Raz lepiej, raz gorzej. Po wynikach za IV kwartał 2025 r. kurs Diagnostyki spadł o około 5 proc., bo rentowność była niższa od oczekiwań, a analityków martwiła też zapowiedź zaledwie utrzymania, a nie wzrostu marży EBITDA w 2026 r.
Na rezultaty za I kwartał rynek zareagował zwyżką kursu, bo wyniki pobiły konsens prognoz. Marża jednak spadła.
Wyniki za II kwartał rozczarowały, a kurs na początku sesji w piątek, 11 września, spadał o około 4 proc.
Wyniki Diagnostyki za II kwartał 2026 r.
Grupa miała w tym okresie 57,4 mln zł zysku netto, o 9,7 proc. mniej niż przed rokiem. Konsens PAP Biznes zakładał 63,6 mln zł zysku.
Powtarzalna EBITDA wyniosła 154,4 mln zł i zwiększyła się tylko o 1 proc. r/r mimo wzrostu przychodów o 15,6 proc., do 686,2 mln zł. Konsens zakładał 155,6 mln zł powtarzalnej EBITDA.
Marża EBITDA w całym I półroczu wyniosła 24,7 proc., o prawie 2 pkt proc. mniej niż rok temu.
W prezentacji podano, że spadek marży wynika głównie z większej dynamiki kosztów operacyjnych, m.in. zużycia materiałów i energii oraz zakupu usług branżowych i usług informatycznych związanych z rozwojem grupy oraz ze zwiększającym się udziałem segmentu obrazowego.
- Drugi kwartał i całe pierwsze półrocze to spokojna kontynuacja działań Diagnostyki, bez żadnych większych przełomów. Większe sukcesy mamy po stronie przychodowej, tu rośniemy trochę szybciej, niż się spodziewaliśmy, bo o ponad 16 proc. w drugim kwartale. Wolumen badań rośnie trochę wolniej, ale i tak szybciej niż w pierwszym kwartale, o ok. 4 proc. rok do roku - mówi Jakub Swadźba, prezes i znaczący akcjonariusz Diagnostyki.
Wskazuje, że spółka, zgodnie z zapowiedziami, realizuje spore inwestycje i kolejne akwizycje.
- W związku z tym EBITDA nie rośnie tak szybko, czyli o 1 proc. rok do roku - mówi Jakub Swadźba.
Diagnostyka jest wyraźnym liderem segmentu diagnostyki laboratoryjnej. Numerem dwa jest niemiecki Alab, a numerem trzy - należące do Medicoveru Synevo.
- Sytuacja konkurencyjna jest stabilna. Alab rozwija się równolegle do nas, choć nie generuje takiej marży. Synevo się nie rozwija i przechodzi pod bezpośrednie zarządzanie Medicoveru. Jeśli chodzi o planowane laboratoria diagnostyczne Lux Medu, to wiemy, że te laboratoria nie powstaną w tym roku ani na początku przyszłego, więc tu się nic nie zmieni - mówi Jakub Swadźba.
Spowolnienie w diagnostyce obrazowej
W drugim kwartale spółka kupiła dwie firmy w segmencie diagnostyki laboratoryjnej. W diagnostyce obrazowej zrealizowano jedną akwizycję.
- W związku ze zmianami regulacyjnymi w NFZ mamy spowolnienie w diagnostyce obrazowej i czekamy, aż ceny podmiotów z tego segmentu spadną - mówi Jakub Swadźba.
W segmencie diagnostyki obrazowej NFZ wprowadził limity. Od 1 kwietnia za badanie rezonansem magnetycznym i tomografem ponad limit określony w umowie płaci tylko 50 proc. ceny.
- W związku z tym prowadzimy mniej badań. Dobrą wiadomością jest wyłączenie z limitów badań dla pacjentów onkologicznych. Wzrasta też segment FFS [z badaniami opłacanymi bezpośrednio przez pacjentów - red.], ale jeszcze w drugim kwartale w wynikach tego nie widać, kolejki pacjentów dopiero się tworzą - mówi Jakub Swadźba.
Bez programu 40+ jest trudniej
W przychodach grupy wciąż dominuje segment diagnostyki laboratoryjnej. To 94 proc. całej sprzedaży.
- Segment obrazowy wzrósł jednak z 1,5 proc. w czwartym kwartale 2024 r. do 6 proc. teraz. Utrzymujemy wysokie tempo wzrostu przychodów przede wszystkim dzięki rozwojowi organicznemu. Przychody B2C wzrosły o ok. 12 proc. głównie za sprawą większych wolumenów i wyższych cen. W segmencie B2B dynamika była wyższa [18,8 proc. r/r - red.] - mówi Bartosz Cieślicki, zastępca dyrektora finansowego Diagnostyki.
Spółka zwraca uwagę, że w ubiegłym roku pozytywny wpływ na wyniki miał program profilaktycznych badań 40+.
- Gdyby oczyścić wyniki z tego programu, dynamika wzrostu w tym roku byłaby wyższa - zaznacza Bartosz Cieślicki.
Teraz też wyniki wspierają publiczne programy profilaktyczne, ale inne.
- To program Moje zdrowie i program profilaktyki raka szyjki macicy. Różnią się jednak one od programu 40+ - tam samodzielnie pozyskiwaliśmy pacjentów, a w tych programach odpowiedzialni są lekarze w POZ, którzy kierują pacjentów na badania - mówi Bartosz Cieślicki.
Koszty rosną, bo pracownikom medycznym trzeba płacić lepiej
Tłumaczy również, że o ile badania w programie 40+ generowały po stronie spółki niskie koszty, o tyle w nowych trzeba stosować np. droższe odczynniki. To miało wpływ na wyraźny wzrost kosztów operacyjnych spółki. Jeszcze większy wpływ miały - wymuszane ustawowo - podwyżki dla pracowników medycznych.
- Wzrosły też koszty świadczeń pracowniczych, które są o ponad 15 proc. wyższe niż rok wcześniej. To efekt podwyżek w lipcu ubiegłego roku dla zawodów medycznych. W lipcu tego roku również musieliśmy wprowadzić podwyżkę, ale będzie miała mniejszy efekt - w ubiegłym roku było to ok. 13 proc. w przypadku zawodów medycznych, teraz będzie to ok. 9 proc. - mówi Bartosz Cieślicki.
Spółka podtrzymuje cele na cały rok. To wzrost przychodów z umów z klientami o niskie lub średnie kilkanaście procent, rentowność EBITDA na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku oraz 170-220 mln zł inwestycji w rozwój własnej bazy i 50-100 mln zł wydatków na akwizycje.
Negatywna reakcja kursu Diagnostyki na wyniki jest uzasadniona i zasłużona. Przychody wyglądają dobrze i są nawet lekko powyżej celu, ale martwić powinny koszty, które kolejny kwartał z rzędu rosną szybciej od sprzedaży. W efekcie dynamika wzrostu rok do roku oczyszczonego ze zdarzeń jednorazowych wyniku EBITDA spadła z ponad 20 proc. rok temu do niespełna 2 proc. To niewiele jak na spółkę wycenianą przez rynek jako wzrostowy i perspektywiczny biznes. Drugi kwartał zapewne okaże się pod tym względem najsłabszy w całym roku i w końcówce 2026 r. dynamika powinna być wyższa. Wydaje się jednak, że osiągnięcie przez spółkę celu w zakresie marży EBITDA, czyli poziomu takiego jak rok wcześniej, będzie trudne - spodziewam się raczej, że marża będzie o plus minus 1 pkt proc. niższa.
