Kurs Aston Martina zapikował

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2019-02-28 13:32

Czwartkowa sesja przynosi gwałtowną przecenę walorów Aston Martina. Producent luksusowych sportowych samochodów traci najmocniej od ubiegłorocznej kontrowersyjnej oferty IPO.

Kurs akcji spółki z angielskiego Gaydon traci momentami nawet ponad 18 proc. na londyńskiej giełdzie schodząc do poziomu około 11,38 GBP, co jest wartością mniejszą niż 2/3 ceny (19 GBP) po jakiej firma sprzedawała akcje.

Kupi, nie kupić:
Kupi, nie kupić:
Zachowawcza postawa potencjalnych nabywców luksusowych samochodów wynikająca z niepewności dotyczącej brexitu zdołowała notowania akcji koncernu Aston Martin
fot. Bloomberg

Tak drastyczna przecena jest rezultatem reakcji inwestorów na ostrzeżenie producenta samochodów. Firma twierdzi bowiem, że z powodu niepewności dotyczących brexitu, wielu potencjalnych klientów z Wielkiej Brytanii i Europy opóźnia lub w ogóle rezygnuje z zakupu wytwarzanych przez Astona samochodów.

Dyrektor generalny Andy Palmer powiedział, że wycena z października była uzasadniona planami zwiększenia produkcji do 14 tys. pojazdów do roku 2023. Jednak firma nie będzie w stanie znacząco podnieść produkcji, dopóki nowy zakład nie rozpocznie dostaw modelu DBX SUV w przyszłym roku.

Nie sądzę, abyśmy stracili rzeczywistą sprzedaż, ale bez wątpienia sytuacja z brexitem ma i będzie miała przełożenie na nasze przychody i decyzje podejmowane przez konsumentów. Dla przykładu, obecnie prezesi firm zadają sobie pytanie: czy mam kupować w marcu, czy też zwlekać – wyjaśnił Palmer.

Chociaż grupa buduje sprzedaż w Stanach Zjednoczonych i Azji, Wielka Brytania pozostaje jej największym rynkiem.

Koszty związane z IPO zmusiły spółkę do zaksięgowania straty przed opodatkowaniem za 2018 r. w kwocie 68 mln GBP. W pierwszym półroczu 2019 r. spółka spodziewa się niższego wyniku EBITDA, głównie z powodu braku wcześniejszych zysków ze sprzedaży.

Parker odnosząc się do twierdzeń, że cena w IPO była przewartościowana, stwierdził, że spółka podkreślała niejednokrotnie, że „..jeśli nie jesteś zainteresowany inwestycją długoterminową, nie powinieneś wchodzić w nasze akcje”.

Chodzi o wzrost do 2023 r. – wyjaśnił.