Kto Kozak, kto Tatar

Jacek Zalewski
opublikowano: 06-04-2006, 00:00

To nie do wiary, to już dziś... Fraza ta nie dotyczy jednak — jak w piosence Czerwonych Gitar — pierwszego balu, lecz przecięcia wreszcie politycznego wrzodu, nabrzmiewającego od 19 dni. Wielogodzinna debata Sejmu nad wnioskiem PiS o skrócenie kadencji podniesie ciśnienie ropy, ale głosowanie, zaplanowane około godziny 17 (zapewne się opóźni), będzie cięciem przynoszącym wreszcie ulgę. Taka metafora nie jest może zbyt apetyczna, ale jak nazwać zatruwającą całe życie społeczne kampanię za natychmiastowymi wyborami, rozpoczętą 18 marca przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego?

Zjawiskiem bardzo optymistycznym jest coraz większe uodpornienie i społeczeństwa, i rynkowej gospodarki na kłamliwe argumenty i kontrargumenty polityków, obrażające inteligencję elektoratu. W szczególności środowiska biznesowe zachowują się racjonalnie, czyli po prostu lekceważąco. Głosowanie Sejmu, odbywające się już po zamknięciu giełdy oraz banków, nie wpłynie dzisiaj ani na notowania akcji, ani na kursy walutowe. Również jutro rano nie spowoduje żadnego tąpnięcia. Postępujące słabnięcie złotego — błogosławione przez eksporterów, a przeklinane przez kredytobiorców, w tym przez spłacający zagraniczne długi budżet państwa — wywołane jest zewnętrznymi czynnikami ekonomicznymi.

Przyczyną tego absolutnego spokoju rynków jest oczywiście ich przekonanie, że dzisiaj nie może być mowy o żadnym skróceniu kadencji i o żadnych majowych wyborach. Nie wiadomo natomiast, jak się rozwinie sytuacja po odrzuceniu wniosku PiS. W Sejmie potworzyło się tyle poplątanych zależności, tyle sprzecznych interesów między partiami i wewnątrz partii, że przysłowie „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma” jest zbyt proste — w różnych sprawach role Kozaków i Tatarów się zamieniają, czasem dwóch trzyma jednego etc.

Kapitalnym przykładem jest głosowanie za wnioskiem PiS o zmniejszenie liczebności bankowej komisji śledczej z 10 do 9 członków, co skutkowałoby zmniejszeniem z 3 do 2 miejsc puli należącej się PO. Marszałek Marek Jurek wczoraj rano niespodziewanie zdjął ten punkt z programu głosowań, albowiem wystraszył się następstw. Teoretycznie kluby PiS, Samoobrona i LPR zawarły porozumienie — gdy nagle Liga wykonała zaskakującą woltę i zgłosiła własną poprawkę, aby komisję zmniejszyć do... 6 członków. Wtedy każdy klub mialby tylko po 1 miejscu, co radykalnie osłabiłoby pozycję PiS. Jurek odwołał głosowanie pod pretekstem, że wniosek LPR może być niezgodny z prawem i wymaga... sporządzenia prawnej ekspertyzy! To klasyczny argument obrażający inteligencję, albowiem 6-osobowy wariant komisji znajdował się wśród wniosków mniejszości przy powoływaniu komisji 23 marca, był wtedy głosowany bez żadnych ekspertyz — i zwyczajnie przepadł. Od tamtego czasu zmienił się jednak kontekst — LPR zagrożone pominięciem w hipotetycznym nowym rozdaniu rządowym stara się trzymać PiS w szachu, grożąc, że nie poprze obniżenia liczebności z 10 do 9 członków.

Skoro komentarz zaczynał się od piosenki Czerwonych Gitar, wypada też zacytować jej dwa ostatnie wersy i zadedykować prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Po dzisiejszym głosowaniu będzie mógł zanucić: „Ten pierwszy bal rozdzielił nas, rozwiał dziś moje sny...”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Kto Kozak, kto Tatar