Kiedy na rynku jest gorzej, o konflikt nietrudno. Taka sytuacja przydarzyła się PZL Sędziszów.
Wytwórnia Filtrów PZL Sędziszów oraz jej partner handlowy PZL Trading nie powiedzą o osobie dobrego słowa. W lipcu producent wypowiedział spółce dystrybucyjnej umowę na reprezentowanie jej interesów. Lawiny wydarzeń nie udało się powstrzymać.
— PZL Sędziszów rozpoczął windykację należności, zablokowano nam konta i zajęto nieruchomości na poczet spłat. Przejął naszych największych odbiorców. Pod koniec września walne PZL Trading podjęło decyzję o likwidacji spółki — wylicza Stanisław Świder, były już szef PZL Trading.
Jak do tego doszło? W 2004 r. w PZL Sędziszów powołano spółkę pracowniczą PZL Trading, która miała zająć się sprzedażą filtrów. Poprzez PZL Trading wytwórca filtrów realizował 70-80 proc. przychodów, reszta to m.in. eksport. Po pierwszych latach rosnącej sprzedaży w 2007 r. PZL Trading nie poprawił wyników. Później było już tylko gorzej. Stosunki między firmami zaczęły się psuć.
— W 2008 r. nasze przychody spadły. Ten rok nie przyniósł poprawy. Pozycja marki słabła, podkopywana przez napływ tanich filtrów chińskich — tłumaczy Stanisław Świder.
Posłali windykatora
Mniejsza sprzedaż spowodowała zniecierpliwienie wytwórcy filtrów.
— Spadki sprzedaży były na tyle duże, że nie mogliśmy zrealizować biznesplanu. Doszły do tego zaległości w płatnościach. PZL Trading pobrał od nas duże ilości towaru, za które nie zapłacił, a opóźnienia w regulowaniu należności były bardzo duże — tłumaczy Andrzej Sojat, prezes PZL Sędziszów.
Twierdzi, że nie miał innego wyjścia i musiał wypowiedzieć umowę. Spółka rozpoczęła też organizowanie nowej sieci sprzedaży oraz windykację należności. W grę wchodzi kilka milionów złotych. Rozpoczęcie procesu windykacji oburzyło byłego szefa PZL Trading.
— Przyznaję, w ostatnich miesiącach przed rozwiązaniem umowy braliśmy więcej towaru, niż na bieżąco sprzedawaliśmy. Kiedy PZL Sędziszów wypowiedział nam umowę, zostaliśmy z pełnym magazynem. Chcę jednak podkreślić, że przeterminowanie płatności wynosiło tylko około jednego miesiąca. Naszym zdaniem, nie uzasadniało to rozpoczęcia windykacji — podkreśla Stanisław Świder.
Było dwóch, został jeden
Konflikt zbiegł się w czasie z przetargiem zorganizowanym przez Ministerstwo Skarbu Państwa na sprzedaż PZL Sędziszów. W lipcu napłynęły oferty od dwóch firm: Powszechnego Towarzystwa Inwestycyjnego (PTI) z Poznania oraz FA Krosno, producenta sprężyn gazowych dla motoryzacji.
— Na początku października zrezygnowaliśmy z zakupu PZL Sędziszów. Chcemy skoncentrować się na podstawowej działalności — mówi Leszek Waliszewski, prezes FA Krosno.
PTI nadal jest w grze.
— Czekamy na możliwość przeprowadzenia audytu w Sędziszowie — mówi Mariusz Staszak, dyrektor zarządzający PTI.