Kruk stroi się w piórka gołąbka

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2010-04-27 00:00

Na klientach z odzysku banki położyły kreskę. Kruk bierze ich pod swoje skrzydła. To może być niezły biznes.

Windykator ściąga długi i… pożycza pieniądze swoim byłym dłużnikom

Na klientach z odzysku banki położyły kreskę. Kruk bierze ich pod swoje skrzydła. To może być niezły biznes.

Kruk, największa w kraju firma ściągająca długi detaliczne, od dawna przekonuje, że windykator nie musi kojarzyć się z panami o gabarytach Pudziana odzianych w czarne skóry. Niedawno zakończona jego telewizyjna kampania reklamowa, która miała ocieplić wizerunek branży, była sporym zaskoczeniem. Ale to jeszcze nic wobec najnowszych pomysłów Kruka.

Pożyczka dla eks- dłużnika

Windykator zaczął pożyczać pieniądze osobom, które dopiero co windykował. Pożyczki dostało na razie kilkuset klientów. Kruk testuje pomysł. Wziął się on stąd, że windykator, który obsługuje około 1 mln dłużników detalicznych, zauważył, że w tej masie jedni z większą, inni z mniejszą regularnością płacą należności, ale jest grupa solidnych osób, które rzetelnie i na czas spłacają długi. Jednak nawet gdy już uregulują zobowiązania, zostają z piętnem klienta, który w przeszłości nie oddał na czas pieniędzy. Dla banków są skreśleni na pięć lat. Tyle trwa kwarantanna, zanim Biuro Informacji Kredytowej (BIK) wykreśli delikwentów z rejestru nierzetelnych dłużników. Kruk doszedł do wniosku, że wykluczonych jest dużo i tworzy się nowy rynek.

— W grupie naszych klientów jest kilkadziesiąt tysięcy osób, które rzetelnie spłaciły długi. Wychodzimy z założenia, że jeśli ktoś przez dwa lata nie spóźnił się ze spłatą ani jednej raty, to jest szansa, że będzie równie solidnym pożyczkobiorcą — mówi Piotr Krupa, prezes Kruka.

Na początek klient z odzysku może liczyć na niewielką pożyczkę rzędu tysiąca złotych. Oprocentowanie nie jest małe, adekwatnie do ryzyka.

— Wynosi od 30 do 40 proc. rocznie — mówi Piotr Krupa.

Jeśli pożyczka udzielona na rok zostanie spłacona, to kolejna będzie tańsza i większa. Kruk cały czas będzie gromadził informacje o pożyczkobiorcy i je przetwarzał.

— Niedługo wejdzie w życie ustawa o biurach informacji gospodarczej, które będą gromadziły również dane o rzetelnych dłużnikach. Chcielibyśmy tam przekazywać informacje o naszych klientach — mówi Piotr Krupa.

Szef Kruka chce też porozmawiać z bankami, żeby zrewidowały podejście do dawnych dłużników, którzy wyszli z tarapatów. Zamiast robić na nich zapis w BIK na pięć lat, mogłyby znowu pożyczać im pieniądze, jeśli przez np. dwa lata regularnie spłacali mikropożyczki. Kruk twierdzi, że poza celem biznesowym przyświeca mu również cel społeczny, jakim jest ponowne wprowadzenie wykluczonych na rynek finansowy.

Ciekawy pomysł

Krzysztof Matela, prezes EGB Investment, windykatora w branży detalicznej, w społeczną misję konkurenta niezbyt wierzy. Nie bardzo też widzi biznes tam, gdzie dostrzega go Kruk.

— Trudno mi ocenić ryzyko związane z dystrybucją pożyczek. Mam kompetencje w zakresie windykacji — mówi Krzysztof Matela.

Przyznaje, że w branży wykorzystuje się instrumenty finansowe polegające na zamianie długu przeterminowanego na wystandaryzowaną pożyczkę, trudno rozpatrywać to jednak w kategoriach działalności pożyczkowej.

Maciej Szczechura, wiceprezes Eurobanku, też zwraca uwagę na ryzyko i problem z finansowaniem. Uważa jednak, że pomysł Kruka jest ciekawy.

— Idea jest bardzo interesująca. Myślę, że podobne projekty chodzą po głowie nie tylko Krukowi — mówi Maciej Szczechura.

Ten windykator ma w ręce sporo argumentów. Zgromadził potężną bazę danych o dłużnikach, wie kto i jak regularnie spłaca długi, jaka jest jego sytuacja finansowa itp.

— Kruk jest dużą firmą, natomiast osiąga zyski rzędu kilkunastu milionów złotych, a więc w porównaniu z instytucjami finansowymi relatywnie nieduże. Przy takim know-how i bazie danych, jakie posiada, pokusa wejścia na rynek pożyczek może być duża — mówi wiceszef Eurobanku.

Jest to rynek już niemały, a będzie rósł. Według danych Infomonitora BIG, przeterminowane zadłużenie ma 1,7 mln Polaków, a ich liczba stale rośnie. Krzysztof Matela przypomina o 138 tys. przekredytowanych, czyli osobach, które mają więcej niż 10 kredytów. Połowa z nich zaprzestała spłaty co najmniej jednego zobowiązania. Ilu z tych dłużników może stać się aktywnymi pożyczkobiorcami? Nikt nie prowadzi takich szacunków. Pewne wyobrażenie dają liczby podawane w raportach giełdowych International Personal Finance właściciela Providenta, który w Polsce pożyczył w 2009 r. 279 mln GBP i miał 758 tys. klientów. Przychody wyniosły 226 mln GBP.

Dochodowa idea

mikropożyczek

Nisza, w którą wchdzi Kruk, to ładny kawałek rynku, którym banki niemal wcale się nie interesują.

Banki — nawet gdyby chciały — nie mogą zajmować się mikropożyczkami, gdyż tzw. ustawa antylichwiarska nakłada na nie sztywny poziom oprocentowania (cztery razy stopa lombardowa), co sprawia, że biznes jest dla nich nieopłacalny. Inaczej jest na świecie.

Kilka dni temu "New York Times" poświęcił dużo miejsca mikropożyczkom, szacując wartość tego rynku na świecie na 60 mld USD. Pożyczanie niewielkich kwot ma swoje korzenie w społecznej idei walki z ubóstwem i początkowo nie było nastawiona na zysk. W 2006 r. pionier mikropożyczek Muhammad Yunus dostał za nie Nagrodę Nobla. Wówczas pożyczanie małych sum pieniędzy na wysoki procent stało się jednym z elementów systemu finansowego. W 2007 r. na giełdę weszła meksykańska firma pożyczkowa Compartamos, zgarniając od inwestorów 458 mln USD. Obecnie obsługuje 1,2 mln pożyczkobiorców.

Mikropożyczki nie są już kojarzone z krajami biednymi lub rozwijającymi się. Coraz bardziej interesują się nimi banki w USA i w Europie Zachodniej. Jak się okazuje, popyt jest również w zamożnych społeczeństwach. A zyski z mikropożyczek mogą być niemałe. Średnie oprocentowanie na świecie wynosi 37 proc., choć w Meksyku ponad 100 proc. rocznie.

W Polsce największym graczem na rynku mikropożyczek jest Provident z brytyjskiej grupy International Personal Finance. Ważną pozycję zajmują na nim kredyty-chwilówki, oparte na polskim kapitale. Profi Credit Poland to z kolei międzynarodowa firma działająca w Polsce, Czechach i na Słowacji. Z większych firm warto wymienić jeszcze Bocian Pożyczki (inwestor prywatny), Tempo Finanse (właściciel — brytyjski fundusz inwestycyjny ESO Partners), Optima (amerykańska Dollar Financial Group) oraz Gros Kapitał (inwestycja prywatna).

1,7

mln Tylu Polaków

nie spłaca zobowiązań dłużej niż 60 dni...

1,3

mln ...a tylu dłużników ma dług nie wyższy niż 2 tys. zł. 319 tys. z nich winnych jest wierzycielom do 500 zł. 440 tys. osób ma zadłużenie rzędu 501-1000 zł, a 574 tys. — od 1001 do 2000 zł.