Kryzysowy cień nad budżetem

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2008-10-28 00:00

Wydawać się mogło, że w piątym roku naszej obecności w Unii Europejskiej wpadamy w rutynę. Nie dotyczy to jednak budżetu na rok 2009, głosowanego przez Parlament Europejski (PE) w miniony czwartek w Strasburgu. Po pierwsze — będzie to rok wyborów do PE (4-7 czerwca) i stąd dodatkowe koszty. Po drugie — czekają nas zmiany w funkcjonowaniu PE w postaci ujednoliconego systemu wynagradzania europosłów oraz scentralizowanego systemu zatrudniania asystentów. Jako osoba odpowiedzialna za budżet instytucji europejskich, musiałem zadbać, by koszty PE utrzymać w ryzach 20 proc. wydatków administracyjnych całej UE i żeby pozostałe instytucje nie drażniły wyborców rozrostami — i to się udało.

Ponadto w pracach nad budżetem UE na rok 2009 widać długi cień światowego kryzysu finansowego. Z jednej strony — budżet rzędu 125 mld euro skurczył się nagle w zestawieniu z narodowymi pakietami antykryzysowymi, sięgającymi kilkuset miliardów. Z drugiej — czuje się, że główni płatnicy dmuchają na zimne i zaciskają pasa. Kilka dodatkowych obietnic (1 mld euro pomocy żywnościowej, 0,5 mld dla Gruzji itp.) poczynili, zanim kryzys dotarł zza Atlantyku.

Napięcie, jakie rodzi wydobywanie tych relatywnie skromnych sum na rok 2009, sygnalizuje, że negocjowanie hojnej perspektywy finansowej 2014-20 nie będzie łatwą przeprawą. Zwłaszcza że korupcyjny skandal w Bułgarii i kłopoty z wykorzystaniem unijnych funduszy w innych krajach dostarczają argumentów bogatym, którzy są mniej skłonni do dzielenia się z biednymi.

Janusz Lewandowski