Kulesza: państwo opiekuńcze nie może być tanie

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 18-10-2005, 15:47

Państwo opiekuńcze nie może być tanie - twierdzi twórca reformy administracji publicznej prof. Michał Kulesza. Jego zdaniem, suma 5,7 mld zł, którą PiS chce oszczędzić na ograniczeniu administracji, jest "wzięta z sufitu".

Państwo opiekuńcze nie może być tanie - twierdzi twórca reformy administracji publicznej prof. Michał Kulesza. Jego zdaniem, suma 5,7 mld zł, którą PiS chce oszczędzić na ograniczeniu administracji, jest "wzięta z sufitu".

    Jak powiedział PAP Kulesza, w Polsce nikt nigdy nie przeprowadził analizy funkcjonalnej administracji, dlatego wcale nie wiadomo, czy mamy w Polsce za dużo urzędów i urzędników. "Można raczej przyjąć, że gdzie niegdzie jest ich za dużo, ale w wielu miejscach jest ich za mało" - powiedział PAP Kulesza.

    Ekspert ekonomiczny PiS Cezary Mech powiedział w piątek, że jego partia chce, by deficyt budżetowy wyniósł 30 mld zł zamiast proponowanego przez obecny rząd 32,57 mld zł.

    Mech uważa, że ograniczenie deficytu ma nastąpić poprzez realizację programu PiS "Tanie państwo", czyli ograniczenie wydatków na administrację, likwidację agencji i funduszy. Szacowane oszczędności z tego tytułu mogą wynieść do 5,7 mld zł.

  Michał Kulesza przypomniał, że wydatki na administrację są pochodną zadań państwa. Zadania te powiązane są zaś z ustawodawstwem i obowiązkami pozaustawodawczymi, jak np. przynależność do Unii Europejskiej.

    "Jak się należy do UE, to wiadomo, że trzeba mieć np. 10 tys. świetnych tłumaczy z różnych dziedzin oraz instrumenty, przy pomocy których rząd czy państwo mogą wpływać na decyzje brukselskie. Tanie państwo to takie, które nie wykonuje części zadań" - dodał.

    Jego zdaniem, istnieje obawa, że w celu "wykonania cyfry 5,7 mld zł zostaną ustalone kontyngenty do odstrzału, jak w kołach łowieckich", np. w  każdym ministerstwie zostanie zmniejszone zatrudnienia o 20 proc. bez uprzedniego zbadania, czy takie oszczędności są rzeczywiście konieczne i czy nie odbędzie się to kosztem jakości pracy.

    Michał Kulesza zaznacza, że "należy tępić rozrost administracji jednak - podkreślił - z wypowiedzi Cezarego Mecha nie wynika, że przyszły rząd przeprowadzi głęboką analizę efektywności polskiej administracji.

    "Być może Cezary Mech ma rację, chcąc obciąć koszty administracji akurat o taką sumę. Może ma rację, ale na pewno tego nie wie, bo w Polsce nie istnieje komórka ani żadna instytucja, która taką analizę mogłaby przeprowadzić" - dodał. Kulesza.

    Profesor przypomniał, że w ostatnich latach Sejm uchwalił setki ustaw i ich nowelizacji, głównie z powodu konieczności dostosowania prawa do kodyfikacji unijnych. Jego zdaniem, nic nie wskazuje na to, by państwo zamierzało ograniczać się w tworzeniu kolejnych ustaw, co z kolei oznacza, że do ich wykonywania potrzebni będą urzędnicy.

    Jego zdaniem, "Tanie państwo" jest szczególnie nierealne przy socjalnym charakterze ustaw, a wiele takich PiS planuje wprowadzić. "Każdy zasiłek na biedne dziecko oznacza, że ktoś ten zasiłek musi wypłacić, a przedtem sprawdzić, czy jest on należny. Koszty administracyjne zasiłku prawdopodobnie będą porównywalne z wielkością kwot przyznawanych " - powiedział.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane