Krynica 2009: Jesteśmy beneficjentem kryzysu

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-09-09 20:29

Z finansowych perturbacji wyszliśmy obronną ręką. Teraz mamy szanse wykorzystać kryzys, żeby dogonić europejską czołówkę.

Czy kryzys można zdyskontować na własną korzyść? Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku uważa, że tak, że możemy stać się beneficjentem kryzysu.

- Mamy szansę zmniejszyć dystans dzielący nas od rozwiniętych krajów – stwierdził prezes Grendowicz, podczas krynickiego forum gospodarczego.

Racje przyznał mu prof. Max Otte. Człowiek który przewidział kryzys finansowy uważa, że przed Polską perspektywy są całkiem dobre. Podczas panelu „Światowy kryzys – nowy początek” wygłosił jednak tezę, z którą nie zgadzali się inni uczestnicy dyskusji. Profesor IFVE fur Vermogensentwicklung GmbH z Niemiec powiedział mianowicie, że nasza gospodarka radzi sobie dobrze, bo mamy własną walutę. Natychmiast skontrował go Andrzej Olechowski, były minister finansów.

- Straty jakie poniosłem na polskim portfelu z powodu dużo większej wolatylności naszej waluty są nadal dużo większe niż na portfelu zagranicznych walut. Dlatego bardzo bym prosił, żeby jednak euro było, żebym  miał spokój i bezpieczeństwo własnej waluty – powiedział Andrzej Olechowski.

Przyznał, że wchodząc do eurlandu pozbawiamy się jednego z narzędzi polityki finansowej.

Ale coś za coś.

- Historycznie władcy zawsze starali się sfałszować walutę, ścieniali, cięli pieniądz. Wolałbym żeby moja waluta była pod zarządem europejskiego banku – stwierdził Andrzej Olechowski.

Paul Taylor, publicysta Thomson Reuters też stanął w obronie euro.

- Gdyby do kryzysu doszło 15 lat temu to prawdopodobnie doszłoby do dewaluacji w krajach strefy euro. Na pewno byłaby bardzo niestabilnie, co zaszkodziłaby gospodarkom. Euro na pewno zadziałało na plus, stabilizująco – powiedział Paul Taylor, dodając, że jest chyba jedynym Brytyjczykiem nastawionym „pro euro”.

Uważa on, że również Polska powinna wejść do strefy wspólnej waluty. Kiedy?

- Nigdy nie będzie dobrego momentu. Ludzi muszą się po prostu zebrać na odwagę i podjąć decyzję, że przyjmiemy taki a nie inny kurs wymiany. I koniec. Dobrym przykładem jest Słowacja. Sądzę, że we właściwym momencie weszła do eurolandu – uważa Paul Taylor.