Kto jest za komisją ws. afery hazardowej

PAP
opublikowano: 04-10-2009, 16:28

Politycy PO i PSL są przeciwni powołaniu komisji ds. tzw. afery hazardowej, ale nie wykluczają tego w przyszłości. Odmienne zdanie mają politycy Lewicy i PiS. Lider SLD zapowiada złożenie we  wtorek wniosku o wotum nieufności wobec ministra sportu, którego nazwisko pojawia się w kontekście nieprawidłowości w pracach nad projektem ustawy o grach i zakładach wzajemnych.

Pełniący obowiązki szefa klubu PO Grzegorz Dolniak powiedział w niedzielę w Radiu ZET, że taka komisja śledcza nie byłaby w stanie "niczego wyświetlić, niczego wyjaśnić". "Jeżeli myślicie, że komisja śledcza cokolwiek w tej sprawie wywiedzie, to jesteście w wielkim błędzie" - zaznaczył. Dodał, że postępowanie w tej sprawie prowadzą już CBA i prokuratura.

Zdaniem Stanisława Żelichowskiego (PSL), komisja nie powinna powstać "w tej chwili". "Jeżeli prokuratura prowadzi obecnie dochodzenie i takie dochodzenie prowadzi CBA, to ja mam zaufanie również do CBA. Trzeba dać (...) trzy miesiące na wyjaśnienie wszelkich spraw. Jeśli nie uda się ich wyjaśnić, to trzeba będzie powołać komisję śledczą" - powiedział.

Powołanie komisji - jak powiedział Joachim Brudziński - popiera z kolei PiS. "Pan Zbigniew Chlebowski w rozmowie z biznesmanem mówił +ja od roku tę ustawę blokuję i to jest moja zasługa+. Blokowanie tej ustawy od roku oznacza, że budżet państwa stracił pół miliarda złotych" - wyjaśniał stanowisko partii. Podkreślił, że w dokumentach związanych z tzw. aferą hazardową padają nazwiska dwóch konstytucyjnych ministrów.

Powołania komisji domaga się także Lewica. "W podobnych sprawach, które miały miejsce w historii politycznej, wszyscy byli zawsze za powołaniem komisji śledczej. (...) Ta sprawa, w odróżnieniu choćby od afery Rywina, różni się tym, że tam poszedł twórca do dziennikarza i rozmawiali o wirtualnych pieniądzach. Tutaj rozmawiają najważniejsi politycy. (..) Jest dowód na to, że wpływali oni na ustawę. Widać ewidentnie, że ta ustawa była blokowana i że Skarb Państwa jest uszczuplony o pół miliarda złotych" - powiedział lider SLD Grzegorz Napieralski.

Zdaniem szefa BBN Aleksandra Szczygły, sposób procedowania nad projektem ustawy "był daleki od standardów". "Tu komisja śledcza jest potrzebna. Właśnie dlatego, żeby nie było tych niejasności, żeby naświetlić całą sprawę" - powiedział w Radiu ZET.

Politycy rozmawiali też nt. ewentualnego odwołania szefa CBA Mariusza Kamińskiego.

Zdaniem Żelichowskiego, szef CBA powinien pozostać stanowisku. "Jeśli patrzę na całość działalności CBA, to ona jest pozytywna" - powiedział. Z kolei Napieralski zaznaczył, że zamieszanie wokół Mariusza Kamińskiego jest próbą odwrócenia uwagi od tzw. afery hazardowej.

Dolniak powiedział z kolei, że przez 2 lata, pomimo "pokusy podsuwanej przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, aby pozbawić Kamińskiego funkcji szefa CBA", premier Tusk był konsekwentny i pozostawił go na stanowisku. "To, że Kamiński mógł przez 2 lata funkcjonować (...), jest zasługą tego rządu i premiera Tuska" - mówił polityk PO. Dodał, że jeśli nie będzie zarzutów wobec Kamińskiego, to zostanie na tej funkcji.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Napieralski powiedział też, że Lewica przygotuje wniosek o wotum nieufności dla ministra sportu i turystyki Mirosława Drzewieckiego. We wtorek mają być zbierane podpisy w tej sprawie i tego samego dnia zostanie on złożony w Sejmie. "Drzewiecki powinien być zdymisjonowany od razu. Jeżeli premier Donald Tusk nie widzi takiej potrzeby, to my mu pomożemy" - powiedział.

Żelichowski wyjaśnił z kolei, dlaczego w notatce wiceministra finansów Jacka Kapicy ze spotkania z Tuskiem pojawiła się informacja, że ws. rezygnacji z dopłat do resortu finansów wysyłał też pisma wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. "Z mojej wiedzy wynika, że on chciał podnieść opodatkowanie gier hazardowych, a nie tworzyć takiego +załamańca prawnego+. Z informacji, jakie do mnie dochodziły, kwoty z podatku, które otrzymałoby państwo, byłyby takie same (jak z dopłat - PAP)" - podkreślił.

Żelichowski zaznaczył też, że wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak nie wiedział o pismach wysyłanych przez Szejnfelda do resortu finansów. "To nie było za wiedzą Waldemara Pawlaka" - powiedział. Jego zdaniem ta sprawa także wymaga wyjaśnienia.

Czwartkowa "Rzeczpospolita" podała, że w piśmie dotyczącym prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej CBA ostrzegło prezydenta, premiera, władze Sejmu i Senatu, iż na tych zmianach budżet państwa może stracić 469 mln zł. Taka kwota miała pochodzić z dopłat nałożonych na firmy hazardowe, ale - według "Rz" - o skreślenie z projektu zapisu o dopłatach mieli zabiegać u polityków PO biznesmeni z Dolnego Śląska: Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek.

Według "Rz" dwaj zamieszani w sprawę politycy PO to: dotychczasowy szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski (jednocześnie szef Komisji Finansów Publicznych, gdzie miał trafić projekt) oraz minister sportu Mirosław Drzewiecki (pieniądze z dopłat miały być przeznaczone na przygotowanie Euro2012). "Rz" podała, że obaj mieli lobbować w interesie firm hazardowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane