Czy kryzys można zdyskontować na własną korzyść? Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku uważa, że tak, że możemy stać się beneficjentem kryzysu.
- Mamy szansę zmniejszyć dystans dzielący nas od rozwiniętych krajów – stwierdził prezes Grendowicz, podczas krynickiego forum gospodarczego.
Racje przyznał mu prof. Max Otte. Człowiek który przewidział kryzys finansowy uważa, że przed Polską perspektywy są całkiem dobre. Podczas panelu „Światowy kryzys – nowy początek” wygłosił jednak tezę, z którą nie zgadzali się inni uczestnicy dyskusji. Profesor IFVE fur Vermogensentwicklung GmbH z Niemiec powiedział mianowicie, że nasza gospodarka radzi sobie dobrze, bo mamy własną walutę. Natychmiast skontrował go Andrzej Olechowski, były minister finansów.
- Straty jakie poniosłem na polskim portfelu z powodu dużo większej wolatylności naszej waluty są nadal dużo większe niż na portfelu zagranicznych walut. Dlatego bardzo bym prosił, żeby jednak euro było, żebym miał spokój i bezpieczeństwo własnej waluty – powiedział Andrzej Olechowski.
Przyznał, że wchodząc do eurlandu pozbawiamy się jednego z narzędzi polityki finansowej.
Ale coś za coś.
- Historycznie władcy zawsze starali się sfałszować walutę, ścieniali, cięli pieniądz. Wolałbym żeby moja waluta była pod zarządem europejskiego banku – stwierdził Andrzej Olechowski.
Paul Taylor, publicysta Thomson Reuters też stanął w obronie euro.
- Gdyby do kryzysu doszło 15 lat temu to prawdopodobnie doszłoby do dewaluacji w krajach strefy euro. Na pewno byłaby bardzo niestabilnie, co zaszkodziłaby gospodarkom. Euro na pewno zadziałało na plus, stabilizująco – powiedział Paul Taylor, dodając, że jest chyba jedynym Brytyjczykiem nastawionym „pro euro”.
Uważa on, że również Polska powinna wejść do strefy wspólnej waluty. Kiedy?
- Nigdy nie będzie dobrego momentu. Ludzi muszą się po prostu zebrać na odwagę i podjąć decyzję, że przyjmiemy taki a nie inny kurs wymiany. I koniec. Dobrym przykładem jest Słowacja. Sądzę, że we właściwym momencie weszła do eurolandu – uważa Paul Taylor.