Kurs akcji Elektrimu może nadal odrabiać straty

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2002-12-02 00:00

W połowie listopada obligatariusze Elektrimu zatwierdzili plan restrukturyzacji długu (510 mln euro). Zadłużenie zamieniono na obligacje, spłacane do 2005 r. ze środków uzyskanych ze sprzedaży majątku.

W ubiegłym tygodniu Elektrim zaczął spieniężać aktywa, sprzedając akcje operatora sieci kablowej Aster City za 110 mln euro. Sprzedaż należących do Elektrimu Telekomunikacja (ET) aktywów jest korzystna dla spółki — cena jest satysfakcjonująca i pozwoli na spłatę zobowiązań wobec Vivendi i Elektrimu. W ten sposób holding realizuje scenariusz, który przewidzieliśmy w analizie z 9 września. Założyliśmy wówczas, że obligatariusze powrócą do rozmów z Elektrimem. Od tej pory kurs akcji holdingu wzrósł z 1,45zł do 2,40 zł.

Wycena aktywów Elektrimu jest trudna, gdyż nie można tu zastosować tradycyjnych metod. Wartość spółki daje się oszacować jedynie dzięki porównaniu kwoty, jaką można uzyskać ze sprzedaży aktywów, do wielkości zobowiązań. Dług Elektrimu jest znany, znacznie trudniej określić wartość aktywów spółki. Najcenniejszym składnikiem majątku jest 49 proc. udziałów w ET, kontrolującym operatora sieci Era. Holding otrzymał już kilka ofert, jednak trudna sytuacja Vivendi, współwłaściciela ET, skłania do wspólnego poszukiwania inwestorów. Kupnem ET interesowały się fundusze Elliot, należące do grupy najbardziej wpływowych obligatariuszy. Za 100 proc. fundusze zaoferowały 1,3 mld euro minus zobowiązania. Daje to szanse uzyskania 450 mln euro za pakiet akcji ET, będący w rękach Elektrimu.

Operatorem interesują się też zagraniczne fundusze inwestycyjne, Polsat i konsorcjum Eastbridge, BRE Banku i Citigroup oraz Deutsche Telekom, posiadający bezpośrednio 49 proc. w Polskiej Telefonii Cyfrowej (sieć Era). Rywalizacja pomiędzy oferentami daje polskiej spółce szanse na uzyskanie kwoty przekraczającej 450 mln euro, należy jednak pamiętać o blisko 100 mln euro podatku, który Elektrim będzie musiał zapłacić przy transakcji.

Istotna jest również wartość pozostałych aktywów i ważne jest, aby poszukiwaniu inwestora nie towarzyszyła presja czasu. Cennym składnikiem majątku Elektrimu jest pakiet 38,5 proc. udziałów w PAK. Tego majątku holding nie chce sprzedać, o czym świadczą plany odkupienia od Skarbu Państwa 50 proc. pakietu akcji zespołu elektrowni. Na ten cel koncern może pozyskać gotówkę ze sprzedaży 28,4 proc. akcji Mostostalu Warszawa, udziałów w Megadeksie czy w Porcie Praskim. Jednak te plany są mało realne, gdyż wierzyciele raczej nie zgodzą się, by Elektrim przeznaczył na ten cel środki ze sprzedaży aktywów. Zakładając, że udziały w ET i posiadana gotówka zaspokoją roszczenia wierzycieli, w holdingu pozostaną aktywa energetyczne i udziały w kilku spółkach, których wartość można ostrożnie oszacować na przeszło 200 mln euro. Daje to 4–5-krotne przebicie w stosunku do obecnej wyceny rynkowej.

Notowaniom spółki nie powinno zaszkodzić zamieszanie związane z obecnymi i byłymi członkami zarządu. Byli prezesi — Barbara Lundberg i Waldemar Siwak — żądają od spółki 8 mln zł. W odpowiedzi do sądu mają trafić pozwy o działanie na szkodę spółki.

Dużych szkód nie narobi też sprawa roszczeń Jana Rynkiewicza wobec wiceprezesa Ryszarda Opary. Te kwestie będą poruszane na posiedzeniu rady 6 grudnia i NWZA (20.12), które ma też zdecydować o emisji 4,2 mln akcji. Planowane zmiany w radzie nadzorczej powinny dopasować jej skład do aktualnego układu sił w akcjonariacie.

Ostatnie wydarzenia pokazują, że sytuacja Elektrimu stabilizuje się, co może skutkować powolnym umacnianiem się kursu. Jednak warunkiem jest konsekwencja zarządu w działaniach restrukturyzacyjnych. Inaczej notowany od 10 lat na GPW Elektrim może powtórzyć losy innego byłego blue chipa — Universalu.