Kwacha podnosi się z kolan

Michał Żuławiński, Bankier.pl
opublikowano: 28-04-2016, 22:00

Nie dolar, nie euro, nie jen ani rubel. Najjaśniejsza tegoroczna gwiazda rynku walutowego pochodzi z Afryki

Srebro (25 proc.), złoto (17 proc.) i kwacha (16 proc.) — tak wygląda pierwsza trójka listy walut i metali szlachetnych, które od początku roku najwięcej zyskały względem dolara. Rajd białego i żółtego metalu często opisywany był w mediach, mniej popularnej kwasze znacznie mniej poświęcono uwagi. Najmocniej zyskująca waluta Anno Domini 2016 r. również podnosi się z kolan. W ubiegłym roku kwacha także znajdowała się w czołówce, tyle że walut, które najmocniej straciły do dolara. Większej przeceny od waluty Zambii (-42 proc.) doświadczyły tylko kazachski tenge (-46 proc.) oraz azerski manat (-49 proc.). W obu tych krajach przeprowadzono jednak dewaluację, natomiast waluta Zambii weszła w stan swobodnego spadku. W październiku w mediach pojawiły się nawet nagłówki typu „Prezydent prosi Boga o zatrzymanie spadków kwachy”. Istotnie, prezydent Edgar Lungu wezwał współobywateli (85 proc. spośród 16 mln mieszkańców Zambii to chrześcijanie) do modlitwy o wyciągnięcie kraju z gospodarczej zapaści. Wątek ekonomiczny pojawił się także w trakcie lutowego spotkania prezydenta z papieżem Franciszkiem. Do umocnienia kwachy nie potrzeba było jednak boskiej interwencji, wystarczyło kilka czynników fundamentalnych. Ubiegłoroczna przecena i tegoroczna zwyżka mają podobne źródła. Pierwszy trop wiedzie w kierunku miedzi, która odpowiada za ponad połowę wartości eksportu, a której głównym odbiorcą od lat są hamujące Chiny. Czerwony metal w 2015 r. potaniał o 25 proc., jednak w tym roku jego ceny nieco odbijają (13 proc. od styczniowego dołka) i ponownie flirtują z poziomem 5000 USD za tonę. Wpływ na walutę miał także bank centralny, który walcząc z ponad 20-procentową inflacją (władze zapowiedziały kontrolę cen), pod koniec ubiegłego roku podniósł stopy procentowe o rekordowe 3 p.p. — do 16 proc. Zambijskiej walucie pomogło także wsparcie, którego udzielił MFW. Asystenci funduszu pojawią się w Zambii po sierpniowych wyborach i wspólnie z nowymi władzami przygotują budżet na przyszły rok, zawierający wiele cięć, np. rządowych dopłat do energii elektrycznej oraz paliw. Podstawowym celem będzie ograniczenie deficytu, który w 2015 r. wystrzelił do 8,1 proc. PKB. Redukcji wymaga także dług publiczny, który w ostatnim czasie dramatycznie wzrósł — w 2010 r. relacja do PKB wynosiła 24 proc., bieżący rok, według agencji Moody’s, która obniżyła rating kraju do B3, Zambia zakończy na poziomie 56 proc. Chociaż to wynik daleki od greckiego (177 proc.), a nominalnie dług wynosi jedynie 9,75 mld USD, to jednak jego lwia część (6 mld USD) zaciągnięta została w obcych walutach, a gwałtowne osłabienie kwachy zwiększyło ciężar związany z kosztem obsługi bieżących zobowiązań. W dłuższej perspektywie jej wartość będzie zależeć od wdrożenia reform zalecanych przez MFW oraz modernizacji kraju. Uregulowania wymagają np. dostawy energii, w których przerwy rzutowały na kondycję gospodarki. Opinię zagranicznych inwestorów o kraju mogą jednak popsuć wydarzenia z ostatnich dni związane z uchodźcami. Przybysze z ogarniętych wojną Rwandy i Burundi padli ofiarą pogromu ze strony lokalnej ludności, oskarżani o dokonywanie rytualnych mordów. Pozyskane w ich trakcie amulety miały rzekomo pomagać uchodźcom w prowadzeniu interesów i wygrywaniu gospodarczej rywalizacji z mieszkańcami Zambii. © Ⓟ

Bloomberg
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Żuławiński, Bankier.pl

Polecane