Krótka afera z happy endem

Eugeniusz Twaróg
28-07-2008, 06:38

Zaczęło się jak u Hitchcocka, a skończyło jak kolejny odcinek „Na dobre i na złe”. Portfel inwestora wygrał z teczką SB.

Niemal równo miesiąc temu giełdą wstrząsnęła informacja, że Leszek Czarnecki, główny akcjonariusz Getin Holdingu i  LC Corp, zobowiązał się do współpracy ze służbami PRL.

Tego tylko brakowało! Akcjonariusze spółek kontrolowanych przez Leszka Czarneckiego od przeszło tygodnia z niepokojem patrzyli, jak ich portfele chudną z każdym dniem, zachodząc w głowę, co może być przyczyną przeceny. Kiedy w południe we wtorek 1 lipca portal rp.pl napisał o epizodzie z życiorysu Leszka Czarneckiego, kursy akcji Getin Holdingu i Noble Banku poleciały w dół. Nie na długo. Polska żyła aferą w zasadzie tylko jeden dzień. Fora internetowe inwestorów giełdowych już w środę po południu zajmowały się tylko roztrząsaniem, jak minimalizować straty na akcjach. Agenturalna przeszłość Leszka Czarneckiego mało kogo już interesowała.

— Getin Holding ma silną reputację i niemerytoryczne argumenty nie mogą podważyć jego pozycji. Sytuacja była jednak trudna i spółka bardzo dobrze sobie poradziła z kryzysem. Getin słusznie nie wdawał się w dyskusję na temat swojego głównego akcjonariusza, w której formalnie nie jest stroną, lecz skoncentrował się na pokazywaniu swojego biznesu — mówi dr Anna Adamus-Matuszyńska, specjalizująca się w PR w Akademii Ekonomicznej w Katowicach.


Wysyp informacji
Niemal w tym samym czasie, gdy na stronach rp.pl ukazała się publikacja, w siedzibie Getin Holdingu zaczynała się konferencja prasowa, podczas której dziennikarze otrzymali oświadczenie wrocławskiego biznesmena, dementujące w dużej części doniesienia na jego temat. W spotkaniu wzięli udział koledzy oraz działacze opozycji z czasów studenckich Leszka Czarneckiego, którzy dali świadectwo jego słowom. Następnego dnia oświadczenie zostało opublikowane w prasie w formie płatnego ogłoszenia. Od tego momentu Leszek Czarnecki schodzi w cień. Na pierwszym planie pojawiają się spółki z jego stajni.

Od 3 lipca nastąpił wysyp komunikatów giełdowych oraz informacji prasowych nadawanych z siedziby Noble Banku, Getin Holdingu oraz Getin International: że rośnie sprzedaż kredytów u pośrednika Open Finance i w Metrobanku, że na koniec czerwca Getin zgromadził na depozytach 10 mld zł i bank jest liderem na rynku kredytów samochodowych, że Dom Bank miał rekordową sprzedaż kredytów.

W tym czasie pojawiła się informacja o pożyczce EBOR dla rosyjskiej spółki Getin Carcade, na rozwój akcji leasingowej. W tydzień po wybuchu afery holding przedstawił plany związane z budową sieci doradztwa inwestycyjnego na bazie Domu Maklerskiego Polonia.Net. I wreszcie spółka zorganizowała dla inwestorów prezentację na temat swojego biznesu i planów. Do 16 lipca ukazało się osiem komunikatów oraz informacji o grupie Leszka Czarneckiego.

Prawdą jest, że i Getin, i Noble już wcześniej praktykowały publikowanie cząstkowych danych przed ogłoszeniem bieżącego raportu okresowego. Po 1 lipca pojawiło się ich jednak więcej niż zwykle.

Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Krótka afera z happy endem