Kryzys jeszcze nie finansowy

Eugeniusz Twaróg
01-10-2008, 00:00

Nie mamy kryzysu finansowego, ale rynek przeżywa kryzys zaufania. Banki przestały sobie ufać. Czas na interwencję NBP?

Międzybankowy rynek kredytów zamarł

Nie mamy kryzysu finansowego, ale rynek przeżywa kryzys zaufania. Banki przestały sobie ufać. Czas na interwencję NBP?

Zaufanie stało się w ostatnich dniach rzadkim towarem na krajowym rynku międzybankowym. Banki bardzo uważnie analizują, komu, na jak długo i ile pożyczyć pieniędzy. Generalnie obowiązuje zasada: nie każdemu, na krótko i raczej mało.

— Bardzo uważnie patrzymy sobie na ręce — przyznaje prezes jednego z banków.

Handel na rynku wciąż się odbywa, niemniej ze względu na ostrożność dilerów bankowych aktywność spadła w ostatnim czasie, czyli w ciągu kilku dni, o 50 proc.

— Mamy objawy kryzysu zaufania. Rynek kredytów długoterminowych praktycznie przestał istnieć. Banki pożyczają sobie tylko na krótkie terminy — dodaje szef innej instytucji finansowych.

Gwarancje anonimowości to warunek, pod jakim nasi rozmówcy zgodzili się na rozmowę z nami. Nawet bez nazwisk uchylali się od podawania nazw banków, które mają najsłabszą płynność.

— Sytuacja jest na tyle napięta, że nietrudno wywołać panikę — przyznał jeden z bankowców.

Rykoszet

Banki pożyczają sobie pieniądze już tylko krótkie terminy, czyli w ramach overnightów, z dnia na dzień, i tom/nextów, a więc z dwudniowym terminem. Raczej pożycza się mniejsze kwoty kilku podmiotom, a rezygnuje z dużych, jednorazowych transakcji.

— Nikt nie chce mieć większej ekspozycji na jeden bank, żeby uniknąć ewentualnych problemów, gdyby przytrafiło mu się coś złego — wyjaśnia inny rozmówca.

Nagły spadek zaufania nie jest wynikiem nagłego pogorszenia sytuacji w branży. To, co się dzieje na krajowym rynku międzybankowym, jest pokłosiem kryzysu w Stanach Zjednoczonych, ale głównie reakcją na wydarzenia z ostatnich dni, kiedy pod państwowym parasolem schronił się jeden z większych europejskich banków — belgijski Fortis. Jeszcze do niedawna wydawało się, że nasza chata z kraja i nasz system finansowy nie musi bać się wstrząsów za granicą. Dzisiaj lepiej niż kiedykolwiek wcześniej wiemy, że działamy w systemie naczyń połączonych. Na razie z zagranicą łączą nas jednak na głównie emocje. Niestety, negatywne.

— Polski rynek międzybankowy jest płynny. Bankom nie brakuje pieniędzy, a branża jest zdrowa, bo w przeciwieństwie do zagranicznych nie lokowała pieniędzy w niepewne instrumenty. Dzisiaj rządzą jednak emocje, a nie trzeźwy osąd sytuacji — mówi ekonomista jednego z banków.

Wieczorem pojawiła się nawet informacja — później zdementowana — że jeden z banków wstrzymał przyjmowanie wniosków kredytowych.

Czas na NBP

Rynek nie ma problemów z płynnością, problem tylko w tym, że banki nie chcą sobie pożyczać pieniędzy na dłużej i w większych ilościach. Część naszych rozmówców sugeruje, że to dobry moment na wejście Narodowego Banku Polskiego (NBP), który powinien oficjalnie zapewnić, że gotów jest wesprzeć sektor w razie problemów z płynnością.

— Zrobiły to już inne banki centralne, co uspokoiło trochę rynki — mówi szef jednego z banków.

Zdania w tej sprawie są jednak podzielone.

— Nie mamy kryzysu na rynku finansowym, mamy kryzys zaufania. Nie czas jeszcze na NBP, którego poręczenie mogłoby zostać opacznie zrozumiane i wywołać spekulacje, że coś złego dzieje się z bankami — przestrzega członek zarządu jednego z banków.

O tym, że nie ma konieczności interwencji na rynku, przekonany jest też Jacek Vincent Rostowski, minister finansów.

— Przede wszystkim gdyby była potrzeba interwencji instrumenty są gotowe, i to od dłuższego czasu. W ogóle nie przewiduję takiej potrzeby. Te instrumenty są standardowe. Są to instrumenty NBP, które uruchamia się, gdy są problemy np. z płynnością w sektorze międzybankowym — powiedział podczas konferencji prasowej minister Rostowski.

Nasi rozmówcy uważają, że NBP ma natomiast inną lekcję do odrobienia, w sprawie wsparcia branży.

— Dzisiaj jako instytucja pożyczkowa ostatniej instancji pożycza pieniądze według stopy lombardowej, a mógłby według niższej, rynkowej, doliczając sobie premię za ryzyko, powiedzmy 20 punktów. Dla banków, które potrzebują finansowania, byłby to dobry sposób na poprawę płynności — mówi ekonomista jednego z banków.

NBP nie znalazł czasu na udzielenie odpowiedzi na nasze pytania.

Jest bezpiecznie

Stanisław Kluza

przewodniczący KNF

Polskie banki powinny wyciągnąć wnioski z sytuacji w USA. Każdy podmiot finansowy musi mieć plan awaryjny przygotowany na wypadek niekorzystnych zmian parametrów rynkowych. Instytucje finansowe na bieżąco powinny monitorować zależności rynkowe, prowadzić obserwację aktywów kredytowych, stosować techniki redukcji ryzyka. Zarządzanie ryzykiem to proces długoterminowy. Bezpośredni wpływ kryzysu w USA na nasz rynek jest ograniczony. Sytuacja na polskim rynku finansowym jest stabilna. Pamiętajmy, że nie zawsze sytuacja spółki matki ma wpływ na podmiot podporządkowany. Często działają one w innym otoczeniu gospodarczym i nieraz pomimo kłopotów podmiotów nadrzędnych są w dobrej kondycji. Aby "trzymać rękę na pulsie", nadzory europejscy pogłębili współpracę w zakresie monitorowania sytuacji grup finansowych.

W obliczu zawieruchy finansowej banki centralne nie czekają z założonymi rękoma

Kraje Beneluksu

Banki centralne Belgii, Holandii i Luksemburga częściowo nacjonalizują belgijski bank Fortis, który znalazł się w tarapatach. Każdy z tych krajów znacjonalizował 49 proc. udziałów w filii banku na swoim terytorium. Na ratowanie banku rząd Belgii przekazał 4,7 mld EUR, Holandii — 4 mld EUR, a Luksemburga — 2,5 mld EUR.

Hongkong

Bank centralny zapowiedział gotowość finansowania większej liczby transakcji repo, po to, by zapewnić bankom komercyjnym dodatkowe pieniądze. Zdaniem Johna Tsangi, sekretarza ds. finansowych Hongkongu, to ruch wyprzedzający na wypadek, gdyby nadeszła burza.

Irlandia

Bank centralny Zielonej Wyspy, jeśli okaże się to konieczne wesprze największe irlandzkie banki. Według źródeł rządowych, najbardziej obciążonymi aktywami są te banki, które koncentrowały działania na kredytowaniu deweloperów i klientów kupujących domy.

Pod uwagę brane są różne sposoby pomocy, m.in. utworzenie funduszu dla ratowania spółek w trudnej sytuacji finansowej.

Europejski Bank Centralny (ECB)

Europejski bank od początku kryzysu na rynku finansowym pompował pieniądze celem zwiększenia płynności rynku. Odbywa się to na zasadach niskooprocentowanych kredytów udzielanych bankom komercyjnym. Ponadto wraz z innymi bankami centralnymi zasila rynek kredytów dolarowych, by zapewnić jego stabilizację.

USA

Amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) poza przejmowaniem bankrutujących banków i innych instytucji finansowych (ubezpieczyciela AIG oraz pożyczkodawców Freddie Mac i Fanny Mae) zajął się też utrzymaniem stabilności rynku kredytów dolarowych. W ramach tej akcji, na którą przeznaczono 620 mld USD, Fed udostępni bankom centralnym na świecie dolary na zasadzie niskooprocentowanej wymiany walutowej.

Sytuacja bez precedensu

Europejski Bank Centralny udzielił wczoraj jednodniowych pożyczek dolarowych oprocentowanych na 11 proc. (w skali roku). Dilerzy mówią, że tylko banki centralne zapewniają płynność na rynku. Sytuacja bez precedensu.

"Rynku (pieniężnego) nie ma. Banki centralne są jedynymi dostawcami gotówki na rynek. Nikt inny nie chce pożyczać" — mówi cytowany przez Bloomberga Christopher Rieger z Dresdner Kleinwort.

Potwierdziliśmy te słowa w innych bankach. W tej chwili banki mogą liczyć na finansowanie jedynie z dnia na dzień, a długoterminowe kredyty praktycznie nie są dostępne. Oznacza to — poza oczywiście wzrostem rynkowych stóp procentowych — problemy z obliczaniem tzw. punktów swapowych, które są podstawą udzielania kredytów w walutach obcych. Fed podwoił pulę środków dla zagranicznych banków przeprowadzających transakcje w dolarach do 620 mld USD, lecz mimo to LIBOR wzrósł do 6,88 proc.

Eugeniusz

Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kryzys jeszcze nie finansowy