Specjalizujący się w komunikacji marketingowej Internet Media Services spróbuje pozyskać inwestorów wysoką rentownością.
Wkrótce inwestorzy będą mieli okazję kupić akcje spółki, jakiej na warszawskiej giełdzie jeszcze nie było. Internet Media Services (IMS), który złożył już prospekt w giełdowym nadzorze, sprzedaje usługi z zakresu komunikacji marketingowej w miejscu sprzedaży. Konkretnie zajmuje się audio-, video- i aromamarketingiem, czyli poprzez bodźce dźwiękowe, wizualne i zapachowe oddziałuje na konsumentów, np. w centrach handlowych.
— Badania dowodzą, że ponad 70 proc. decyzji o zakupie dokonywanych jest w sklepie. Nie ma więc potrzeby bombardować ludzi reklamą np. w domu. Trzeba informować o produktach i stwarzać przyjazną atmosferę do zakupów bezpośrednio w sklepach — tłumaczy Michał Kornacki, prezes IMS.
Usługi spółki polegają m.in. na dostarczaniu do punktów handlowych ekranów plazmowych, na których wyświetlane są reklamy i prezentacje produktów. IMS przygotowuje też kompozycje muzyczne i zapachowe, które mają tworzyć atmosferę sprzyjającą zakupom. Klientami spółki są sieci marketów (np. Tesco), galerie handlowe (m.in. Galeria Mokotów, Manufaktura) i sklepy sieciowe (np. Puma, House).
— Jesteśmy pionierem i liderem rynku — twierdzi Michał Kornacki.
Spółka jest samowystarczalna — pracuje na własnym sprzęcie i oprogramowaniu. Działalność IMS jest wysoce rentowna. W ubiegłym roku spółka miała 1,6 mln zł czystego zarobku przy 10,2 mln zł przychodów. W tym roku spodziewa się 3 mln zł zysku netto i 17 mln zł przychodów. Szykuje ofertę publiczną za 50 mln zł, ale nie wiadomo, ile nowych i ile starych akcji znajdzie się w sprzedaży.
— Większość z tej sumy trafi do spółki — deklaruje tylko Artur Czeszejko-Socha, członek zarządu IMS.
Teraz w akcjonariacie spółki są Opera TFI (10 proc. akcji), cypryjska Clandena (13 proc.) i sześć osób fizycznych związanych ze spółką (sam prezes ma ponad 20 proc. akcji). Oferującym akcje jest DM BOŚ.