR skoczył od kwietnia o ponad 30 pkt baz. — do 4,4 proc. Taka zwyżka oznacza wzrost rocznych rat kredytu 300 tys. zł o blisko 1 tys. zł. Trudno tłumaczyć tę sytuację globalnym kryzysem. Wystarczy popatrzeć na stabilny LIBOR dla franka szwajcarskiego czy coraz niższe rynkowe oprocentowanie w euro.

Powrót do normalności

Nad Wisłą stopy rynkowe spadały od grudnia do kwietnia silniej, niż stopy banku centralnego.

— Teraz to się bilansuje. Wracamy do normalności — komentuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

NBP ograniczał wcześniej sprzedaż bonów, przez co na rynku międzybankowym było więcej pieniędzy. To wywołało presję na obniżenie rynkowego oprocentowania. Teraz sytuacja się odwróciła.

— Obecnie bank centralny bilansuje nadpłynność sektora bankowego wzmożoną sprzedażą bonów, co wywołuje wzrost WIBOR. Ministerstwo Finansów też dokłada się do tego, bo musi zrolować dużo długu — mówi ekspert Citi Handlowego.

— Wiadomo przecież o problemach budżetu. Popyt na papiery skarbowe ze strony banków jest ogromny. Niepewna sytuacja w sferze realnej i obawy o kondycję przedsiębiorstw sprawiają bowiem, że wstrzymują się z udzielaniem kredytów. Akcję kredytową ograniczają dodatkowo zagraniczne centrale większości krajowych banków — komentuje Krzysztof Wołowicz, analityk Banku BPS.

Do tego dochodzi premia płynności i ryzyka.

— Transakcje na rynku międzybankowym są niezabezpieczone, a istnieje ryzyko partnera. Wciąż widać niechęć do wzajemnego pożyczania — dodaje Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Raty spadną

Kolejnym powodem rosnącej ceny pieniądza nad Wisłą są oczekiwania rynku co do stóp procentowych NBP.

— Rynek terminowy [kontrakty FRA — red.] nie przewiduje obniżenia stóp procentowych przez RPP w najbliższym czasie, a w dłuższym okresie spodziewa się nawet podwyżek. To w naturalny sposób podbija stawki rynkowe — mówi Piotr Kalisz.

Tu jednak może być spore zaskoczenie. RPP wydaje się gotowa rozluźniać politykę pieniężną, obawiając się o wzrost gospodarczy.

— Do końca roku prognozujemy trzy cięcia stóp po 25 pkt baz. każde. Czerwcowa obniżka mogłaby być zaskoczeniem dla rynku i wyraźnie pociągnęłaby rynkowe oprocentowanie w dół — uważa Piotr Kalisz z Citi Handlowego.

Dlatego raty kredytów złotowych mogą się obniżyć.

— Tendencja wzrostu WIBOR nie powinna utrzymywać się dłużej. Oczekiwania na obniżkę ceny pieniądza zwiększy odczyt prawie zerowej dynamiki PKB w I kw. Normalizacja sytuacji na zagranicznych rynkach pieniężnych przeniesie się również do nas, więc można dodatkowo spodziewać się zmniejszenia różnicy między stopą referencyjną a WIBOR do znanych z przeszłości 20 pkt bazowych — mówi Piotr Bielski. Obecnie wspomniana różnica wynosi prawie 65 pkt bazowych.

— 3-miesięczny WIBOR nie powinien już wyraźnie wzrosnąć także dlatego, że spread jest po prostu wysoki — ocenia Krzysztof Wołowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu