O obwodnicach marzy wiele miast. Część inwestycji realizuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, część muszą wziąć na swoje barki samorządy. Z takim inwestycyjnym wyzwaniem chcą zmierzyć się władze Krosna (woj. podkarpackie). Zamierzają zbudować cztery odcinki obwodnicy o długości ponad 16 km za 47 mln EUR (ponad 206 mln zł).
Miasto dopłaci...
Inwestycja może być realizowana w formule PPP lub przez spółkę celową.
— To kluczowa inwestycja dla miasta. Przygotowujemy się do wyłonienia doradcy. Chcemy znaleźć partnera, który będzie odpowiedzialny za projektowanie, budowę, eksploatację i finansowanie przedsięwzięcia — mówi Piotr Przytocki, prezydent Krosna.
Droga wyprowadzi ruch tranzytowy z centrum oraz połączy tereny przemysłowe objęte specjalną strefą ekonomiczną z drogą krajową nr 28.
— Jeszcze w tym roku chcemy ogłosić postępowanie na wyłonienie wykonawcy. Realizacja projektu zajęłaby do trzech lat — uważa Piotr Przytocki. Wkładem miasta w inwestycję mają być grunt i coroczna opłata na rzecz partnera prywatnego. Czy stać go na takie przedsięwzięcie? W ubiegłym roku wydatki miasta sięgnęły 262 mln zł przy deficycie 10 mln zł. Na inwestycje przeznaczono 77,8 mln zł.
— Budując drogę samorządową, trzeba pamiętać, że nie ma możliwości pobierania opłat od kierowców. Jest to prawnie możliwe jedynie na drogach krajowych. Zatem realizując taką inwestycję w formule PPP, partner prywatny musi w inny sposób na niej zarobić — mówi dr Sławomir Listkiewicz, dyrektor w Biurze Analiz i Finansowania Sektora Publicznego Banku Pekao.
...ale czy je na to stać?
W grę wchodzi opłata od partnera publicznego. Sławomir Listkiewicz wylicza, że roczne zobowiązania Krosna z tytułu uiszczania przez 30 lat tzw. opłaty za dostępność mogą wynieść ponad 25 mln zł.
— Tak długi okres finansowania jest jednak mało realny. Dziś rzadkością jest udzielenie przez banki kredytów nawet na 20 lat. A zatem 30-letnie finansowanie wydaje się mrzonką — mówi Sławomir Listkiewicz. Krótszy okres finansowania będzie natomiast wiązał się z większymi wydatkami na coroczne opłaty.
— Wydatki mogą więc nawet przekroczyć 30 mln zł rocznie, a to już ponad 1/10 budżetu Krosna. Wydaje się, że taka kwota będzie dużym obciążeniem dla samorządu. Warto zastanowić się, czy samorząd stać na inwestycję w takiej formule — mówi Sławomir Listkiewicz.