Kulpa: Jedna trzecia bezrobotnych pracuje w szarej strefie

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-01-19 18:35

Milion spośród trzech milionów osób zarejestrowanych jako bezrobotni pracuje w szarej strefie - poinformował w środę w Sejmie wiceminister gospodarki i pracy Piotr Kulpa. Wiceminister przedstawił informację na temat Krajowego Planu Działań na Rzecz Zatrudnienia. Jest to dokument opracowany po raz pierwszy, w związku z wymaganiami UE wobec nowych państw członkowskich.

Milion spośród trzech milionów osób zarejestrowanych jako bezrobotni pracuje w szarej strefie - poinformował w środę w Sejmie wiceminister gospodarki i pracy Piotr Kulpa. Wiceminister przedstawił informację na temat Krajowego Planu Działań na Rzecz Zatrudnienia. Jest to dokument opracowany po raz pierwszy, w związku z wymaganiami UE wobec nowych państw członkowskich. Ma on dać przekrojowy obraz problemu bezrobocia.

Według Kulpy, taka liczba osób pracujących w szarej strefie wynika m.in. z wysokich kosztów pracy. Praca jest opodatkowana od 41 do 47 proc. W efekcie zatrudnienie w oparciu o wynagrodzenie minimalne kosztuje pracodawcę 1 tys. 45 zł, podczas, gdy pracownik dostaje netto 619 zł. Zaznaczył, że rząd pracuje nad tzw. ulgą aktywizacyjną, dotyczącą zatrudnienia osób zarabiających brutto mniej niż 1 tys. 209 zł. Ulga ta wprowadziłaby mechanizm, który zmniejszyłby koszty po stronie pracodawcy.

Rząd chce też rozwiązać problem niań i osób zatrudnionych "na czarno" w domach. Gospodarstwa domowe mogłyby odpisać od podatku wydatki na ubezpieczenie społeczne zatrudnionego.

W opinii Kulpy, istnieje "grupa osób, w szczególności długotrwale bezrobotnych, którym przestało się chcieć" podejmować pracę. Dla nich proponuje się wprowadzenie prac użyteczności publicznej w wymiarze do 6 godzin tygodniowo; osoby te dostawały za pracę 6 zł za godzinę. Prace te organizowałyby gminy. Podkreślił, że rząd przygotował też różnego rodzaju szkolenia, instrumenty aktywizacji i informacji. Także w ich wyniku powinna nastąpić poprawa na rynku pracy w 2005 i 2006 r.

 Plan Działań na Rzecz Zatrudnienia oraz informacja ministra spotkała się w środę z druzgoczącą krytyką opozycji. Według większości klubów, opracowanie planu niczemu nie służy, a rząd robi niewiele, by zmniejszyć bezrobocie.

"To jest dokument biurokratyczny, to mnóstwo ciężkiej i - obawiamy się - nikomu niepotrzebnej roboty" - skomentowała Zyta Gilowska (PO). "Nie ma potrzeby aktywizowania bezrobotnych absolwentów prawa, ekonomii czy inżynierów budownictwa (...) wystarczy im ułatwić dostęp do rynku pracy" - dodała.

Według niej, konieczne są zmiany systemowe, ponieważ praca jest "opodatkowana zaporowo". Łącznie ze składkami społecznymi opodatkowanie to wynosi 80 proc. Dlatego należy obniżyć podatki, uprościć system podatkowy i jak najbardziej ograniczyć regulacje w gospodarce. 

Tadeusz Cymański (PiS) zwrócił uwagę na łamanie kodeksu pracy i brak ochrony praw pracowników. "Problem jest szerszy - w jakich warunkach pracują i jak są traktowani niektórzy pracownicy" - powiedział.