Relacje dziennikarzy z przedsiębiorcami są określone przez przepisy.
Do lokalnego polityka z południa Polski zadzwonił dziennikarz. Poprosił go o komentarz na temat pana X. Polityk, na nic nie bacząc, powiedział, że „pan X to kawał złodzieja, oszusta i łotra”. Rzucił też wiele innych niecenzuralnych słów. Zastrzegł, że mówi je „prywatnie”. Jakież było jego zdumienie, gdy wypowiedziane przezeń słowa ukazały się w prasie i wywołały niemałą burzę. Oczerniony pan X poczuł się urażony. Polityk obraził się z kolei na gazetę. Sprawa trafiła do sądu, który uznał, że dziennikarz miał prawo tak uczynić.
Dziwne? Sędziowie zgodzili się, by dziennikarz używał prywatnych wypowiedzi?
Nie. Wcale nie dziwne. W uzasadnieniu sąd uznał, że nie ma prywatnych rozmów z dziennikarzami, jeśli ci uzyskują informację celem wykorzystania jej w prasie.
Pierwszy kontakt
O czym więc biznesmen powinien pamiętać podczas rozmowy z dziennikarzem?
— Staramy się spełnić prośby kontaktujących się z nami dziennikarzy. Mamy też rozeznanie, kto o czym pisze — mówi Marek Proniewicz z Sonic Records.
Niektórzy przedsiębiorcy rozmawiają chętnie, inni niekoniecznie. Powody są różne.
— Mogą dotyczyć choćby złej praktyki z przeszłości. Jeśli dziennikarz chce rozmawiać na przykład z szefem firmy, to ten może poprosić najpierw sekretarkę o to, aby dowiedziała się, jakie informacje zamierza uzyskać dziennikarz. Takie działanie wydaje się proste, ale wiele osób o tym zwykle zapomina — twierdzi Paweł Osowski, partner w firmie PR usług prawniczych Konsultanci Warszawscy i członek PM Forum.
Warto ustalić wcześniej, kto odpowiada za pierwszy kontakt z dziennikarzem.
— Zgodnie z prawem prasowym obowiązek udzielenia informacji spoczywa na kierowniku jednostki organizacyjnej lub jego zastępcy, rzeczniku prasowym oraz innej upoważnionej osobie. Innym osobom nie można, co prawda, zabronić kontaktów z prasą, ale prawo nie nakłada na nich tego obowiązku — dodaje Mateusz Duszyński, prawnik z kancelarii Gide Loyrette Nouel.
Co przekazać mediom
Dziennikarze mogą dzwonić do firm w bardzo różnych sprawach, na przykład żeby uzyskać dane finansowe, czy też chcą, aby szef firmy skomentował kontrowersyjną sprawę. Jakich informacji mogą się domagać? Według art. 4 prawa prasowego „przedsiębiorcy (a także podmioty niezaliczone do sektora finansów publicznych oraz niedziałające w celu osiągnięcia zysku) są obowiązani do udzielenia prasie informacji o swojej działalności, o ile na podstawie odrębnych przepisów informacja nie jest objęta tajemnicą lub nie narusza prawa do prywatności”. Tyle przepisy. Reszta to już praktyka.
— Prawo daje prasie dostęp do informacji z sektora prywatnego, ale nie określa, jakich można od firm żądać — zaznacza Mateusz Duszyński.
Niekiedy firmy zasłaniają się tajemnicą handlową, gdyż boją się udzielać cennych informacji mediom na przykład z obawy przed konkurencją.
— Najważniejsze, żeby dziennikarz nie traktował odmowy w kategoriach osobistych. Dlatego każdą taką sytuację zawsze trzeba umotywować i wytłumaczyć — wyjaśnia Katarzyna Gierczak-Grupińska z firmy Gelg.
Jakich informacji może dziennikarz domagać się od przedsiębiorcy? Wskazówki dają wyroki sądów. Przytoczyć warto choćby orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, z którego wynika, że „z obowiązku udzielenia prasie informacji o swojej działalności nie można wyprowadzać istnienia prawnego obowiązku udostępniania treści umów cywilnych, których stronami (stroną) są także inne podmioty” (sygnatura akt II SA/Łd 951/02).
Żądanie autoryzacji
Dziennikarz nie może odmówić autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana.
— Żądanie autoryzacji wypowiedzi leży w gestii wypowiadającej się osoby. Dziennikarz nie musi z własnej woli przekazać wypowiedzi do autoryzacji. Autoryzacja obejmuje konkretną wypowiedź, a nie cały tekst, w którym wypowiedź została zamieszczona. Wypowiadający się na łamach prasy może poprosić o wysłanie do przeczytania całego tekstu przed jego publikacją. Ale na to dziennikarz ma prawo się nie zgodzić — podkreśla Paweł Osowski.
Można jednak spróbować innej metody. Poprosić dziennikarza, aby przesłał razem z wypowiedzią do autoryzacji także jedno lub dwa zdania, które znajdują się przed wypowiedzą i po niej. Dzięki temu będzie jasne, w jakim kontekście została ona użyta.
Prawo prasowe zakazuje uzależniania udzielenia informacji dziennikarzowi od sposobu jej skomentowania lub uzgadniania wypowiedzi.
— Jeżeli przedsiębiorca zastrzegł informacje ze względu na tajemnicę służbową lub zawodową, dziennikarz nie ma prawa w ten sposób pozyskanej informacji opublikować — dodaje Mateusz Duszyński.
Sprostowanie nieprawdy
A co, jeśli firma zacznie głosić w mediach nieprawdziwe informacje o swoim konkurencie? Takie działanie może naruszać dobra osobiste osoby czy firmy, a zarazem być też czynem nieuczciwej konkurencji (na przykład przedstawianie fałszywych lub oszukańczych nazw towarów czy usług). Wtedy przeciwko nieuczciwemu przedsiębiorcy można wystąpić na drogę sądową, a od redakcji domagać się opublikowania sprostowania.
— Na wniosek zainteresowanej osoby fizyczej, prawnej lub innej jednostki organizacyjnej redaktor naczelny redakcji dziennika lub czasopisma powinien opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej lub rzeczową odpowiedź na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym — tłumaczy Mateusz Duszyński.
Należy dodać, że sprostowanie (o ile jest zasadne) redakcja dziennika powinna opublikować w siedem dni od otrzymania. W czasopiśmie, w jednym z najbliższych trzech numerów przygotowywanych do druku.