W całej gospodarce przyrost liczby dłużników spada, a w transporcie rośnie — wynika z danych Krajowego Rejestru Długów (KRD). Od lutego ubiegłego roku liczba zadłużonych firm transportowych, które zostały wpisane do rejestru, wzrosła o ponad 10 proc., do 10 014. Ich zadłużenie sięga obecnie 344 mln zł. Branża mocno ucierpiała głównie ze względu na konflikt na Wschodzie. W efekcie wprowadzenia sankcji w handlu z Rosją część firm transportowych utraciło sporą liczbę zleceń — zarówno tych pochodzących od polskich eksporterów, jak i od firm z Unii Europejskiej handlujących z Rosją. Te drugie wybierały polskich przewoźników, ponieważ swoje usługi oferowali taniej, a poza tym mają lepsze rozeznanie w specyfice rosyjskiego rynku i zasad, jakie tam obowiązują. — Wraz z sankcjami nałożonymi przez UE na Rosję oraz rosyjskim embargiem na produkty z UE te zlecenia się skończyły — mówi Adam Łącki, prezes KRD. Na całej sytuacji ucierpiały jednak nie tylko firmy, które organizowały transport na Wschód.
— My organizujemy transport głównie w kierunku zachodnim, ale konflikt na Wschodzie powoduje, że wiele firm transportowych wraca do kraju i szuka nowych rynków zbytu, powiększając i tak dużą konkurencję. W efekcie rośnie presja na spadek cen — tłumaczyElżbieta Heichel, dyrektor operacyjny w firmie spedycyjnej Startis HMP.
Wschód to jednak niejedyne problemy, z którymi musi obecnie zmagać się transport. Kolejnym są niższe ceny paliw.
— Powodują one, że klienci wymagają proporcjonalnego obniżenia stawek za nasze usługi, podczas gdy tańsze paliwo nie przekłada się na całościowy koszt usług transportowych — mówi Renata Przeniosło, dyrektor handlowy w Startis HMP.
Do tego pojawiła się ustawa o płacy minimalnej w Niemczech. Nowe przepisy nakazują wypłacanie zawodowym kierowcom jeżdżącym po niemieckich drogach minimum 8,5 EUR za godzinę. Co prawda, ich obowiązywanie jest zawieszone w odniesieniu do przejazdów tranzytowych, jednak zdaniem przedsiębiorców z branży transportowej, to nie rozwiązuje problemu. Po pierwsze zawieszone przepisy można łatwo znowu wprowadzić w życie, po drugie polscy przewoźnicyświadczą w Niemczech także usługi kabotażowe (transport na terenie Niemiec) oraz przewożą towary z Niemiec do Polski i na odwrót. W obu tych przypadkach przepisy o płacy minimalnej obowiązują nadal.
— Do Rzetelnej Firmy należy 2,5 tys. firm transportowych. Ich właściciele sygnalizują nam, że utrzymanie tych przepisów to dla nich zabójstwo. Spowodowałoby to wzrost kosztów pracowniczych o 50- -60 proc. Nasze firmy nie są w stanie udźwignąć takich kosztów, więc liczba dłużników jeszcze się powiększy — mówi Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy. © Ⓟ
5mln zł - ponad tyle winna jest swoim wierzycielom każda z 3 najbardziej zadłużonych firm transportowych, notowanych w KRD.
44,5 mln zł - o tyle w ciągu roku powiększył się dług firm transportowych, wpisanych do Krajowego Rejestru Długów.