Kulczyk Holding, przyszły inwestor Banku Przemysłowego, będzie rozmawiał z Bankowym Funduszem Gwarancyjnym w sprawie zwiększenia pomocy dla łódzkiej instytucji. Jego zdaniem, 250 mln zł pożyczki z funduszu i 120 mln zł dokapitalizowania nie pozwolą na uzdrowienie banku w ciągu trzech lat.
Wciąż nie jest znany termin wejścia Kulczyk Holding do Banku Przemysłowego. Zarząd komisaryczny wraz z przyszłym akcjonariuszem opracował już plan naprawczy dla łódzkiego banku, zgodnie z którym Kulczyk Holding dokapitalizuje go kwotą 120 mln zł. Jednak nowy akcjonariusz chce negocjować wyższą — niż 250 mln zł — kwotę pożyczki z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG).
— Kulczyk Holding ocenił, że pomoc BFG wysokości 250 mln zł będzie niewystarczająca i zamierza negocjować jej wysokość — mówi Bożena Chełmińska-Miernik, przewodnicząca zarządu komisarycznego.
Dodaje, że taka kwota wraz ze 120 mln zł, które wyłoży nowy akcjonariusz, pozwoliłaby na uzdrowienie banku w ciągu pięciu lat. A to dla nowego akcjonariusza zbyt odległy termin. Na razie nie wiadomo jednak, o jaką ostateczną kwotę spółka Jana Kluczyka będzie negocjować z BFG.
— Wstępne założenia planu naprawczego dla banku, który wypracowaliśmy, przewidują sanację w ciągu trzech lat. Dla Kulczyk Holding jest to termin optymalny — podkreśla Bożena Chełmińska-Miernik.
Nowy inwestor deklaruje także, że jeśli będzie taka potrzeba, to jest w stanie wyłożyć dodatkowe 50 mln zł na dokapitalizowanie Banku Przemysłowego w późniejszym terminie.
Bank jednak szybko potrzebuje dopływu kapitału. Strata łódzkiej instytucji za 2002 r. sięgnęła prawie 130 mln zł. Audytor banku zalecił stworzenie rezerw na kredyty wysokości 113,7 mln zł. Wstępne plany zakładały, że do pierwszej emisji akcji za 40 mln zł dojdzie już w lipcu. Nic takiego jednak się nie stało. Do końca roku miało dojść do dwóch kolejnych, również za 40 mln zł. I tym razem wiele wskazuje na to, że sprawa może się przeciągnąć.