Kupię ziemię pod Warszawą
CZYSTA ROZRYWKA: Jedną z moich pasji są wyścigi psich zaprzęgów. Dopóki jednak nie zorganizowano psich zakładów, to hobby nie ma nic wspólnego z pieniędzmi. fot. Borys Skrzyński
Gdybym miał sporo wolnych pieniędzy, to zainwestowałbym w ziemię, bezpieczne papiery wartościowe i akcje polskich przedsiębiorstw.
Połowę oszczędności przeznaczyłbym na zakup ziemi w pobliżu Warszawy. Te inwestycje dają szansę na pewny i w miarę szybki zysk. Są jeszcze takie miejsca w pobliżu stolicy, gdzie za metr kwadratowy gruntu trzeba zapłacić około 10 zł. Liczba powstających osiedli mieszkaniowych dowodzi, że w najbliższych latach taka inwestycja ma szansę przynieść wysokie zyski.
Dobrą lokatą wydają mi się także bezpieczne papiery wartościowe. Na zakup obligacji Skarbu Państwa, a nawet bonów lokacyjnych, przeznaczyłbym około 30 proc. wolnych środków.
Zwyżkująca ostatnio giełda wydaje mi się dobrym miejscem do inwestycji krótkoterminowych. Pozostałe 20 proc. oszczędności zainwestowałbym w akcje polskich blue chipów. Szczególnie interesujące wydają mi się PKN, KGHM i Pekao SA.
Na krótki okres warto — moim zdaniem — kupić walory Telekomunikacji Polskiej. To jednak musiałaby być rzeczywiście krótkoterminowa inwestycja, bo nie wiadomo, czy za kilka lat w naszym kraju w ogóle będą jeszcze używane telefony stacjonarne.