Łukasz Witkowski, zastępca dyrektora generalnego Pracodawców RP, generalnie stroni od autorów tzw. lektur obowiązkowych w rodzaju Jacka Welcha, Briana Tracy’ego czy wspomnianego Jima Collinsa.
- Trudno polemizować z tezą „zmień się, zanim będziesz musiał” Welcha, ale tego typu oczywistości nie poszerzają moich horyzontów myślowych – szczerze przyznaje wiceszef biura największej organizacji polskich przedsiębiorców.

Woli – zaznacza – książki specjalistyczne, które przekazują konkretną wiedzę, a nie kształtują światopogląd.
- Na mojej półce dawno zakurzony Porter i Kotler wita się z takimi perełkami, jak „Zarządzanie strategiczne organizacjami non profit w Polsce” Jarosława Domańskiego, czy podręcznikami typowo akademickimi, jak „Theory of Strategic Management” Jonesa Hilla – opisuje Łukasz Witkowski.
Zawodowo, chcąc osiągnąć jak najwyższą stopę zwrotu z decydującej inwestycji, jaką jest dla niego inwestycja w kapitał ludzki, czyta „Zatrudniaj mistrzów” Davida Snydera i „Zarządzanie zasobami ludzkimi” Michaela Armstronga. Dla przyjemności, lecz też w temacie, oddawał się ostatnio lekturze „Karaoke Capitalism. Zarządzanie dla ludzkości”, którą napisali Jonas Ridderstrale i Kjell A Nordstrom. Case’y zaś czerpie z „Harvard Business Review”.
A co czytają inni menedżerowie? O tym w piątkowym "Pulsie Biznesu"
