Zazwyczaj okres spowolnienia gospodarczego to znakomity czas dla funduszy obligacji. Gdy dynamika PKB spada, władze monetarne obniżają stopy procentowe. Kredyt staje się tańszy, a przedsiębiorcom jest łatwiej. Ceny obligacji rosną. Tymczasem na razie tak nie jest — mimo spodziewanego spowolnienia ceny naszych papierów zanurkowały.
Inwestorzy zagraniczni panicznie uciekają z regionu. Nasz rynek cierpi na tym silnie, bo jest płynny i nadal można na nim sprzedawać. Z innych rynków, takich jak na przykład Węgry, trudno się wycofać, bo handel obligacjami jest zamrożony z powodu braku płynności. Sprzedają także TFI, bo klienci umarzają jednostki inwestycyjne.
Nie dziwi zatem, że ani jeden fundusz obligacji krajowych
w ostatnim miesiącu nie wyszedł na plus. Allianz subfundusz Allianz Obligacji wypracował stopę zwrotu -8,6 proc. Klienci Millennium Subfundusz Papierów Dłużnych stracili w ostatnich czterech tygodniach 6,8 proc. Rekordy biją produkty SEB TFI. Wartość jednostki inwestycyjnej SEB Subfundusz SEB 2 Obligacji i Bonów Skarbowych zjechała w tym okresie o 23,4 proc., a SEB FIO Subfundusz SEB 5 Obligacji Skarbowych wypracował wynik -10,7 proc. Sytuacja funduszy obligacji powinna się znacząco poprawić, gdy ustabilizuje się problem braku płynności na rynkach finansowych. Wtedy fundusze obligacji mają szansę odrobić straty.
Anna Borys