Kurek na wietrze

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2019-02-28 22:00

Piejo kury, piejo, ni majo koguta! Oj ładna, to jest ładna biłgorajsko nuta!

Album Grzegorza Ciechowskiego „Ojdadana”, łączący zacytowaną powyżej autentyczną przyśpiewkę ludową z nowoczesną muzyką, pochodzi z 1996 r., czyli z końcówki XX w. Na jego początku Stanisław Wyspiański w wizjonerskim „Weselu” z 1901 r. zderzył dwa światy — chłopstwo z mieszczaństwem i artystyczną bohemą. Symbolem ich niezrozumienia stało się pytanie zadane przez radczynię w listopadzie: „Cóż ta, gosposiu, na roli? Czyście sobie już posiali?”, na które zaskoczona gospodyni odpowiedziała naturalnie „Tym ta casem sie nie siwo”.

Fundamenty w II Rzeczypospolitej

Dwa artystyczne przykłady styków wiejsko- -miejskich są bardzo dobrym podkładem do zarysowania losów Cepelii. To ciepłe językowo, fonetyczne rozwinięcie zimnego skrótowca CPLiA — Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego. Socrealistyczny podmiot pod taką nazwą utworzony został w 1949 r., zatem Cepelia obchodzi właśnie 70-lecie. Kilka razy przechodziła reorganizację, zmieniała nazwę i formułę prawną, ale jako marka trwa już siedem dekad. W pełni zatem kwalifikuje się do objęcia naszym cyklem „Było, nie minęło”. Jej korzenie są znacznie starsze, sięgają nie II Rzeczypospolitej, lecz końcówki zaborów przed pierwszą wojną światową. W 1907 r. w Warszawie utworzone zostało Towarzystwo Popierania Przemysłu Ludowego (TPPL). Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rozwinęło działalność, godząc statutową opiekę nad sztuką i ludowym rękodziełem z polityką państwa. Jej opoką stało się przekonanie, że jedyną możliwością zachowania i rozwoju wytwórczości wiejskiej jest otwarcie dla niej rynku miejskiego. Warunkiem koniecznym było przystosowanie rękodzieła do wymagań odbiorców przez podniesienie jakości. W taki sposób tworzyła się specyficzna branża „ludowości na sprzedaż”. TPPL otrzymywało dotacje z przedwojennego Ministerstwa Przemysłu i Handlu, prowadzone zaś było przez reprezentantów sfer ziemiańsko-inteligenckich, którzy rozumieli zarówno wiejskie możliwości, jak też miejskie oczekiwania. Przy oddziałach TPPL istniały bazary, na których można było kupować wyroby ludowe. W Warszawie i kilku innych miastach zaprojektowane zostały wytworne, stylizowane salony sprzedaży. W katalogu narodowego pawilonu na Światowej Wystawie EXPO 1937 w Paryżu zapisana została filozofia pracy u podstaw — chodziło o to, by „wyroby rękodzielnicze wieśniaków zastosować do użytku nowoczesnego”. Reasumując — w II RP tworzono atmosferę, sprzyjającą przenikaniu sztuki ludowej do rzeczywistości mieszczańskiej.

Ideologizacja każdej dziedziny życia

W pierwszych latach po drugiej wojnie światowej w zniszczonej Polsce nikt nie miał głowy do instytucjonalizacji rękodzieła artystycznego. Odradzało się spontanicznie, funkcjonowały warsztaty, bazary etc. Od 1948 r. rozpoczęło się zaostrzanie kursu politycznego związane z powstaniem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w ślad za nim — centralizacja i ideologizacja planowej gospodarki socjalistycznej. Nie darowano również specyficznemu rynkowi na styku wiejsko-miejskim. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów postanowił „uporządkować zagadnienia produkcji i obrotu towarowego w dziedzinie przemysłu ludowego i artystycznego”, co zmaterializowało się powołaniem 21 czerwca 1949 r. Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego — CPLiA. Formalnie usankcjonowało to zarządzenie przewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego (PKPG) z 17 października 1949 r. U progu planu sześcioletniego 1950-55 wszechmocna w tamtej epoce PKPG wytyczyła CPLiA zadania: prowadzenie i organizowanie produkcji przemysłu ludowego i artystycznego w zakładach własnych oraz spółdzielniach, prowadzenie i organizowanie zbytu wytworów przemysłu ludowego i artystycznego, nadzorowanie, koordynowanie, kierowanie i instruowanie działalności gospodarczej członków centrali oraz zapewnienie im pomocy w zakresie prawidłowego wykonywania zadań. Zdefiniowana już w II Rzeczypospolitej Polskiej „ludowość na sprzedaż” otrzymała w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej specyficzny wymiar związany z dodaniem od 1952 r. trzeciego członu do nazwy państwa. Mieszkańcy miast z definicji byli bardziej narażeni na wrogie ideologicznie wpływy burżuazyjne, zatem ludowość miała to zrównoważyć — w wyposażeniu mieszkań, ubiorach, upominkach etc. W PRL postępowała ogromna migracja ludności ze wsi do miast, której towarzyszyły przemiany kulturowe i zjawisko odcinania się od korzeni. Oferta Cepelii przerzucała międzyśrodowiskowy pomost. Opieka państwa nad CPLiA, roztaczana w okresie przymusowej nacjonalizacji gospodarki, w tym również handlu, sprzyjała szybkiemu rozwojowi jej zaplecza produkcyjnego. Pod koniec 1951 r. centrala zrzeszała już ponad 200 spółdzielni i ponad 100 zakładów, stan zatrudnienia przekroczył 30 tys. pracowników, w tym 12 tys. chałupników, funkcjonowało ponad 120 sklepów. Liczba rękodzielników dostarczających wyroby szybko doszła do około 200 tys. Notabene, zdolności artystów spod znaku Cepelii wykorzystywane były przy wykańczaniu odbudowywanych zabytków, na przykład warszawskiego Starego Miasta.

Ziemie Odzyskane bez rękodzieła

W 1954 r. nastąpiła pierwsza reorganizacja — CPLiA została przekształcona w Krajowy Związek Spółdzielni Przemysłu Ludowego i Artystycznego (KZSPLiA). Nie miało to jednak znaczenia dla handlowej marki — nazwa Cepelia już się ugruntowała. Jej symbolem graficznym został stylizowany kogut, czyli kurek umieszczany na wiatrowskazach na dachach wiejskich chałup. Taki logotyp był powszechnie znany, zatem wizerunkowo okazał się strzałem w dziesiątkę. Inna sprawa, że przysłowie „obraca się jak kurek na wietrze” symbolizowało osobę o zmiennych, koniunkturalnych poglądach… Tytuł niniejszego tekstu nawiązuje jednak do wielowątkowych ludowych tradycji. Gęstą sieć sklepów Cepelii rozbudowywano w całej Polsce, ale spółdzielnie i zakłady produkcyjne rozłożone były nierównomiernie. Głównie — skoncentrowane w centralnych, wschodnich i południowych regionach kraju, natomiast bardzo nieliczne na Ziemiach Odzyskanych, gdzie zdecydowanie przeważała ludność napływowa. Politycznie była to dla władz PRL duża ułomność, albowiem wartościowe rękodzieło reprezentujące tereny przyłączone po wojnie potwierdzałoby ich polonizację. Po październikowej odwilży z 1956 r. Cepelia otworzyła się na zagranicę. Światowa Wystawa EXPO 1958 w Brukseli była okazją do otwarcia pierwszego sklepu w centrum belgijskiej stolicy. W 1960 r. zaś otwarta została reprezentacyjna firmowa placówka w Nowym Jorku, w świetnym miejscu — przy Piątej Alei na Manhattanie. W sumie uruchomiono w Europie i USA siedem sklepów z pamiątkami i upominkami, naturalnie cieszących się największą popularnością wśród Polonii.

Cepeliady i styl cepeliowski

Szczytem rozwojowym Cepelii była tzw. dekada przyspieszonego rozwoju towarzysza Edwarda Gierka, czyli lata 70. Najbardziej charakterystycznym przejawem ekspansji Związku Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego (ZSRLiA) — tak brzmiała od 1974 r. kolejna wersja nazwy — były tzw. cepeliady, czyli ogromne jarmarki z udziałem zwożonych z całego kraju ludowych twórców. Podczas tych imprez następował bezpośredni, wręcz fizyczny kontakt dwóch światów — wiejskich wytwórców z miejskimi konsumentami. Cepeliady organizowano od 1971 r. w centrum Warszawy, później także w innych dużych polskich miastach, a w 1974 r. nawet w Brukseli.

Między oryginalnością a masowością

Zjawiskiem ocenianym niejednoznacznie stał się tzw. styl cepeliowski. Charakteryzował się estetyką dekoracyjno-narodową, będącą mieszanką autentycznych motywów ludowych i staropolskich z prądami współczesnymi. Z jednej strony — asortyment Cepelii był elegancki i dobrej jakości, zwłaszcza w najbardziej siermiężnych latach PRL sklepy z kurkiem należały do najwyższej półki. Nie tylko upominkami, lecz estetycznym wyposażeniem domów gospodarze mogli zaimponować gościom. Z drugiej jednak — postępująca masowość i wręcz uprzemysłowienie zabijało oryginalność i autentyczność. Mizeria i niska jakość produktów innych państwowych wytwórców zachęcały Cepelię do wydłużania serii i powtarzalności. Naturalnie objawił się również problem… kiczu, do którego niektóre wyroby w pełni się kwalifikowały. Te oryginalne, rzadsze i droższe można było spotkać znacznie częściej w mieszkaniach osób lepiej wykształconych i sytuowanych, niż zaliczanych do warstw ludowych w potocznym znaczeniu. Ostatnia dekada PRL, czyli lata 80., były dla Cepelii także pomyślne. Działało ponad 90 spółdzielni wytwórczych i aż 335 sklepów. W 1982 r. powołane zostało, w formie spółki, własne przedsiębiorstwo handlu zagranicznego, eksportujące rękodzielnictwo do 24 państw, od Australii i Japonii po Kubę. Porażką była konieczność likwidacji wspomnianego wcześniej sztandarowego sklepu na nowojorskim Manhattanie, którego roczne obroty sięgały 2 mln USD — a to z powodu amerykańskich restrykcji w odpowiedzi na stan wojenny. Na finiszu PRL zauważalne już były znamiona kryzysu pękającej gospodarki planowej. Załogi cepeliowskich sklepów przekazywały do centrali bardzo krytyczne uwagi klientów dotyczące jakości.

Życie po życiu w nowym ustroju

Przemiany ustrojowe dotknęły Cepelię podobnie jak inne podmioty przedstawiane w naszym cyklu „Było, nie minęło”. Przede wszystkim Centralny Związek Rękodzieła Ludowego i Artystycznego Cepelia — tak brzmiała kolejna nazwa — objęła ustawa z 20 stycznia 1990 r. o likwidacji wszystkich takich central. Większość spółdzielni weszło do powołanej wyprzedzająco, w stosunku do ustawy, w końcu 1989 r. fundacji Cepelia Polska Sztuka i Rękodzieło. Jej celem jest „ochrona, organizowanie, rozwijanie i propagowanie rękodzieła ludowego i artystycznego oraz sztuki i przemysłu artystycznego”. Innymi słowami oraz w innych warunkach ustrojowych zostały powierzone fundacji zadania podobne do wypełnianych przez przedwojenne TPPL oraz CPLiA utworzoną w 1949 r. Ponad setka spółdzielni w 1990 r. utworzyła także Izbę Gospodarczą Rękodzieła Ludowego i Artystycznego Cepelia. Trzecim podmiotem, który również umieścił Cepelię w szyldzie, jest spółka z o.o. Cepelia Polska Sztuka i Rękodzieło. Została utworzona jako biznesowe ramię fundacji o identycznej nazwie. Prowadzi działalność gospodarczą w zakresie handlu detalicznego, hurtowego oraz eksportu wyrobów sztuki ludowej, rękodzieła ludowego i artystycznego. W całym kraju działa niemal 60 sklepów Cepelia prowadzonych przez spółkę, a także 11 sklepów prowadzonych przez cepeliowskie spółdzielnie. Można w nich kupić podobny asortyment jak przez siedem minionych dekad — tkaniny, malarstwo, rzeźby, ceramikę, wyroby wiklinowe, szło, biżuterię, galanterię skórzaną, tkaniny, koronki, ozdoby ludowe, meble oraz najróżniejsze pamiątki. Na rynku działają również sklepy prywatne uprawnione do używania znaku firmowego Cepelii. Wszystkie podmioty z cepeliowskiej rodziny, bez względu na ich sytuację własnościową, od ponad ćwierć wieku działają w warunkach ostrej, praktycznie nieograniczonej konkurencji rynkowej. Sklepy z logotypem kurka na wietrze kiedyś były jasnymi, kolorowymi punktami na szarych polskich ulicach, obecnie zaś są skromnymi rywalami galerii handlowych i luksusowych sieciówek. Trwają jednak, bo są silnie zakotwiczone w tradycji — a to ogromna wartość dodana. &

Możesz zainteresować się również: