Kursy akcji spadają, obligacje nie tanieją

  • Emil Szweda
opublikowano: 26-11-2012, 00:00

Komentarz do rynku obligacji

Akcje e-Kancelarii potaniały na New- Connect z 3,6 zł we wrześniu do 1,5 zł obecnie (a przejściowo nawet poniżej 1 zł). Akcje Kredyt Inkaso na GPW spadły w tym czasie z 15 do nieco ponad 11 zł, to jest najniższego poziomu od roku. Z 47 do 42 zł potaniały nawet akcje Kruka, z 8 do 7 zł spadły akcje P.R.E.S.C.O., z 19 do 17 zł akcje Pragmy Inkaso. Są to przedstawiciele branży wierzytelności cieszącej się na Catalyst niezwykłą estymą i zaufaniem inwestorów. W ostatnich miesiącach Kruk, P.R.E.S.C.O., e-Kancelaria i spółka zależna Pragmy wyemitowały obligacje, które sprzedały się na pniu, a spadek notowań akcji w niczym nie przeszkodził w emisjach obligacji.

Odmienne zachowanie kursów akcji i obligacji tych samych emitentów może być dobrym przykładem rozbieżnych interesów akcjonariuszy i wierzycieli. Podczas gdy ci pierwsi właśnie dochodzą do wniosku, że być może przesadzili z windowaniem cen akcji windykatorów, którzy mimo imponującej dynamiki przychodów nie są w stanie spełnić ich wyśrubowanych

wymagań, posiadacze obligacji demonstrują zadowolenie z wyników, obejmując kolejne emisje. Innymi słowy, warunki, w których akcje tracą na wartości, niekoniecznie są tymi samymi, w których tracą także obligacje. Można mieć jednocześnie 20-procentową stratę w ostatnich trzech miesiącach na akcjach i 3-procentowy zysk z naliczonych i wypłaconych w tym samym czasie odsetek z obligacji tego samego emitenta.

Pytanie jednak, czy rynek akcji nie ostrzega przypadkiem inwestorów na rynku obligacji? Wszak spadające zyski mogą być też sygnałem, że wkrótce pieniędzy zabraknie na obsługę obligacji. Akurat w przypadku Kruka, P.R.E.S.C.O czy Pragmy mówimy o śmietance Catalyst. Nie tylko ich bilanse prezentują kryształową czystość, ale także dwucyfrowe tempo wzrostu zysków nie budzi zastrzeżeń. W ich przypadku nie chodzi więc o ostrzeżenia. Spadek kursów akcji nie jest pochodną słabszych wyników, lecz raczej przestrzelonych oczekiwań.

Problem spadających kursów nie ogranicza się do windykatorów. Akcje Miraculum spadły od lutego o ponad 70 proc., a w tym samym czasie jej obligacje straciły na wartości 1,5 proc. Jednak naliczone w tym czasie odsetki (10 proc.) z nawiązką nadrabiają różnicę w wycenie obligacji. Czego dowodzi ten przykład? Poza truizmem, że obligacje są bezpieczniejsze od akcji, obrazuje skalę różnicy w ryzyku inwestycji. Podczas gdy na giełdzie z błędnej inwestycji można wycofać się tylko ze stratą i do tego zwykle tym bardziej bolesną, im dłużej trwa inwestycja, obligacje dają czas, żeby uciec z papierów budzących wątpliwości i zachować przy tym zysk. Różnica sprowadza się do tego, że spółka przynosząca straty może nie mieć pieniędzy na wypłatę dywidendy, lecz nadal będzie je miała na wypłatę odsetek.

Drugi wniosek nie jest już oczywisty. Rzeczywiście, spadek rentowności operacyjnej spółki pociągający za sobą zwykle głęboką przecenę akcji może nie mieć najmniejszych choćby konsekwencji dla posiadacza obligacji, o ile tylko bilans spółki jest zdrowy. Ale na dłuższą metę trwałe przynoszenie strat oznacza kurczenie się majątku i coraz mniejszą wypłacalność. Nie można zapomnieć, że obligacje są wprawdzie bezpieczniejsze od akcji, ale nie 100-procentowo bezpieczne. Akcje zaś można uznać za nieco zwichrowany barometr bezpieczeństwa inwestycji w obligacje, dlatego nawet posiadając w portfelu wyłącznie obligacje, warto od czasu do czasu zerknąć na to, co dzieje się na GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu