Jeśli resort skarbu dobrze skonstruuje ofertę publiczną i właściwie wybierze spółki, to sprzeda akcje na pniu — mówi Jacek Socha.
Co Pan sądzi o koncepcji prywatyzowania poprzez giełdę małych i średnich firm? Czy takie spółki mają szansę wzbudzić zainteresowanie inwestorów?
Jeśli koniunktura będzie taka, jak teraz — a trwa już wiele lat — sprzeda się wszystko. Ważne, żeby te spółki miały określoną strategię i możliwości rozwoju. Bo na giełdzie powodzeniem cieszą się albo bardzo pewne firmy, albo takie, które mają szansę na dynamiczny wzrost. Jeśli strategia będzie trafiać w ciekawą niszę — bo w przypadku małych spółek możemy mówić tylko o niszy — inwestorzy się nią zainteresują. Polski biznes wchodzi na giełdę od kilku lat. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wśród tych małych debiutantów były też spółki państwowe. Problem w tym, że w przypadku spó- łek kontrolowanych przez skarb państwa nie ma pewności, czy dynamika wzrostu będzie na zadowalającym inwestorów poziomie.
Według koncepcji ministerstwa skarbu, spółki mają być prywatyzowane w dwóch etapach. Najpierw dokapitalizowanie, potem sprzedaż pakietu kontrolnego. Czy to dobry pomysł?
Taka formuła ma sens tylko wtedy, kiedy spółka wchodzi na giełdę po kapitał, a potem realizuje strategię zmierzającą do podniesienia wartości. Z pewnością w drugim etapie prywatyzacja powinna być przeprowadzona do końca. Skarb państwa jest specyficznym właścicielem. Reprezentują go urzędnicy, którzy przychodzą i odchodzą, a przede wszystkim nie wnoszą do spółki własnego kapitału. Nie ma wątpliwości, że kapitał prywatny jest bardziej dynamiczny i efektywny.
Setka debiutów państwowych spó- łek w perspektywie kilku lat. Czy to realne?
Dwa-trzy debiuty w miesiącu to dużo. To na pewno ogromne wyzwanie dla ministerstwa. Nie chodzi tylko o to, żeby przygotować prospekt emisyjny. Realizacja takiego planu wymaga stworzenia zespołu ludzi, którzy będą w stanie merytorycznie zweryfikować strategię spółek i przygotować koncepcję wejścia na giełdę. Rozsądnym rozwiązaniem byłoby, gdyby ministerstwo skarbu działało na zasadzie agencji prywatyzacji. A spółki strategiczne należałoby oddać pod kontrole resortowi gospodarki.
Jacek Socha, b. minister skarbu