Kto nie ryzykuje, nie zarabia
Jestem szczęśliwym człowiekiem. Dochodzą do mnie tylko pozytywne wiadomości ze spółek, których jestem akcjonariuszem. Wraca mi humor, bo we wrześniowym raporcie analitycy DM BOŚ podtrzymali długoterminową rekomendację „kupuj” dla Prokomu, wyceniając wartość akcji na 149,60 zł. Aż mi się ciepło zrobiło, jak zobaczyłem tę liczbę. Przy aktualnym kursie w okolicach 75-80 zł, daje to bowiem niemal 90-proc. niedoszacowanie! Co więcej, analitycy DM BOŚ zalecają zwiększanie zaangażowania w akcje Prokomu, gdy kurs osiągnie pułap 81-85 zł. A tymczasem cena akcji znajduje się poniżej tego poziomu. Lekko się martwię, bo akcje Prokomu kupiłem po 87 zł, a teraz kosztują ponad 10 zł mniej, jednak z drugiej strony, aktualny kurs jest na tyle atrakcyjny, że chyba nadszedł już właściwy moment do kupna akcji trójmiejskiej firmy. Myślę więc, że lada dzień inwestorzy zaczną szturmować biura maklerskie z zamiarem kupna papierów Prokomu, co spowoduje, że kurs spółki odbije się od dna i ostro ruszy do góry. Zwłaszcza że w ostatnim kwartale spodziewana jest poprawa wyników finansowych. Same dobre wiadomości, prawda? Dobrze zrobiłem, że powstrzymałem nerwy i nie pozbyłem się takiej inwestycji. A jeszcze półtora tygodnia temu miałem szczerą chęć sprzedania Prokomu razem z Softbankiem za jednym zamachem... Ostatecznie jednak sprzedałem tylko drugą z tych firm, a za wycofaną gotówkę nabyłem papiery PKN Orlen licząc na rychłe zakończenie zamieszania wokół wyboru inwestora dla koncernu.
Na początku ubiegłego tygodnia naszła mnie chęć zaryzykowania i dokupienia większej ilości walorów PKN. Zacząłem więc rozglądać się za jakąś gotówką, bo wolnych środków już nie posiadałem. Miałem za to walory PGF. Cóż, przyszła kryska na Matyska. Policzyłem sobie stopę zwrotu na tej inwestycji i wyszło mi, że do piątku 28 września zarobiłem na 35 akcjach PGF ponad 75 zł. W następnych dniach kurs spółki nieco spadł. Wraz z tym obniżył się też i mój zysk, tak że ledwo wystarczyłoby mi na zapłacenie prowizji dla biura maklerskiego i wyjście z tej inwestycji na zero. Stwierdziłem więc, że poczekam na taki dzień, gdy kurs zacznie rosnąć i wtedy sprzedam PGF, po czym szybko dokupię akcje PKN. Ta inwestycja zapowiadała się bowiem na dużo bardziej zyskowną. Wiadomo — ryzyko większe, to i potencjalne zyski również wyższe. Może to nierozsądne, ale tak się napaliłem na PKN, że możliwości poniesienia straty w ogóle nie brałem pod uwagę.
Kurs PGF w piątek 28 września zwiększył się o 4,8 proc. Postanowiłem jednak wstrzymać się do poniedziałku ze sprzedażą licząc, że kurs jeszcze lekko wzrośnie. Tak się jednak nie stało, ale i tak pozbyłem się papierów grupy farmaceutycznej, żeby nie spóźnić się z dokupieniem akcji PKN. Sprzedając PGF po 32,20 zł wycofałem z rynku 1127 zł. Po zapłaceniu prowizji okazało się, że zarobiłem trochę ponad 50 zł. Mało, ale dobre i to. Przynajmniej nie poniosłem straty i wyszedłem na plus. Tego samego dnia nabyłem kolejne 70 walorów PKN. Teraz mam więc już 120 akcji płockiej spółki. Przyznam, że zagrałem trochę va banque i miałem niezłego stracha, ale następny dzień rozwiał moje wątpliwości.
Wtorkowa wiadomość, o zgodzie rządu na warunkową sprzedaż węgierskiej firmie petrochemicznej MOL pakietu ponad 17,5 proc. akcji PKN Orlen była dla mnie prawdziwym hitem. Już sobie ostrzę zęby na duże zyski z mojej ostatniej inwestycji. Teraz już nie uwierzę, że marazm panujący na giełdzie zdusi tak pozytywną informację, jak zakończenie zamieszania wokół wyboru partnera dla rodzimego koncernu. Kurs PKN po prostu musi pójść w górę! Musi!
Trafiona decyzja: Publikowane rekomendacje wskazują, że zakup akcji Prokomu może być wartościową inwestycją.