Kto mrugnie jako pierwszy

Adam Sofuł
27-01-2009, 00:00

Pojawiła się szansa na polubowne zakończenie trwającego już dekadę sporu między Eureko i skarbem państwa o kontrolę nad największym polskim towarzystwem ubezpieczeniowym. Na razie to tylko niewielka szansa, ale warto ją wykorzystać. Oferta złożona przez holenderską grupę nie może jeszcze zostać uznana za zadowalającą, ale wypada ją uznać jako krok w stronę porozumienia. Wygląda na to, że w trwającym od dziesięciu lat pojedynku rodem z Dzikiego Zachodu, w którym kowboje z rękami na rękojeściach koltów mierzą się w milczeniu wzrokiem, Eureko wreszcie mrugnęło.

Propozycja rezygnacji z wielomiliardowego odszkodowania brzmi wprawdzie kusząco, ale nie należy jej przeceniać, biorąc pod uwagę to, że uzyskanie kwoty żądanej przez Eureko było mało prawdopodobne (chociaż skarb państwa, czyli polscy podatnicy coś pewnie by musieli wyłożyć). Zanim by do ewentualnej wypłaty doszło, upłynęłoby kolejnych parę lat na różnego rodzaju procesach, arbitrażach i negocjacjach. Wydaje się, że właśnie czas odegrał decydującą rolę w nowym stanowisku Eureko. Grupa ma coraz większe kłopoty i coraz pilniej potrzebuje gotówki. Pewniejszej i szybszej niż astronomiczne odszkodowanie. Zakończenie sporu o PZU stwarza szansę na taką gotówkę (Eureko liczy najwyraźniej, że sprzeda 10 proc. akcji w ofercie publicznej drożej niż kupi 21 proc. od skarbu państwa), a ponadto odblokowuje grupie swobodę ruchu. Holendrzy chcą jednak przy tej okazji pozbawić skarb państwa kontrolnego pakietu (skarb miałby sprzedać 21 proc. Eureko plus 10 proc. w ofercie publicznej). Kusząco brzmi wprowadzenie PZU na warszawską giełdę (dotychczas spór na to nie pozwalał), ale ceną byłoby to, że Eureko byłoby po tej operacji największym (choć nie większościowym) akcjonariuszem.

Nieco ponad miesiąc temu resort skarbu nieoficjalnie przyznał, że liczy na to, że kłopoty finansowe Eureko skłonią holenderską grupę do kompromisu. Ta taktyka zdaje się przynosić pierwsze efekty. Teraz resort musi szybko wystąpić z kontrofertą, która w zasadzie powinna spełniać jeden tylko warunek — nie może być dla Eureko upokarzająca. Holenderska grupa zaczyna dojrzewać do myśli o tym, że PZU nie będzie jej wyłączną własnością. Jeżeli dostanie możliwość wycofania się z tego wieloletniego sporu z twarzą, to jest poważna szansa, że właśnie tak zrobi.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kto mrugnie jako pierwszy