Który bank spanikował najbardziej

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2008-10-21 00:00

Banki, wprowadzając zmiany w zasadach przyznawania kredytów hipotecznych, oblały egzamin ze znajomości zasad fair play wobec klientów.

Kredyty Bankowi klienci niejednakowo odczuli zmianę zasad

Banki, wprowadzając zmiany w zasadach przyznawania kredytów hipotecznych, oblały egzamin ze znajomości zasad fair play wobec klientów.

Wiele osób, które wpłaciło deweloperom zaliczki, zostało ostatnio bez funduszy na dalsze wpłaty. Powód? Odmowa udzielenia kredytów, wcześ-niej obiecanych przez banki klientom.

Dobre i złe praktyki

Najgorzej, w analizie przeprowadzonej przez Expandera, wypadł Millennium Bank, który nowe zasady (podwyższenie obowiązkowego wkładu własnego do 35 proc. dla kredytów walutowych i 20 proc. dla złotowych, podwyżki marż, a także skrócenie okresu kredytowania do 35 lat) wprowadził nie tylko dla nowych klientów, lecz także dla wszystkich, którzy nie podpisali jeszcze ostatecznej umowy kredytowej.

Najlepiej w trudnej sytuacji zachowały się GE Money Bank oraz Kredyt Bank. Nie tylko nie zmieniły one zasad wobec klientów, którzy już złożyli wnioski, ale dodatkowo zastosowały okresy przejściowe dla nowych klientów, dając im czas na złożenie wniosków na starych zasadach.

Wyścig między bankami

Pośrodku stawki natomiast znalazły się ING Bank Śląski, PKO BP i Raiffeisen Bank: zmiany wprowadziły tylko dla nowych wnioskodawców. Nieco inaczej postąpiły mBank i MultiBank, które co prawda zdecydowały się na podwyżki dla klientów będących już w trakcie procesu aplikacyjnego, ale mają być one mniejsze niż dla zupełnie nowych kredytobiorców.

— Klienci banków są dzisiaj bezradni. W świetle prawa wiążąca jest dopiero ostateczna umowa kredytowa. Jeżeli podpisano tylko wniosek kredytowy, to bank nie jest do niczego zobligowany, a klient nie ma sposobu na dochodzenie swoich praw. Naszym klientom polecamy składanie wniosków do kilku, najlepiej trzech, banków naraz. W momencie gdy jeden z nich nagle zaostrzy zasady — podniesie marże lub nawet odmówi udzielenia kredytu — korzystniejsze może okazać się podejście drugiego banku — wyjaśnia Jarosław Sadowski, analityk z Expandera.

Choć zaostrzenie warunków wynika z sytuacji na rynku i wydaje się niezbędne, to kryteria wprowadzanych zmian są skrajnie różne i przyniosą większości klientów spore straty.

W perspektywie straty poniosą także banki, którym przestaną ufać klienci.

Marta Sieliwierstow