Minęło też prawie 3,5 roku od ustanowienia lokalnego minimum na poziomie 21,3 tysiąca punktów. Po półtorarocznym gwałtownym spadku o 70% giełdy i gospodarka światowa zaczęły powolnie odrabiać straty odzyskując zdrowie nadwątlone „maratonem” boomu kredytowego, który zapoczątkowała go polityka bardzo niskich stóp procentowych z czasów po hossie internetowej (lata 2000-2001).
Wzrosty z 2009 roku były gwałtowne i spowodowane nadmierną paniczną przeceną w czasie bessy. Później zaczęły się pojawiać oznaki stabilizacji i poprawa wyników finansowych. Konsumenci opanowali strach i ponownie zaczęli wydawać pieniądze. Koło zamachowe rozpoczęło nowy cykl gospodarczy. Rok 2011 był rokiem korekty i WIG stracił ok. 20%. Czynnikiem decydującym była pogarszająca się sytuacja w Europie i obawy o wypłacalność niektórych krajów i efekt domina.
Pierwszą połowę roku 2012 należy zaliczyć do udanych. Indeksy większości giełd poszybowały w górę. Do zdecydowanych liderów należała Turcja (+22%), Indie (+13%) ale też USA (+8%), Niemcy (+9%) oraz Polska (+9%). Lepiej zachowywały się małe spółki niż duże, ale dotyczyło to zwłaszcza pierwszego kwartału. W drugim duże spółki, wliczając dywidendy przyniosły niewielkie wzrosty, a małe spółki spadły. Wydaje się, że to inwestorzy zagraniczni dostrzegli potencjał w krajach CEE oraz Turcji i na fali optymizmu przystąpili do zakupów. Trzeba też zauważyć, że powody, oprócz tych natury psychologicznej, dominujące w ostatnich kilkunastu miesiącach, miały też silne podstawy fundamentalne. Wskaźnik ceny do zysku kształtował się w okolicy 8, a ceny do wartości księgowej oscylował w pobliżu 1. Dodatkowo stopa dywidenda zbliżona do 7% dla dużych, płynnych polskich spółek wygląda wyjątkowo atrakcyjnie, nawet w przypadku możliwego spowolnienia wzrostu gospodarczego.
Ciekawe procesy zachodzą też na samych rynkach wschodzących. Kraje BRIC, stanowiące w miarę jednorodną „cegiełkę” zaczęły się różnicować. Brazylia napotkała poważniejsze strukturalne problemy gospodarcze, Rosja, uzależniona od eksportu surowców musi stawić czoła spadającym cenom ropy (-9% od początku roku i -20% w drugim kwartale). W tym czasie Chiny, będące importerem surowców, również zwalniają do ok. 7% wzrostu PKB a Indie należały do najlepszych giełd w drugim półroczu.
Zmiany zachodzące na rynku surowców (głównie gaz i ropa z łupków, które już działają w USA i rozszerzają się na Niemcy czy Polskę) mogą spowodować strukturalne obniżenie ich cen, co będzie miało pozytywny wpływ na całą gospodarkę światową i może być przełomem technologicznym najbliższych lat. W świetle zróżnicowania i rozwoju krajów Emerging Markets, także dla nich, jako całości będzie to korzystne. Jednak, kraje producenci i eksporterzy, jak kraje arabskie, czy Rosja mogą na tym ucierpieć w krótkim terminie, co nie sprzyja stabilności politycznej w tych regionach.
Co nas czeka w najbliższym okresie ? Czy powtórka z roku 2010 (+20%) czyli kontynuacja wzrostów, czy też powtórka z 2011 (-20%) czyli spadki w drugiej połowie roku ? A może jakiś scenariusz pośredni ? Myślę, że pomocą może służyć też informacja, że obecnie indeks WIG znajduje się mniej więcej w 2/5 pomiędzy górka z 2007 i dołkiem z 2009 roku. Jednak prawdziwa walka rozgrywa się pomiędzy bardzo niskimi wycenami spółek podpieranymi przez rosnące zyski, a obawami o stan globalnej gospodarki i powrót kryzysu. Wynik zadecyduje o mocnym ruchu na długi czas. Pozostaje mieć nadzieję, że jednak cykliczne i fundamentalne czynniki wezmą górę i zobaczymy nowe rekordy notowań w perspektywie kilku lat.
Krótka przerwa w biegu czy poważne osłabienie?
Minęło już prawie pięć lat od ustanowienia przez indeks WIG historycznego rekordu wartości na poziomie 67,5 tysiąca punktów.