Kruk idzie na zakupy

ET
opublikowano: 2012-09-04 00:00

Spółka ograniczyła inwestycje w I półroczu. W drugim, kiedy spodziewa się dużej podaży wierzytelności, wybiera się na zakupy.

Największa spółka windykacyjna na GPW zarobiła w I półroczu 32,3 mln zł, o 7 mln zł mniej niż przed rokiem. Iza Rokicka, analityk DI BRE Banku, w jego strukturze znajduje pewne pozytywne jak i negatywne elementy. Na plus zalicza Krukowi, że w II kwartale przeznaczył na inwestycje więcej, niż można było się spodziewać.

— Jak się okazuje, nie o wszystkich transakcjach wiedzieliśmy — mówi Iza Rokicka.

Nakłady wyniosły 96 mln zł, z czego 84 mln zł w samym II kwartale. Kolejny plus Krukowi należy się za kontrolę kosztów zmiennych w segmencie zakupów wierzytelności, które spadły z kwartału na kwartał o 13 proc. Rozczarował natomiast nieco poziom spłat, co przełożyło się również negatywnie na przychody w segmencie zakupów wierzytelności.

W półroczu spłaty wyniosły 215 mln zł i były o połowę większe niż na koniec czerwca 2011 r., jednak z kwartału na kwartał mamy niewielki, ale jednak spadek. Przychody spółki wyniosły 159,3 mln zł i były o 29 proc. wyższe niż rok wcześniej.

— Poziom inwestycji w tym roku jest mniejszy, niższe są rentowności niż na wierzytelnościachkupowanych przed i w 2010 r. — komentuje Iza Rokicka. Kruk spodziewa się mocnej podaży wierzytelności w II połowie roku i twierdzi, że jest gotów do zakupów. Potwierdza swoje wcześniejsze szacunki, że wydatki firm windykacyjnych w 2012 r. będą podobne jak w 2011 r., kiedy wyniosły 1,2 mld zł. W I połowie roku wydały one na przeterminowane długi 0,6 mld zł.

— Umiarkowane spowolnienie byłoby najkorzystniejsze z punktu widzenia segmentu rynku. Patrząc jednak na dynamikę tegorocznego wyniku Kruka, to mimo nie najlepszego otoczenia powinna być wyższa niż w bankach czy PZU. Z tego punktu widzenia biznes wygląda bardzo zdrowo — mówi Iza Rokicka.