Krytyczny moment krytycznej terapii

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-05-31 00:00

Dziesiąty dzień strajku lekarzy przyniósł zaostrzenie protestu — część lekarzy zaczęła odchodzić na urlopy, do protestu przyłączyli się lekarze kontraktowi z Porozumienia Zielonogórskiego. I tak już spore napięcie wzrosło po południu po dramatycznym wyznaniu ministra zdrowia Zbigniewa Religi, który przyznał się do choroby nowotworowej i konieczności operacji. Religa zastrzegł, że nie zamierza podawać się do dymisji, a po operacji wraca do pracy. I dawno w głosie ministra nie słychać było takiej determinacji.

Zbigniew Religa zapowiedział rewolucję, ba, nawet określił jej datę — 29 czerwca o godzinie 11 ma przedstawić koszyk świadczeń gwarantowanych. Może „rewolucja” to określenie nieco na wyrost, nie da się jednak ukryć, że bez wprowadzenia koszyka żadne istotne zmiany w funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia są niemożliwe. Można się tylko obawiać, czy Zbigniew Religa nie będzie osamotnionym rewolucjonistą, podczas środowej konferencji prasowej zaznaczył, że przedstawi swój projekt, a to może oznaczać, że nie wierzy w kompromis w tej sprawie z kolegami z rządu i raczej zamierza postawić ich przed faktami dokonanymi. Na jesień zapowiedział informatyzację systemu ochrony zdrowia, która sama w sobie nie przyniesie poprawy sytuacji, za to umożliwi rzetelne liczenie kosztów opieki medycznej. Byle tylko ktoś chciał je liczyć. Można o propozycjach ministra dyskutować, wiele z nich budzi wątpliwości (jak np. przeniesienie funduszu chorobowego z ZUS do NFZ), wygląda jednak, że Religa dojrzał mentalnie do rozpoczęcia reform. A zawsze najtrudniejszy

jest pierwszy krok.

Prawie osiemnaście lat temu premier Tadeusz Mazowiecki zasłabł podczas wygłaszania exposé, po krótkiej przerwie usprawiedliwiał się, że jego zdrowie jest w takim samym stanie, jak polska gospodarka. Dziś polską gospodarkę wprawia w dobry nastrój, a pierwszy niekomunistyczny premier — choć o 18 lat starszy, wciąż też nie musi się wstydzić swojej kondycji. W przypadku gospodarki potrzebna była bolesna terapia. Dziś taka trudna operacja wydaje się nie do uniknięcia w systemie ochrony zdrowia. Ministrowi Zbigniewowi Relidze życzymy, by udały mu się obie operacje — i ta dzisiejsza (w której sam będzie pacjentem) i ta, której przeprowadzenie planuje na najbliższe miesiące, gdzie pacjentem będzie służba zdrowia. Jako wybitny lekarz wie, że choroby nie da się oszukać uśmierzającymi zastrzykami, czasem trzeba podjąć ryzyko. Jako lekarz Religa podejmował odważne decyzje, dziś podejmuje walkę jako pacjent i chciałoby się wierzyć, że nie zabraknie mu też determinacji jako ministrowi. Zamierzam być zdrowy — mówił wczoraj minister. Z całego serca życzymy realizacji tych zamiarów i mamy nadzieję, że skończy się tak jak z Mazowieckim.